Z powodu szczególnie dotkliwych w tym sezonie minusowych temperatur maszyny należało wyjątkowo często „rozmrażać” zanim wzbiły się w Oslo w powietrze. 17,800 – to dokładna liczba sytuacji, w których tej zimy wzywano speców do „odlodzenia” samolotów, i jednocześnie o 42 proc. wyższa w porównaniu z ubiegłym rokiem. Między październikiem a majem na przełomie 2016 i 2017 roku wynosiła ona bowiem 12,5 tysiąca.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:4:"loty";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Kiedy temperatura oscyluje wokół zera stopni Celsjusza, żeby samolot odtajał, wystarczy potraktować go gorącą wodą (około 80 stopni). Gdy jednak jest znacznie zimniej, do rozmrażania stosuje się jej mieszankę z glikolem. Na przygotowanie maszyn do bezpiecznego lotu władze Gardermoen zużyły dziesiątki milionów litrów podgrzewanego płynu.