[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Badania dotyczące spożywania alkoholu w Norwegii prowadzi Norweski Instytut Zdrowia Publicznego (FHI). Według instytucji, 10 proc. trunków kupowanych jest w strefach wolnocłowych, z pominięciem opodatkowania. – Nadszedł czas, aby zrezygnować z tego systemu – apelował Erik Lunde, przewodniczący Rady Programowej Chrześcijańskiej Partii Ludowej.
„Norwegowie są nagradzani niskimi cenami w strefach wolnocłowych”
Polityk KrF uważa, że obecna sytuacja kłóci się z polityką państwa, które dąży do ograniczenia ilości spożywanego alkoholu. – Z jednej strony przedstawiciele służby zdrowia chcą, aby Norwegowie ograniczyli spożycie alkoholu i palenie tytoniu. Z drugiej strony, Norwegowie są nagradzani niskimi cenami, jeśli kupią ten sam towar w strefie wolnocłowej, podczas wyjazdu za granicę – komentuje sprawę Erik Lunde.
Politycy i ekonomiści zwracają także uwagę, że obecny system jest obciążeniem dla budżetu państwa. Według wyliczeń Haralda Magnusena Andreassena ze Sparebank 1 Markets, brak opodatkowania używek w strefach wolnocłowych kosztuje około 3 mld koron norweskich.
30-08-2020 20:47
0
-5
Zgłoś
30-08-2020 11:06
0
-2
Zgłoś
29-08-2020 13:31
0
-6
Zgłoś
29-08-2020 08:28
0
-3
Zgłoś