Aktualności

Norwegia zna winnego cyberataku na parlament. Rosja dementuje

Monika Pianowska

14 października 2020 10:00

Udostępnij
na Facebooku

Wiadomo, że hakerzy włamali się na konta zarówno polityków, jak i pracowników Stortingu niezajmujących się ustawodawstwem. adobe stock/ licencja standardowa

13 października norweski rząd ogłosił, że winną sierpniowego ataku hakerskiego na Storting uznaje Rosję. Informację tę potwierdziła podczas konferencji prasowej minister spraw zagranicznych Ine Marie Eriksen Søreide, nazywając cyberatak poważnym incydentem, którego celem stała się najważniejsza demokratyczna instytucja w kraju.
– Na podstawie informacji, którymi dysponuje rząd, oceniamy, że Rosja stała za tym działaniem – powiedziała, nie ujawniając jednak konkretnych dowodów.  Minister Søreide dodała, że służby bezpieczeństwa i wywiadu ściśle współpracowały, aby zająć się tą sprawą na szczeblu krajowym.
Ambasador Federacji Rosyjskiej został wezwany do norweskiego MSZ i poinformowany o ustaleniach dochodzenia. Tymczasem rosyjska ambasada w Oslo oskarżenia kraju fiordów, że to Rosja przeprowadziła atak cyfrowy na norweski parlament, określiła mianem celowej prowokacji, szkodliwej dla stosunków dwustronnych.

Zamach na norweską demokrację?

Do rozbudowanego cyberataku na Storting doszło pod koniec sierpnia – wówczas zhakowano systemy poczty elektronicznej norweskiego parlamentu. Szefowa parlamentu Norwegii, Marianne Andreassen, podała to do wiadomości publicznej dopiero 1 września, nie określając jednak dokładnie skali strat. Wiadomo, że hakerzy włamali się na konta zarówno polityków, jak i pracowników Stortingu niezajmujących się ustawodawstwem, z których pobrali różne ilości danych.
Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram