Jak przekazują meteorolodzy, porywy wiatru nawiedzające Norwegię od 31 stycznia sięgały 51,5 metra na sekundę. Odpowiada to prędkości 185 km/h. – Limit siły huraganu wynosi 32,6 metra na sekundę. Kiedy jego prędkość przekracza 40 metrów na sekundę, oznacza to, że nie tylko osiągnęliśmy maksymalną siłę, ale przeskoczyliśmy nad nią o dwa stopnie Beauforta – wyjaśniał na łamach NRK Alexander Skeltved. Meteorolog wyjaśnił, że w wielu miejscach kraju skala Beauforta okazała się niewystarczająca, by określić siłę porywów wiatru.
Do najtrudniejszych sytuacji doszło w Nordland. Władze portu postanowiły o zamknięciu falochronu w Bodø. Widerøe odwołało wszystkie loty w mieście. W jednym z hoteli wiatr wybił okna. W gminie Sømna, na południe od Brønnøysund w Nordland, o godzinie 03:30 zarejestrowano porywy wiatru sięgające 219 km/h.
Norwegia sparaliżowana
1 lutego rano co najmniej 13 tys. gospodarstw domowych w Nordland, Troms i Trøndelag pozostawało bez dostępu do energii elektrycznej. Z kolei w Trøndelag, Nordland i Vestland zamknięto łącznie 12 odcinków dróg krajowych oraz liczne drogi samorządowe. Odwołano także część przepraw promowych. Funkcjonariusze straży pożarnej otrzymali kilkadziesiąt wezwań dot. zerwanych dachów i innych niebezpiecznych sytuacji. W Leka (Trøndelag) trwają poszukiwania starszego mężczyzny, który zaginął podczas burzy. Silne podmuchy wiatru doprowadzają do przewracania pojazdów oraz utrudniają poruszanie się ludziom.
Służby informują, że trudne warunki mogą utrzymać się także 1 lutego. Apelują, by mieszkańcy zagrożonych obszarów pozostali w domu i zabezpieczyli wszystkie przedmioty, które może porwać wiatr.
Źródło: NRK, Dagbladet, Instytut Meteorologiczny