Dobrowolnie dołączyła do ISIS. Teraz chce wrócić do Norwegii
Siedem lat temu dobrowolnie dołączyła do Państwa Islamskiego, a wcześniej walczyła o prawo do noszenia nikabu w Norwegii. 30-letnia Aisha Shezadi Kausar, norweska obywatelka, prosi jednak nowy rząd o pomoc w powrocie do kraju.
- Władze norweskie raz po raz stwierdzają, że nie ponoszą za nas żadnej odpowiedzialności. Ale mam nadzieję, że wraz z nowym rządem to się zmieni - mówi kobieta /zdjęcie ilustracyjne
stock.adobe.com/standardowa/Elnur
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Aisha Shezadi Kausar siedem lat temu dołączyła do reżimu ISIS. Została drugą żoną norweskiego islamisty Bastiana Vasquesa. Obecnie mieszka z synem w obozie jenieckim Roj w Syrii, ale chce, by nowe władze pomogły jej wrócić do kraju. Sprawę opisuje serwis NRK.
Robi to dla syna
W rozmowie z norweskim dziennikiem kobieta wyjaśnia, że podejmuje działania w trosce o dobro pięcioletniego syna. Dodaje, że jest świadoma konsekwencji, jakie będą czekać na nią po powrocie do Norwegii. Kausar jest bowiem oskarżona przez służbę bezpieczeństwa (PST) o przyłączenie się do organizacji terrorystycznej Państwa Islamskiego.
Norweżka wraz z dzieckiem przebywają obecnie w obozie, w którym mieszka ponad 2 tys. kobiet i dzieci, również należących do ISIS. Kausar martwi się, że jej syn zostanie islamskim ekstremistą, jeśli nie opuści Roj. – Widzimy ekstremistyczne tendencje u dzieci, które są tu od dłuższego czasu, i u starszych dzieci, u których kształtuje się pewne postawy, ponieważ są pod wpływem innych wokół nich – wyjaśnia serwisowi NRK.
Kobieta już w 2017 próbowała uciec z obozu do Turcji. Tłumaczy, że do dołączenia do islamistów namówiły ją „pewne osoby”, które opowiedziały jej wiele pozytywnych rzeczy o ISIS. - Uwierzyłam im, ale rzeczywistość po przyjeździe była zupełnie inna - stwierdza. - Nie było tak, jak się spodziewaliśmy. Zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy żyć pod rządami ISIS. Postanowiliśmy uciekać - dodaje gorzko.
„Norwegia ma moralną odpowiedzialność”
Prawnik kobiety, Bernt Heiberg, prowadzi dialog z norweskimi władzami. - Uważam, że Norwegia ma zarówno moralny, jak i prawny obowiązek sprowadzenia dzieci i kobiet z obozów w Syrii - mówi dziennikowi. Dodaje, że przepisy Europejskiej Komisji Praw Człowieka wymagają od władz norweskich odpowiedniej reakcji. – My jako państwo i kraj nie możemy też zaakceptować tego, że dzieci dorastają w takich warunkach – konstatuje. Zarówno on, jak i jego klientka pokładają nadzieje w nowym rządzie Jonasa Gahr Støre. – Widzę, że władze norweskie raz po raz stwierdzają, że nie ponoszą za nas żadnej odpowiedzialności. Ale mam nadzieję, że wraz z nowym rządem to się zmieni – dodaje Aisha Shezadi Kausar.
Poniżej: starania kobiety, by wrócić do kraju fiordów, skomentowała już Sylvi Listhaug, liderka Partii Postępu. - Terrorystka Aisha Shezadi Kausar ma nadzieję, że otrzyma pomoc od nowego rządu, aby przyjechać do Norwegii. Nie kiwniemy palcem, żeby sprowadzić ją do domu - komentuje.
Kausar w maju bieżącego roku złożyła formalną prośbę w resorcie spraw zagranicznych o pomoc w powrocie do kraju.
Tymczasem norweskie władze uderzają w radykalny islam. W listopadzie 2020 Komisja Sprawiedliwości Stortingu poparła prawo, które ochroni przede wszystkim muzułmańskie kobiety. Członkowie instytucji przychylnie ocenili zakaz aranżowanych małżeństw w rodzinie oraz zakaz przymuszania do wyjścia za mąż.
Jak oceniasz ten artykuł?
24-10-2021 20:36
2
0
Zgłoś
24-10-2021 14:12
14
0
Zgłoś
23-10-2021 18:57
23
0
Zgłoś