Zasiłki dla bezrobotnych w Norwegii
Sprawdź
Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Zasiłki na dzieci w Norwegii
Sprawdź
Refinansiering w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Tu nie ma równych i równiejszych. Polacy o uczniach w Norwegii: „Mają być przeciętni” Edukacja
Hanna Jelec 29 września 2018
08:00

Tu nie ma równych i równiejszych. Polacy o uczniach w Norwegii: „Mają być przeciętni”

21
Skomentuj
W norweskiej szkole coraz częściej odchodzi się od klasycznych metod nauczania. Zamiast sztywnych reguł, nauczyciele stawiają na aktywne, angażujące zajęcia. Fotolia/Royalty-Free
Brak nagan i brak pochwał – w norweskiej szkole ma być demokratycznie i „po równo”. Dla Skandynawów oczywistym jest, że słynne Prawo Jante działa także w edukacji: „nie wyróżniaj się – nawet jako dziecko jesteś częścią grupy”. Na sprawę inaczej patrzą jednak imigranci. – To nie jest miejsce dla dzieci uzdolnionych, wyjątkowo ambitnych – piszą polscy rodzice. Choć część z nich jest zadowolona z norweskiego, łagodnego podejścia do dzieci, wielu w norweskim systemie edukacji widzi przede wszystkim „hodowlę przeciętności”.
Norweska szkoła to dla polskich rodziców wiele plusów: odciąża od kupowania wyprawki szkolnej, dba o dzieci, zapewnia asystentów. Do niektórych kwestii Polacy podchodzą jednak z rezerwą. „Wymuszona równość”: brak ocen, punkty, o których nie słyszą inni uczniowie, a jednocześnie brak pochwał i, w efekcie, „wielka demotywacja” – to główne zarzuty polskich rodziców pod adresem norweskiego systemu edukacji. Choć wielu chwali sobie spokój i rutynę szkolną w kraju fiordów, nie wszyscy widzą w niej drogę do sukcesu swoich dzieci.
Reklama

Nie ma ocen, nie ma pytań

Pytanie „Co dostałeś?” raczej nie ma racji bytu wśród dzieci chodzących do norweskiej szkoły. Nie ma tu ocen, a jeśli już – będą to testy tygodniowe lub podsumowujące sprawdziany roczne, za które uczniowie otrzymują daną liczbę punktów. Wyników nigdy nie odczytuje się też na forum. Dla nauczycieli – także w Polsce – to bardzo różowa wersja systemu edukacji. Choć dzielenie się wynikami dzieci z innymi uczniami jest w etyce nauczycielskiej wręcz zakazane, ku tej metodzie motywowania skłania się wielu pedagogów i… równie wielu rodziców. W Norwegii na porównywanie nie ma miejsca. Podobnie wygląda sprawa zadań domowych – jest ich zwykle niewiele, a ćwiczenia opierają się na sprawach bardzo praktycznych. Nikt nie wstawia też za nie niedostatecznych, wychodząc z założenia, że zadania mają jedynie służyć uczniom w lepszym przyswajaniu materiału.

Czy to dobrze? Wśród rodziców panuje wiele opinii. Większość jednak twierdzi, że dzięki braku zadań kręcących się wyłącznie wokół teorii, ich dzieci chętniej biorą się za naukę. Jedna z internautek pisze:

Mieszkam w Norwegii, tutaj zadania domowe są śmiesznie krótkie, na weekendy zero zadań. Jeśli jest zadanie z liczenia, córka robi sama, a ja jej nie poprawiam. Od tego jest nauczyciel w szkole, który w ten sposób może określić, ile ona się nauczyła i czy można ruszyć dalej z programem. Tutaj nie ma ocen z zadań domowych i tez ich się na forum nie czyta. Wszystko, aby nie było wyśmiewań i różnic między dziećmi. Ona lubi szkołę i zadania domowe, ja nie lubiłam jednego ani drugiego.

„To promowanie przeciętności”

Niektórzy rodzice sądzą jednak, że wymagania dla norweskich uczniów są przez to za niskie. Część uważa, że to wręcz „promowanie przeciętności”. Jedna z komentujących w sieci zauważa:

Odnoszę wrażenie, że norweska szkoła jest świetna dla dzieci mających uzdolnienia przeciętne lub niższe. One tu nigdy nie usłyszą, że są „najgorsze w klasie”. Natomiast, jeśli chodzi o dzieci nieprzeciętnie uzdolnione, ambitne – myślę, że tu polska szkoła byłaby lepszą alternatywą. W Polsce takie dzieci są zazwyczaj szybko dostrzegane, a ich umiejętności doceniane i wspierane. W Norwegii bardziej wartościowe wydaje się wychowywanie dzieci jako członków społeczeństwa, kolektyw.

Promowanie demokratycznego podejścia to dla wielu duży błąd. Ze względu na „strach przed wyróżnianiem” norweskim szkołom często zarzuca się „zbyt dużą równość” – zwłaszcza gdy obserwuje się system edukacji z perspektywy imigranta. Zdaniem wielu rodaków brak wyścigu szczurów to jedno, absolutny brak pochwał, czerwonych pasków i wyróżnień – bardzo demotywujące drugie. „Hodowla przeciętności, w której moje dziecko cofa się w rozwoju” – komentuje w niewybrednych słowach jeden z użytkowników Facebooka.

Prawo Jante także w szkole?

Choć obecnie sytuacja w wielu placówkach ulega zmianie i coraz więcej szkół decyduje się na jawne chwalenie najlepszych uczniów, na „modę na pochwały” krzywo patrzą sami Norwegowie. Norweski pisarz Karl Ove Knausgaard w wywiadzie dla magazynu Newsweek broni typowo skandynawskiego podejścia, wściekając się:

W Skandynawii bycie próżnym, wynoszenie się nad innych, uważane było za coś wulgarnego i wręcz niemoralnego. Wszyscy powinni być równi, skromni, przeciętni. To rodzaj niezbędnej solidarności społecznej. Równe traktowanie wszystkich w szkołach, szpitalach, urzędach. W szkole moich dzieci na koniec roku wyróżnia się najlepszych uczniów, co za moich czasów było nie do pomyślenia.

Dlatego wielu polskich rodziców radzi, by przygotować dzieci na typowo skandynawską „klasową równość” – niezrażanie się brakiem pochwał i jednoczesne nieosiadanie na laurach. Dla niektórych szkolna równość to nieco łagodniejsza wariacja prawa Jante (Janteloven) – zbioru zapisów z książki „Uciekinier w labiryncie”: dzieci mają nie myśleć o sobie ani jako o gorszych, ani o lepszych.

Dla niektórych polskich matek taka skandynawska perspektywa jest jednak pozytywnym zaskoczeniem. Jedna z czytelniczek bloga o Polce mieszkającej w Szwecji komentuje prawa Północy w ten sposób: „Z Polski wyniosłam, że trzeba być lepszym od innych, że „Maciek dostał 4, a ty tylko 3?”. Każdy ma dążyć do bycia nad innymi. Janteloven jest dla Polaków lekcją pokory”.

Założenie nie przemawia jednak do wszystkich. Choć dzieci mają czuć się częścią grupy i nie wyróżniać się na tle innych norweskich uczniów, bez dążenia do bycia najwybitniejszymi w klasie, te bardziej ambitne mogą ucierpieć. – O tym nie mówi się głośno. Nasz chłopiec to rozumie i robi to, co chce, ale wie, że nie chce być najgorszy, więc pracuje – podsumowuje Michał Ziółkowski, rodzic dziecka szkolnego z Kristiansand. Na pytanie o to, czy wysłałby dziecko do polskiej szkoły, odpowiada krótko: „nam tu dobrze”.
Który system edukacji bardziej do Ciebie przemawia?
polski
norweski
Głosuj
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
woman sea
woman sea 29-09-2018 22:20



25
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Sikieratek
Sikieratek 29-09-2018 20:37

O ile coś z twgo wyjazdu zapamięta

22
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Xx1
Xx1 29-09-2018 20:33

Kochamy nasze dzieci i nie chcemy im robić krzywdy zabierając je do polski, bo co by miały tam robić po norweskich szkołach? Grabić liście? Przeciętny Norweg dopiero dowiaduje się gdzie leży polska jak pojedzie na pijacką imprezę z firmy do trojmiasta...

33
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
jura gładysz
jura gładysz 29-09-2018 16:53

Takie nauka to produkcja biorobotw czyli przystawek do komputera . Używanie tego co inni wymyślą i stworzą

23
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
kamil k*****l
kamil k*****l 29-09-2018 16:02

Ci odzice co mieli problemy w szkole chwala sobie ten kraj ( bo im sie podoba ze mozna godnie zyc bedac nie wyksztalconym)
ale patrzac sie na norow to w wiekszosci sa tepi i nie mowie z matmy tylko ogolnie
Gdyby zrobic prostrza wersje 1z 10 albo milionerzy dla przecietnych ludzi to dalej by nic nie ugrali.
Daleko nie musze szukac moje cory 19 i 15 sa typowymi norami jak mamoska chodz jest Polka ale od 23 lat jest norka.
Starsza to nawet chce zmienic nazwisko na zony bo jest bezpolciowe i nie wiadomo z jakiego kraju.
Dawno bym do Polski wrocil bo juz mnie stac od lat i sie teskni ale wtedy rozwod, a ze to odpada to sie mecze w tym "z*******" kraju.
Edukacja to jest masakra oczywiscie widze kilka zalat tej szkoly ale uwazam ze poziom jest duzo, duzo za niski.
Ludzie ida na studia i sa takimi glabami ze szok.
PS. NIE MIALEM ZAMIARU NIKOGO OBRAZIC

72
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
high octane
high octane 29-09-2018 12:12

Jak ukonczysz taka szkole to mozesz przejsc odrazu na socjal. Wszakze wszystko w zyciu ci sie nalezy, bez dawania zadnego wysilku od siebie. Kolejny gwozdz do trumny. Nadejscie komunizmu jest nieuniknione.

85
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Multinor LOGO białe
Planujesz wziąć kredyt w Norwegii?
Sprawdź warunki Strzałka BOKSY
Eff.14,0%, 65000kr, 5 år, Etab.950kr, Tot.89093kr
Przejdź do witryny Zasób 1

Bliżej nas