Życie w Norwegii

„Tabletka dzień po”: w Polsce na receptę, w Norwegii dostępna w drogerii

Hanna Jelec

26 kwietnia 2017 08:00

Udostępnij
na Facebooku
2

W jednej z sieci aptek ellaOne kosztuje 229 koron. screenshot/apotek1

Kwestia sporu wokół „tabletki dzień po” budzi rozgoryczenie w Polakach w Norwegii. Zwłaszcza gdy porówna się sytuację w Polsce do norweskiej rzeczywistości: tam „EllaOne” jest dostępna w każdej drogerii.
Kwestia zakazu sprzedaży „tabletki dzień po”, środka antynidacyjnego („nidacja" oznacza zagnieżdżenie się zarodka w błonie śluzowej macicy; terminu nie powinno mylić się z określeniem „wczesnoporonny” – przyp. red.), który jeszcze do niedawna można było nabyć w Polsce bez recepty, wzbudza w Polakach wiele emocji. Ci, którzy wyjechali do Norwegii, komentują sprawę, widząc polską rzeczywistość z północnej perspektywy.

EllaOne w drogerii

Polscy internauci zauważają, że najsłynniejsza „tabletka dzień po”, EllaOne, w Norwegii dostępna jest w zwykłej drogerii. Tabletka ma „zapobiegać owulacji i zapłodnieniu”. Środek to dla wielu ostatnia deska ratunku, którą można przyjąć do 120 godzin po stosunku, gdy, przykładowo, stosowana wcześniej metoda antykoncepcji zawiodła.

W Norwegii lek kosztuje od 229 koron (cena w jednej z sieci aptek), a z zakupem nie wiążą się już żadne dodatkowe problemy i ukryte koszty, takie jak uciążliwe czekanie w kolejce do państwowej służby zdrowia czy wydatki związane z opłaceniem prywatnej wizyty polegającej często jedynie na wydaniu pewnej kwoty i wypisaniu recepty. Sprawa wygląda podobnie także w Holandii, gdzie specyfik dostępny jest m.in. w popularnej drogerii Rossmann.
EllaOne można w Norwegii kupić bez recepty w każdej aptece.
EllaOne można w Norwegii kupić bez recepty w każdej aptece. screenshot/ellaone

W Polsce znów na receptę

Dostępność tabletki w drogeriach nie powinna dziwić – w 2016 r. Komisja Europejska ds. Leków uznała ją za zupełnie bezpieczną. Do czasu zmiany rządu Polki mogły korzystać z prawa do korzystania z niej podobnie jak inne Europejki. Obecnie tabletka EllaOne przedstawiana jest przez część polityków jako stanowiąca zagrożenie dla zdrowia kobiety. Zgodnie z projektem prawicowych partii, zakup tabletki znów wiąże się w Polsce z koniecznością uzyskania recepty.

W decyzji rządu ogromne znaczenie miały organizacje takie jak Stop Aborcji, które szerzą nieprawdziwe przekonanie o stosowaniu EllaOne – środka znacznie droższego niż tabletki antykoncepcyjne – jako środka antykoncepcyjnego, a nawet wczesnoporonnego. W debacie politycznej, która odbyła się przed zatwierdzeniem rządowego projektu dotyczącego dostępności „tabletki dzień po” padały argumenty o kobietach, które stosują pigułki „EllaOne” kilkanaście razy w ciągu cyklu – taką wizję prezentował m.in. prof. Stanisław Radowicki. Do dyskusji przyłączał się także Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł, który – jak podaje portal natemat.pl – tłumaczył ogólnikowo, że „gdy tylko tabletka EllaOne będzie dostępna na receptę, w końcu będzie normalnie”. Obaj eksperci, pytani o skutki stosowania tabletki zgodnie z jej przeznaczeniem (w sytuacjach awaryjnych, maksymalnie dwa razy w ciągu cyklu), nie potrafili wyjaśnić, dlaczego tabletka byłaby tak groźna dla zdrowia.
Norweskie media coraz cześciej komentują zmiany w kwestii kupna tabletek "dzień po" w Polsce:
screenshot/afrenposten

Uwagę [Norwegów- przyp.red.] przyciągają także inne aspekty nowej polityki polskiej. W Norwegii wspomina się o [rządowym - przyp.red.] usiłowaniu wprowadzenia zakazu aborcji nawet w przypadku gwałtu czy kazirodztwa. Wniosek ten został jednak wycofany za sprawą masowych protestów Polek. Jednak próby zaostrzenia -- i tak bardzo surowego -- prawa antyaborcyjnego wciąż trwają. W ostatnim tygodniu polski rząd zakazał sprzedaży tabletek "dzień po" bez recepty.~Aftenposten

Ten moduł wyświetla się tylko na wersji dla telefonów
Reklama

Polski zakaz budzi rozgoryczenie

Dyskusją dotyczącą delegalizacji sprzedaży „tabletki dzień po” bez recepty zajmują się także Polacy przebywający za granicą. W mediach społecznościowych nie brak wpisów porównujących sytuację w Norwegii do surowych obostrzeń w kwestii środków antykoncepcyjnych i tabletek antynidacyjnych w Polsce.

Część zainteresowanych sprawą zauważa, że szum wokół tabletki „dzień po” sprowadza się już do prawdziwego absurdu. Jednej z komentujących pisze: „Nie pokazujcie tego zdjęcia, bo zaraz cały asortyment z tej półki u nas będzie na receptę”.


Źródła: tok fm, natemat.pl
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Mateusz P

27-04-2017 19:08

A co ciekawe tabletka dzień po jest sprzedawana bez recepty. Drodzy redaktorzy prosimy sprawdzać dokładniej informacje opisywane. Ludzie to jednak czytają i interesują się co piszecie

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram