Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,15%, 100 000kr. over 5 år, kost 37 120kr., Totalt 137 120kr.
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Święty Mikołaj czy skrzat domowy – kim tak naprawdę jest norweski Julenissen? Życie w Norwegii
Joanna Chmara 22 grudnia 2016
08:00

Święty Mikołaj czy skrzat domowy – kim tak naprawdę jest norweski Julenissen?

Skomentuj
fotolia.com - royalty free
W dobie komercjalizacji świąt stare tradycje ludowe zanikają. Dotyczy to także postaci norweskiego Julenissen, który przez lata ewoluował i w końcu przybrał postać grubego brodatego staruszka ubranego na czerwono. Nie różni się więc zbytnio od Mikołaja z reklamy Coca-Coli. Kim był Julenissen zanim zmienił się w zachodniego Santa Clausa?
Julenissen w obecnej postaci to niejako skrzyżowanie europejskiego świętego Mikołaja z wywodzącymi się z norweskiego folkloru fjøsnisser, czyli skrzatami domowymi. Samo słowo nisse pochodzi od imienia Nils, czyli skandynawskiego odpowiednika imienia Mikołaj.

Pomocne (ale złośliwe) duszki domowe

Fjøsnisser były istotami nadprzyrodzonymi, które dbały o dobrobyt gospodarstwa. W zamian za to nie wymagały wiele – wystarczało im piwo oraz miska risgrøt (puddingu ryżowego) z masłem, które domownicy wystawiali dla nich w Wigilię Bożego Narodzenia. Jednak jeśli tego nie otrzymały, skrzaty potrafiły być naprawdę mściwe – podobno zsyłały na zwierzęta gospodarskie i rodzinę choroby oraz nieurodzaj. Skrzaty nie lubiły też, gdy ktoś na terenie gospodarstwa przeklinał i pracował do późnego wieczora. Za to również karały mieszkańców różnymi wypadkami i nieszczęściami.

Pojawiające się na występujących w Norwegii od XIX wieku kartkach świątecznych nisser mają na sobie najczęściej szare ubrania i czerwone czapki, czyli stroje podobne do odzieży noszonej kiedyś przez rolników. Mają też bujną, siwą brodę, która jest ich wielką dumą – żaden szanujący się nisse nie pokazałby się ogolony! Według tradycji i ludowych przekazów skrzaty były bardzo niskie, „nie większe niż końska głowa”. Mimo niewielkich rozmiarów i przysadzistej figur, miały być bardzo zwinne oraz niesamowicie silne.

Popkultura wypiera lokalne tradycje

Nisser zaczęły przynosić prezenty norweskim dzieciom w latach 40. XIX wieku i od tego momentu zaczęto mówić o nich julenisser. Tradycyjnie podarunki są wręczano, podobnie jak w Polsce, w Wigilię Bożego Narodzenia. W latach 30. ubiegłego stulecia Coca-Cola, na potrzebę swoich świątecznych kampanii reklamowych, stworzyła wizerunek świętego Mikołaja jako grubego, wesołego staruszka z brodą w czerwono-białym stroju. Zaczął on wypierać tradycyjne norweskie skrzaty, początkowo głównie w miastach w rejonie Østlandet. Stopniowo zyskiwał on coraz większą popularność i dotarł także do wiosek w odległych zakątkach Norwegii. Obecnie Julenisse przypomina raczej Świętego Mikołaja z amerykańskiej i europejskiej kultury masowej, a małe skrzaty, które nadal są częstym motywem świątecznych dekoracji nazywane są po prostu nisser.

Gdzie mieszka Mikołaj?

Skoro nisse można spotkać w każdym domu, to gdzie właściwie mieszka święty Mikołaj? Wiele osób twierdzi, że jego dom znajduje się na Biegunie Północnym. Faktycznie, można go odwiedzić w fińskim Rovaniemi. Na tamtejszy adres pocztowy dzieci wysyłają listy z całego świata. Jednak ma on swoją siedzibę także w Norwegii – i to nie jedną!

– Listy adresowane po prostu „Julenissen” wysyłane są do Drøbak – mówi szef informacji pocztowej Jørn Michalsen.

W położonym 36 km na południe od Oslo miasteczku od prawie 30 lat znajduje się główna siedziba Świętego Mikołaja , w której przez cały rok można zaopatrzyć się w świąteczne prezenty, słodkości i dekoracje. Nie jest to jednak jego jedyne „biuro” w kraju. Rezyduje on również w Savalen w regionie Hedmark, gdzie wraz ze skrzatami przygotowuje prezenty. Warto odwiedzić to miejsce także ze względu na największy na świecie domek z piernika. Jak twierdzi założyciel domu Świętego Mikołaja w Savalen, Tor Morten Hektoen, on i Julenissen z Drøbak mają przyjazne stosunki.

– Jest może mała rywalizacja między nami, ale została ona raczej wykreowana przez media – przekonuje Hektoen w rozmowie z gazetą VG.

Źródła: julehus.no, julenissen.no, vg.no, uio.no
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas