kr

Kredyt bankowy w Norwegii

Eff. rente 14,9%, 65 000 kr. over 5 år, kost 28 730 kr., Tot. 93 730 kr.

Eff. rente 14,9%, 65 000 kr. over 5 år, kost 28 730 kr., Tot. 93 730 kr.

Aktualności

Komunikacja miejska wciąż sparaliżowana: podwoiła się liczba strajkujących kierowców

Emil Bogumił

28 września 2020 09:55

Udostępnij
na Facebooku
2

Żadna ze stron nie chce zrezygnować ze swoich postulatów. Fot. Øyvind Berg / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

Rośnie napięcie wokół strajku kierowców autobusów. W weekend do protestujących z Oslo i Viken dołączyło 4,5 tys. związkowców z Vestland, Trøndelag, Rogaland i Finnmark. W poniedziałek rano, 28 września, wciąż nie pojawiła się możliwość ugody pomiędzy pracownikami komunikacji miejskiej i ich pracodawcami. Obie strony nie kontaktują się ze sobą.
Reklama
Pierwsze protesty rozpoczęły się 20 września w Oslo i Viken. W ciągu ośmiu dni powiększyły się o strajkujących w Vestland, Trøndelag, Rogaland, Finnmark, Nordland i w okolicach Kristiansand. Liczba niepracujących obecnie związkowców wynosi około 8,3 tys. Organizacje pracownicze grożą, że brak porozumienia może skutkować strajkiem 12 tys. osób - obejmie on niemal całą Norwegię.
W poniedziałek, 28 września, protesty wciąż trwały. Obie strony nie próbowały nawiązać ugody. – Strona pracodawców jest nieugięta co do swojej oferty, która zapewnia wzrost płac na takim samym poziomie, jaki uzyskały inne grupy zawodowe po tegorocznych negocjacjach – skomentował sprawę Jon H. Stordrange, dyrektor generalny NHO Transport. Po stronie pracodawców stoi również Spekter. Związkowcy zrzeszeni są w Yrkestrafikkforbundet (Związek Pracowników Transportu Drogowego), Fellesforbundet (Zjednoczona Federacja Związków Zawodowych), Jernbaneforbundet (Związek Pracowników Kolei) oraz Fagforbundet (Norweski Związek Pracowników Gminnych).

Protestujący domagają się, by warunki płacowe kierowców zatrudnionych w komunikacji miejskiej poprawiły się. O porozumienie apelują przede wszystkim gminy. W wielu z nich sparaliżowany został lokalny transport. Może to skutkować m.in. odwołaniem zajęć w szkołach.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Vhipir

28-09-2020 10:40

No tak. Pracodawcy pieniędzy na podwyżki nie mają. A szefostwo przyznaje sobie nagrody nawet w wysokości 1,5 miliona koron. Za dobrze wykonaną pracę. Tylko jaką? Niedotrzymywanie warunków umowy zawartej w 2013? Pracę za darmo, by móc w pełni przeprowadzić kontrolę bezpieczeństwa przed wyjazdem? Nie płacone nadgodziny przy opóźnionym powrocie na garaż? Część przystanków końcowych bez żadnej infrastruktury?

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram