W przyszłości takie rozwiązanie ma być standardem i zastąpić tradycyjne, zanieczyszczające powietrze jednostki. Swoje zainteresowanie wprowadzeniem elektrycznych samolotów do swojej floty wyraziła m.in. norweska linia Widerøe.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Pierwszy taki samolot w Norwegii
Dwuosobowa elektryczna maszyna Alpha Electro G2 wyprodukowana w słoweńskiej fabryce Pipistrel ma zostać dziś dostarczona do kraju. Samolot oprócz ekologicznego źródła energii, które wiąże się z niższymi kosztami utrzymania, wyróżnia dużo mniejszy hałas w kabinie i łatwiejsza sterowność. Ponadto potrzebuje on krótszego niż tradycyjne samoloty pasa startowego.
W swój pierwszy lot wystartować ma z lotniska Oslo Gardermoen – maszynę pilotować będzie szef Avinoru Dag Falk-Petersen, a jako pasażer zasiądzie sam Minister Transportu Ketil Solvik-Olsen.
Komercyjne loty już za 10 lat?
Duże zainteresowanie wprowadzeniem elektrycznych samolotów wykazał norweski przewoźnik Widerøe. Początkowo chodzi głównie o krótkodystansowe, mniej popularne trasy – z biegiem czasu planują jednak rozszerzenie oferty na samoloty, które mogą przewieźć do 20 osób.
Elektryczne samoloty, które są tańsze w utrzymaniu niż tradycyjne maszyny, mogą się przełożyć bezpośrednio na ceny biletów – jest szansa, że dzięki temu rozwiązaniu podróżowanie będzie dla pasażerów dużo tańsze.
– Ciężko jest być pewnym, co się stanie za 5 do 10 lat, ale producenci, z którymi jesteśmy w kontakcie, uważają, że utrzymanie samolotów będzie o połowę tańsze niż obecnie – mówi Falk-Petersen.
15-10-2018 11:39
18-06-2018 18:24
2
0
Zgłoś