Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Historia się powtarza: połowa placów budowy zamknięta. Inspekcja Pracy załamuje ręce Praca i prawo pracy
Monika Pianowska 16 października 2018
15:28

Historia się powtarza: połowa placów budowy zamknięta. Inspekcja Pracy załamuje ręce

Skomentuj
Arbeidstilsynet przeprowadza kontrole na norweskich budowach cyklicznie w związku z zatrważającymi statystykami wypadków w branży. publicdomainpictures.net/ CC0 Public Domain
W ciągu dwóch ostatnich tygodni września Państwowa Inspekcja Pracy (Arbeidstilsynet) przeprowadziła kontrole na niespełna 400 placach budowy na terenie Norwegii. Efekt? Połowę z nich zamknięto za łamanie przepisów bezpieczeństwa. Znowu.
Podobnie jak w przypadku poprzednich tego typu przedsięwzięć, wśród wykroczeń inspektorzy najczęściej wskazywali nieodpowiednie warunki pracy na wysokości. O wynikach Inspekcja Pracy poinformowała w komunikacie z 10 października.

Arbeidstilsynet przeprowadza kontrole na norweskich budowach cyklicznie w związku z zatrważającymi statystykami wypadków w branży. Do najczęstszych należą uszczerbki na zdrowiu wskutek upadku z rusztowania, a także uszkodzenia palców czy dłoni po wykonywaniu czynności z użyciem np. piły. Audytorzy wydają decyzję o wstrzymaniu działań na danym placu budowy, gdy dopatrzą się zagrożeń dla zdrowia i życia. W przypadku wrześniowych kontroli dziewięć na dziesięć podobnych sytuacji dotyczyło prac na wysokości, co trzeci werdykt o zawieszeniu działań na budowie wynikał z wadliwego sprzętu zabezpieczającego piły.
Reklama

Historia się powtarza

Wśród placów budowy zamkniętych tymczasowo w wyniku wrześniowej kontroli powtarzały się uchybienia z wiosennego audytu. Największe zastrzeżenia komisji wzbudziły ponownie wadliwe rusztowania, czyli na przykład takie znajdujące się w zbyt dużej odległości od ściany, muru lub z wybrakowanymi poręczami, co zwiększało możliwość upadku na ziemię. Ponadto wiele z rusztowań okazało się niestabilnych, chwiejnych z powodu niedostatecznych fundamentów i mocowań bądź z niezabezpieczonymi wejściami i drabinkami.
Mimo restrykcji ze strony Inspekcji Pracy, ryzyka kar finansowych, a przede wszystkim wstrzymania danego projektu firmy budowlane wciąż bagatelizują podstawowe wymogi dotyczące bezpieczeństwa pracowników. Świadczą o tym statystyki bardzo zbliżone do tych podsumowujących majowy audyt w branży. Wówczas prawie połowa z 500 skontrolowanych budów została tymczasowo zamknięta na skutek złamania przepisów BHP, 200 przedsiębiorstw otrzymało również mandaty. Dla porównania we wrześniu również niespełna 50 proc., lecz z 400 miejsc, musiało wstrzymać prace.

Postęp jest znikomy

Jesienne wyniki dają znikome powody do zadowolenia – nieco niższy odsetek nałożonych grzywien. Na pocieszenie inspektorzy podkreślają, że część przedsiębiorstw ukaranych wiosną zastosowało się do wymogów i dobrze wypadło podczas wrześniowej akcji. Dodają jednak też, że inne przedsiębiorstwa mogła przed konsekwencjami uratować kiepska pogoda, z powodu której prace na wysokościach nie odbywały się akurat w dniu audytu.

W gronie tych, którym się nie upiekło, dominują kary finansowe za podobne wykroczenia, co w przypadku przymusowo zawieszonych projektów budowlanych. 70 proc. mandatów wystawiono za niezapewnione bezpieczne warunki prac m.in. na rusztowaniach, 30 proc. za brak zabezpieczeń w piłach, do tego dochodzą jeszcze grzywny za nieważne karty identyfikacyjne HMS (50 proc.). Mandaty oczywiście mogły się sumować.
Arbeistilsynet podało konkretne przykłady sytuacji, które zasłużyły na karę pieniężną. Byli to np. budowlańcy stawiający stosunkowo duże domki letniskowe, w ogóle nie wspomagając się rusztowaniami, a także brak podstawowych udogodnień dla pracowników, np. toalet w pobliżu placu budowy.

Odpowiedzialność jest wspólna

Od początku roku w wyniku audytów Norweska Inspekcja Pracy wystawiła mandaty na łączną kwotę 15,2 milionów koron za niewłaściwe warunki prac na wysokościach (m.in wadliwe rusztowania i brak zabezpieczeń). Najwyższa jednorazowa grzywna za podobne wykroczenie wyniosła firmę 300 tys. koron. Doliczono się również 144 przypadków nieważnych lub brakujących kart HMS, co kosztowało przedsiębiorstwa w sumie 21, miliona koron.
Chociaż główną odpowiedzialność za zapewnienie bezpiecznych warunków pracy ponosi szef, zgodnie z Ustawą o środowisku pracy zobligowani są do tego również pracownicy. Mogą oni też odmówić wykonywania obowiązków zawodowych, jeśli mają zastrzeżenia co do bezpieczeństwa na placu budowy, np. jeśli wiedzą, że dana czynność mogłaby ich narazić na utratę zdrowia (jak korzystanie z piły bez blokady).
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Otrzymałeś inkasso? Doradca finansowy radzi, co robić

Otrzymałeś inkasso? Doradca finansowy radzi, co robić

Eff.14,9%, 65000kr, 5 år, kost 28730kr, Tot. 93730kr Reklama

Bliżej nas