[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Anniken Huitfeldt poinformowała o decyzji rządu za pośrednictwem agencji informacyjnej NTB. – Nie chcemy, by transport migrantów trwał dalej. Sytuacja naraża na niebezpieczeństwo życie tych ludzi. Są oni cynicznie wykorzystywani przez ludzi, którym płacą za pomoc w poszukiwaniu lepszego życia – przyznała szefowa resortu spraw zagranicznych. – Sankcje mają największy wpływ, kiedy są efektem współpracy państw o podobnych poglądach i mają międzynarodowe poparcie – dodaje Huitfeldt.
Minister spraw zagranicznych wytłumaczyła również opinii publicznej, jak doszło do eskalacji konfliktu na granicy polsko-białoruskiej. Zaznaczyła, że do Mińska przyleciały osoby, które otrzymały obietnicę dostania się na terytorium Unii Europejskiej. Migranci płacili za pomoc w przekroczeniu granicy. Następnie, niezgodnie z umową, większość została przetransportowana pod granicę i zmuszona do wykonywania poleceń uzbrojonych białoruskich służb.
Sankcje, do których przyłączy się Norwegia, mają objąć m.in. osoby i organizacje, które organizują transport migrantów. Wcześniej o reakcję na kryzys prosiła m.in. Socjalistyczna Lewica. Działacze zwracali uwagę, że norweski rząd musi zaapelować do wszystkich stron konfliktu o przestrzeganie praw człowieka. Z kolei Partia Postępu domaga się przekazania środków, które sfinansują działania służb na granicy. Jak twierdzą jej politycy, ostatnie działania wskazują, że Norwegia musi przygotować się na nową falę migracji.