[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Värmland trafił na czerwoną listę FHI w poniedziałek 10 sierpnia. Zalecenia dotyczą również pięcu innych szwedzkich regionów, które obecnie uznawane są za „zielone”: Östergötland, Blekinge, Uppsala, Dalarna i Örebro. W każdym z wymienionych, wskaźnik zakażonych na 100 tys. mieszkańców przekroczył liczbę 20 zainfekowanych w ostatnich dwóch tygodniach.
„Norwegia szuka kozła ofiarnego”
FHI sugeruje, że zakupowe wyjazdy Norwegów do szwedzkich regionów mają wpływ na zwiększoną liczbę infekcji w kraju. Z opinią nie zgadzają się szwedzcy politycy. – Zamiast szukać kozłów ofiarnych, każdy powinien zachowywać dystans społeczny i dbać o higienę rąk. Värmland jest wskazywany jako źródło infekcji w Norwegii, mimo to, że w wielu tutejszych gminach wskaźnik zakażeń jest bardzo niski – zauważył Kjell-Arne Ottosson, szwedzki poseł. – Sytuacja przedstawiana jest tak, że to mieszkańcy Värmland winni są wysokiej liczby zakażeń w Norwegii. A przecież 99,99 proc. osób, które spotyka w naszych sklepach to inni Norwegowie - dodaje Ottosson.
Szwedzi krytykują również częste zmienianie norweskich obostrzeń. – Najpierw otwiera się granice, potem zamyka i znowu otwiera. Co planują zrobić teraz? Znowu zamkną granice i przyczynią się do zwolnień? – podsumowują sprawę poirytowani Szwedzi.