tak sobie czytam i nie rozumiem jednego, co to znaczy stracony czas ?jak zrobić, żeby dojść do takiego wniosku? osobiście zależy mi na wyjeździe do norwegi ale skoro uczę na przemian obu języków, angielskiego i norweskiego to nie jest stracony czas..bo coś robię, jeśli są pasje, pogłębianie ich to nie jest stracony czas, nawet wtedy, kiedy totalnie nic nie robię cały dzień, to też nie stracony..wszystko jest tak, jak powinno być, czyli robione z domysłem, pomysłem i świadomie, ma być cel..stracony czas to cwaniactwo, granie więcej niż się umie a tak jest w Polsce, dużo indywidualności i tylko tyle, bo kraj się zwija..