Mimo zmiany założeń Norwegia wciąż jest liderem, jeśli chodzi o sprzedaż samochodów elektrycznych. W marcu tego roku po raz pierwszy w historii kraju Norwegowie kupili więcej elbili niż samochodów z silnikiem diesla.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:13:"ubezpieczenia";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Cel się oddala
W najnowszym budżecie państwa Ministerstwo Finansów umieściło prognozy dotyczące udziału w rynku samochodów elektrycznych. Wbrew poprzednim założeniom wyliczono, że do 2025 roku nie uda się wycofać ze sprzedaży wszystkich emisyjnych pojazdów – realizacje planu odłożono aż do 2030. Zgodnie z prognozami liczba sprzedawanych elektryków ma wtedy wzrosnąć do 75 proc, natomiast resztę stanowić będą ładowane hybrydy.
Zbyt wysokie tempo zmian
Pierwotny plan rządu wydaje się być nieosiągalny także dla większości społeczeństwa. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Rambøll Management Consulting zaledwie 27,5 proc. dealerów samochodowych – nie uwzględniając producenta Tesli – wierzy, że sprzedaż emisyjnych aut zostanie wycofana do 2025 roku. Również eksperci motoryzacyjni uważają, że Norwegia po prostu nie jest jeszcze gotowa, aby całkowicie zrezygnować z samochodów spalinowych.
– NBF (Norweski Związek Samochodowy) w pełni popiera zieloną zmianę i przejście do bardziej przyjaznego środowisku sektora transportowego, ale uważamy, że tempo jest zbyt wysokie. Norweska branża samochodowa, klienci w całym kraju ani infrastruktura ładowania nie są gotowe na tak szybkie przejście. Dlaczego w Norwegii mamy się tak spieszyć? – pyta Stig Morten Nilsen z NBF.
07-07-2019 17:18
0
0
Zgłoś
07-07-2019 17:17
0
0
Zgłoś
26-05-2019 14:41
0
-1
Zgłoś
26-05-2019 14:31
15
0
Zgłoś
26-05-2019 13:20
0
0
Zgłoś
26-05-2019 12:54
0
0
Zgłoś
26-05-2019 12:46
0
0
Zgłoś
26-05-2019 12:05
2
0
Zgłoś
26-05-2019 10:29
3
0
Zgłoś