[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
2 listopada rano cena ropy Brent wynosiła 36,17 dolarów. To o 1,40 USD mniej niż w trakcie zamknięcia norweskiej giełdy w piątek po południu. Najniższą wartość surowiec osiągnął w nocy, kiedy za baryłkę należało zapłacić 35,80 dolarów amerykańskich. Jak zwraca uwagę agencja Reuters, na norweski rynek źle wpłynęły wiadomości z części państw europejskich. Wiele z nich wprowadziło obostrzenia, które mają ratować społeczeństwo przed drugą falą pandemii koronawirusa. Jednocześnie nowe restrykcje negatywnie wpływają na gospodarkę. Część branż znalazła się w fazie drugiego lockdownu. Na obniżkę cen wpłynęła także sytuacja w Libii. W państwie doszło do zawieszenia broni w trwającej wojnie domowej. Umożliwiło to powrót do stałego wydobycia czarnego złota.
Jak informują norweskie media branżowe, krajowy rynek oczekuje wyniku wyborów w USA. Najlepszym rozwiązaniem będzie zdecydowane zwycięstwo jednego z kandydatów. Jeśli różnica między nimi będzie niewielka i Amerykanie będą oczekiwać na decyzję Sądu Najwyższego, na norweskiej giełdzie mogą nastąpić spadki. Tańsza stanie się również ropa naftowa oraz korona norweska.