Aktualności

Polska idzie w „bezemisyjne” ślady Norwegii? Rząd przyjął ustawę o elektromobilności, zmiany pochłoną ok. 500 mln złotych

Krystian Łukowicz

29 grudnia 2017 13:00

Udostępnij
na Facebooku

Dla posiadaczy aut elektrycznych w różnych miejscach w Polsce powstanie 6 tysięcy wolnych ładowarek i 400 szybkich. wikimedia.org/ fot. Alexanderjoahansen198/ CC BY-SA 3.0

Podczas posiedzenia 28 grudnia Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy wprowadzającej regulacje dotyczące samochodów na napęd elektryczny. Do 2020 roku ma powstać ponad 6 tysięcy ładowarek, buspasy dla elbili i strefy czystości nastawione na ruch pojazdów elektrycznych.
Nowe regulacje Ministerstwa Energii obejmują również udogodnienia dla kierowców samochodów z napędem gazowym. Ich celem jest zwiększenie popularności stosowania alternatywnych paliw w komunikacji.
Reklama

Elektryka na pierwszym miejscu

Regulacje mówią o planach budowy nowych stacji gazowych za 189 milionów złotych, ale to pojazdy elektryczne są „gwiazdami” ustawy i właśnie ich dotyczą najliczniejsze postanowienia.

Na stacje ładowania i tankowania pojazdów o alternatywnych napędach zostanie przeznaczonych ok. 500 milionów złotych, z czego na same ładowarki 303 milionów. W przypadku infrastruktury gazowej ma powstać 118 stacji. Dla posiadaczy aut elektrycznych w różnych miejscach w Polsce powstanie 6 tysięcy wolnych ładowarek i 400 szybkich.

Norwegia wzorem do naśladowania

Aby publiczne ładowarki były w Polsce w ogóle użyteczne, nowa ustawa zapewnia kilka zmian, mających na celu zwiększenie zainteresowania pojazdami na napęd elektryczny.

Podobnie jak chociażby w Norwegii, w polskich miastach kierowcy elbili będą mogli spodziewać się kilku udogodnień, na które nie mają co liczyć kierowcy samochodów z napędem spalinowym. Elbile otrzymają przywilej poruszania się po buspasach i wjazdu za darmo na teren tzw. stref czystego transportu. W centrach miast parkowanie będzie darmowe. Szczęśliwi posiadacze elektrycznego samochodu nie zapłacą również podatku akcyzowego.

Eko-Polska? Jeszcze nie teraz

Polska dołącza do państw stawiających na ekologiczne rozwiązania, jednak sceptycy twierdzą, że koszta elektrycznej rewolucji mogą być zbyt duże jak na możliwości Polaków.

Przywileje dla elbili łączą się z niekorzystnymi rozwiązaniami dla kierowców klasycznych pojazdów. Ci zostaną obarczeni koniecznością zapłacenia maksymalnie 30 złotych za wjazd na wspomniane strefy czystego transportu. Popularyzacja silników elektrycznych może odbić się na komforcie korzystania z aut spalinowych.
Eksperci z branży motoryzacyjnej uważają, że inne państwa mają przewagę w promowaniu bardziej ekologicznych środków transportu, ponieważ często dopłacają do tego duże pieniądze. Pokrycie części kosztów działa co prawda motywująco na decyzję o zmianie samochodu na elektryczny, jednak sceptycy są zdania, że bez gwarancji dopłat Polacy nie przekonają się zbyt szybko do drogich elbili.

W Polsce kupno i eksploatacja auta spalinowego to bowiem obecnie dużo mniejszy wydatek niż w przypadku pojazdu bezemisyjnego. Nie wystarczą darmowe parkingi, by zmienić przyzywczajenia rodaków.

Brak spalin, same plusy?

Według informacji Ministerstwa Energii wprowadzenie w życie ustawy zapewni zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego i niezależności energetycznej Polski, a także wpłynie na poprawę jakości powietrza w miastach. Wzrost zastosowania paliw alternatywnych w transporcie będzie niósł za sobą również rozwój nowoczesnych technologii na rodzimym rynku.

Korzystne dla środowiska zmiany najszybciej mogą zajść w sektorze publicznym. Nikt nie zmusi osób prywatnych do kupna samochodu na prąd, a może jedynie je zachęcać na różne sposoby, lecz zmiany w transporcie publicznym będą obowiązkowe. Do 2025 roku pojazdy nieemisyjne mają stanowić 50 proc. transportu w sektorze publicznym naszego kraju.
Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram