Mimo że upał w wielu przypadkach z pewnością utrudnia życie zawodowe, w komunikacie z 1 czerwca Inspekcja Pracy spieszy z wyjaśnieniami: to nie wymówka.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Przede wszystkim wentylacja i wyrozumiałość
Kiedy na zewnątrz panuje upał, w miejscach pracy wskazane jest utrzymywanie temperatury na poziomie około 22 stopni Celsjusza. Zarówno przekraczanie 26 stopni, jak i schładzanie pomieszczenia do 19 stopni i mniej, nie powinno wchodzić w grę. W zbyt ciepłym biurze pracownik szybciej staje się senny i osłabiony, z kolei, gdy przesadzi się z klimatyzacją, może odczuć np. sztywność mięśni lub dolegliwości reumatologiczne.
Gdy więc w okresie wiosenno-letnim słońce okazuje się szczególnie dokuczliwe, w gestii szefa leży zapewnienie zatrudnionym odpowiedniej wentylacji i ochrony przed nadmiernym promieniowaniem UV, np. w postaci zewnętrznych rolet. Arbeidstilsynet radzi również pracodawcom, aby zagwarantowali podwładnym dostęp do napojów, a także wydali im pozwolenie na częstsze przerwy.
Nie istnieje zatem prawny przywilej bycia oddelegowanym do domu z powodu wysokiej temperatury w miejscu pracy. Pracodawca musi za to zapewnić zatrudnionym jak najlepsze warunki do wykonywania obowiązków i liczyć się z tym, że – w zależności od organizmu – wydajność danego pracownika w skwarze i duchocie spadnie nawet o kilkadziesiąt procent.Wyjątek stanowią sytuacje, w których pod wpływem gorąca pracownik rzeczywiście poniósł uszczerbek na zdrowiu.