Oszuści kontaktowali się ze swoimi potencjalnymi ofiarami – Polakami zamieszkałymi w okolicach Drammen – dzwoniąc z zastrzeżonego numeru. Podająca się za policjantkę kobieta w słuchawce utrzymywała, że jej kolegom po fachu udało się zatrzymać grupę przestępczą zmierzającą właśnie pod adres rozmówcy, za co funkcjonariusze oczekują wynagrodzenia. Zapłatą za „ratunek” miało być 30 tys. koron, które dzwoniąca prosiła położyć za drzwiami domu.
Policja tak nie działa
Do tej pory jednak żadna ze zgłaszających próbę kradzieży osób – trzy z Drammen i jedna ze Slemmestad – nie dała się nabrać. Cytowany przez Drammens Tidende komendant Trond Egil Groth twierdzi, że taki sposób wyłudzenia pieniędzy to ewenement dla policji z regionu Sørøst. Jednocześnie prosi, by w podobnych sytuacjach reagować sceptycznie i brać przykład z tych, którzy zamiast w afekcie wystawiać kilkadziesiąt tysięcy koron na wycieraczkę, sami zgłaszali sprawę na komisariat, by zweryfikować jej wiarygodność.
Obecnie policja bada zastrzeżony numer i zbiera informacje od osób, z którymi kontaktowali się oszuści.
28-11-2019 12:21
44
0
Zgłoś