Aktualności
|
Redakcja
|
12 sierpnia 2026 10:47
Tak wyłudzali zezwolenie na pobyt w Norwegii. Służby odkryły "mafie rodzinne"
Norweski Urząd ds. Cudzoziemców (UDI) wraz z policją wykrył kilka rozbudowanych sieci rodzinnych, których członkowie mieli uzyskiwać prawo pobytu w Norwegii na podstawie nieprawdziwych informacji. Największe z opisanych sieci liczą od 20 do 50 osób, a część z nich funkcjonuje w kraju od ponad 20 lat. UDI wskazuje m.in. na fałszywe dane osobowe, dokumenty oraz ukrywanie rzeczywistych powiązań rodzinnych.
Sieć powiązań dotyczy przede wszystkim trzech państw spoza Europy.
Fot. Pixabay (zdjęcie poglądowe)
Zobacz podsumowanie Orła AI
Sprawy dotyczą rodzin pochodzących przede wszystkim z Pakistanu, Afganistanu i Somalii. Według UDI mechanizm miał polegać na podawaniu innych nazwisk i miejsc urodzenia, a następnie uzyskiwaniu kolejnych zezwoleń dla członków rodziny na podstawie wcześniej przedstawionych informacji. W jednym z przypadków pierwsze osoby przyjechały do Norwegii około 2000 roku. Proceder miał być później kontynuowany przez kolejne lata.
Fałszywa tożsamość otwierała drogę do pobytu. UDI opisuje wieloletni mechanizm
Jedną z sieci wykryto podczas zwykłego rozpatrywania spraw pobytowych. Inną ujawniono przypadkowo przy okazji poważnej sprawy karnej dotyczącej przemocy honorowej, gdy materiał dowodowy wskazał na inną narodowość jednego z oskarżonych niż ta podana wcześniej podczas ubiegania się o azyl. UDI twierdzi, że celem było uzyskanie praw, które bez fałszywych informacji nie byłyby dostępne. Według urzędu część uzyskanych w ten sposób dochodów miała być następnie przekazywana osobom znajdującym się w krajach pochodzenia.
Urząd wskazuje również na kwestie bezpieczeństwa. UDI przyznaje, że w części przypadków norweskie władze nie wiedzą, komu faktycznie przyznały zezwolenie na pobyt lub obywatelstwo, ponieważ osoby miały posługiwać się nieprawdziwą tożsamością. Niektóre sieci miały być związane z wpływowymi i dobrze sytuowanymi klanami prowadzącymi działalność gospodarczą. Camilla Torgersen z UDI podała także, że część osób stojących na ich czele miała związki z milicjami oraz organizacjami i ruchami określanymi jako skrajne, jednak urząd nie odpowiedział NRK na dalsze pytania w tej sprawie.
Choć wiele osób zyskało uprawnienia nielegalnie, władze pozwoliły im pozostać w kraju.Fot. adobe stock/ licencja standardowa
Policja wykorzystuje DNA i rozpoznawanie twarzy. Wielu osobom pozwolono jednak zostać
Do wykrywania powiązań wykorzystywano różne metody. Według UDI postępowania rozpoczynały się m.in. od zgłoszeń, informacji ujawnionych w sprawach karnych oraz wyników automatycznego rozpoznawania twarzy, a później obejmowały przeszukania, analizę przepływów pieniędzy, otwartych źródeł i mediów społecznościowych. Policja i urząd korzystały również z testów DNA oraz przesłuchań. UDI podkreśla, że ujawnianie nieprawdziwej tożsamości jest trudne, ponieważ osoby ubiegające się o azyl często nie mają w telefonach informacji pozwalających ustalić ich pochodzenie lub kontakty.
Konsekwencją może być odebranie zezwolenia na pobyt lub obywatelstwa oraz wydalenie z Norwegii. Nie wszyscy jednak muszą opuścić kraj, ponieważ UDI bierze pod uwagę m.in. sytuację dzieci, względy humanitarne, stan zdrowia, długość pobytu i stopień integracji. W jednej z sieci liczącej około 60 osób zezwolenia cofnięto 30 osobom, a wiele z nich również wydalono. W innym przypadku wszczęto blisko 50 spraw, w których część osób straciła obywatelstwo lub prawo pobytu.
Norweska Organizacja ds. Uchodźców i Osób Ubiegających się o Azyl (NOAS) ocenia, że zorganizowane oszustwa powinny być wykrywane, ale jednocześnie zwraca uwagę na skalę zjawiska. Rzecznik organizacji Jon Ole Martinsen podkreślił, że chodzi o niewielką część osób, którym Norwegia przyznała ochronę, dlatego jego zdaniem nie należy podejrzliwie traktować całych grup uchodźców. NRK zaznacza natomiast, że nie uzyskało dostępu do opisanych spraw i nie mogło niezależnie zweryfikować informacji przedstawionych przez UDI.
Jeszcze nikt nie skomentował
Napisz pierwszy komentarz