Wszystko przez przebudowę oddziałów, które są przygotowywane na wprowadzenie w przyszłym roku dowodów tożsamości – z tego powodu ponad połowa ze 144 biur zostanie zamknięta.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Brak wolnych terminów
W ostatnim czasie urzędy paszportowe w Oslo i okolicach nie radzą sobie z ogromną liczbą interesantów, którzy masowo wnioskują o nowe dokumenty. W największych biurach wszystkie terminy na najbliższe miesiące są zajęte, a kolejki osób, które przychodzą bez umówionej wizyty, ciągną się przed drzwiami budynków – w ostatnim czasie także te niewielkie oddziały pękają w szwach, przeżywając największe oblężenie od lat.
Problemy z dostępnością wolnych terminów zostały też szeroko komentowane przez norweskie media, co zmotywowało kolejnych zmartwionych Norwegów do szybszego wyrobienia paszportów. W efekcie policja zmuszona została do zwiększenia zatrudnienia – wiele placówek wydłuża też godziny pracy, a nawet planuje przyjmowanie interesantów w soboty.
Wprowadzają nowe dokumenty
Głównym powodem chaosu, który spotkał mieszkańców stolicy i okolic, jest proces przebudowy oddziałów paszportowych z myślą o przyszłorocznych zmianach – po wielu latach Norwegia zamierza w końcu wprowadzić dowody osobiste (ID-kort). Żeby zamówić nowy dokument, który umożliwi podróżowanie po krajach Unii Europejskiej, potrzebna będzie jednak nowa wersja paszportu.