Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu
MultiNOR

Nowy formularz

Zleć rozliczenie podatku
prościej niż kiedykolwiek

Rozlicz podatek
Autopromocja

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

Życie w Norwegii
|
Redakcja
|

16 października 2016 08:00

Popełniasz „hatkrim”? Możesz trafić za kratki. W Norwegii nikt nie jest anonimowy w Internecie

„Wszyscy muzułmanie powinni zostać ubici", „z taką twarzą nie powinnaś wychodzić z domu”, „nie powinieneś się w ogóle urodzić” – to tylko przykłady komentarzy, jakie możemy przeczytać w Internecie. I choć „hejterzy” są przekonani o swojej anonimowości, ich wypowiedziami z powodzeniem może zająć się norweska policja. Gdzie kończą się granice komentowania, a zaczyna się hatkrim – internetowe przestępstwo z nienawiści?
Komentarze (1)
Kopiuj link
Popełniasz „hatkrim”? Możesz trafić za kratki. W Norwegii nikt nie jest anonimowy w Internecie
Oskarżony podszywał się pod 14-latkę, i zaprzyjaźniał z dziewczynkami na popularnych serwisach internetowych fotolia.com - royalty free
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Według opublikowanego niedawno raportu norweskiej policji kryminalnej Kripos, Norwegowie coraz częściej popełniają hatkrim, przestępstwa z nienawiści. Okazuje się, najczęściej zdarza się to nie w rzeczywistym świecie, a online. Szydercze komentarze, których pełne są portale społecznościowe, nierzadko przemieniają się w mowę nienawiści obrażającą konkretne osoby. Jednak, mimo pozornej anonimowości, w wirtualnym świecie nic nie ginie – poszkodowani mogą zgłosić sprawę norweskiej policji. Przykładem może być niedawny incydent związany z norweską grupą „Mannegruppa Ottar”. Żarty użytkowników portalu społecznościowego szybko przerodziły się w szykanowanie konkretnych osób, które zgłosiły sprawę policji. Teraz komentujący mogą stanąć przed norweskim wymiarem sprawiedliwości.

Hatkrim, czyli przestępstwo z nienawiści

Pracę nad tropieniem hatkrim powierzono osobnemu wydziałowi norweskiej policji. Karę za przestępstwo z nienawiści zastosowano np. rok temu, kiedy pewien Norweg zaatakował muzułmankę w Grorud. Mężczyzna twierdził wówczas, że „wszyscy muzułmanie powinni zostać ubici” i… opluł kobietę noszącą hidżab. Sąd skazał szerzącego nienawiść na osiemnaście dni pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 15 tys. koron.

W wirtualnym świecie nic nie ginie

Podobne kary mogą spotkać osoby, które znieważają innych online. Wbrew powszechnie panującemu przekonaniu o anonimowości online, osoby, które obrażają innych w Internecie, także mogą zostać okarżone o przestępstwo.

Bezkarność ogromnej liczby użytkowników sprawia, że wielu z nich zapomina o jednej zasadzie –  w wirtualnym świecie nic nie ginie. Każdy post, komentarz, zdjęcie czy nagranie to potencjalny dowód przeciw tzw. hejterom. Pamiętać o tym powinny w szczególności grupy społecznościowe, które zakłada się często tylko po to, by szydzić z wizerunku lub zachowania konkretnych osób. Komentujący, wbrew pozorom, nie są „nie do wytropienia”.

„Żarty” z kazirodztwa, gwałtu i molestowania

„Mannegruppa Ottar” została założona jako strona mająca zrzeszać konkretną grupę znajomych. Z biegiem czasu internetowa społeczność zyskała na popularności. Na portalu zgromadziło się tysiące użytkowników. Jednak seksistowskie żarty i docinki, a także nienawiść, jaką siano wokół konkretnych osób, sprawiła, że złudne uczucie anonimowości opuściło komentujących. Jak wynika ze śledztwa policji, tematy poruszane na stronie traktują m.in. o kazirodztwie, przemocy, gwałcie i maltretowaniu.

Ingrid Jackson, która padła ofiarą „żartów” grupy, poprosiła swoich znajomych o wypisanie się ze strony. Pod adresem dziewczyny padły m.in. groźby o gwałcie. Swój przypadek zgłosiła na policję, twierdząc, że wpisy na stronie „Mannegruppa Ottar” są jawnym zastraszaniem i nękaniem. Po zgłoszeniu sprawy na policję grupę opuściło 12 tys. osób.

„Opublikujemy twoje nagie zdjęcia w sieci”

Jackson nie była jedyną, którą próbowano zastraszyć. Ofiarą grupy padła także blogerka Sophie Elise Isachsen. Członkowie Mannegruppa Ottar dopuścili się wobec Isachsen zastraszania oraz molestowania. Jak to możliwe, skoro mówimy o działalności online? Hejterzy początkowo grozili blogerce rozprzestrzenieniem jej nagich zdjęć w sieci, co w świetle norweskiego prawa stanowi o próbie molestowania seksualnego. 

Ofiar zbiorowego „hejtu” w grupie jest znacznie więcej. Policja bada sprawę, a wypowiedzi użytkowników zostaną potraktowane jako materiał dowodowy.

Co grozi „hejterom”?

Jak tłumaczy Axel Due, rzecznik Kripos, tego typu treści są niezgodne z prawem, a hejterom może grozić grzywna lub kara więzienia. Zgodnie z paragrafem 266 kodeksu karnego „zastraszenie, nękanie lub inne lekkomyślne zachowanie prześladujące innego człowieka, lub naruszające cudzy spokój podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do dwóch lat”.

Co więcej, groźby pod adresem konkretnych osób, także w Internecie, mogą skutkować pozbawieniem wolności do 1 roku zgodnie z paragrafem 263 kodeksu karnego. Z kolei publikowanie cudzych zdjęć i nagrań bez jego zgody podlega pod paragraf 43c o prawie autorskim. Możliwe też, że naruszono wtedy paragraf 267 mówiący o nieposzanowaniu prywatności. 

– Tego typu sprawy nie są jest łatwa – zaznacza rzecznik Kripos. – Wiele wypowiedzi publikowanych w Internecie obraża innych użytkowników. Nie znaczy to jednak, że to czyny karalne. Kontekst wypowiedzi także ma znaczenie – tłumaczy Dye.

Wystarczy 30 wyświetleń

Statystyki Kripos dotyczące przestępstw z nienawiści już teraz pokazują, że pomówienia w Internecie spotykają najczęściej ofiary innej rasy, pochodzenia etnicznego lub odmiennej orientacji seksualnej. Ofiarom rasistowskich komentarzy padł m.in. dziennikarz NRK i artysta Haddie N’Jie. Nie tak dawno norweski sąd skazał też członków for internetowych szerzących nienawiść wobec żydów oraz grupę społecznościową wzywającą do tępienia muzułmanów.

 – Hatkrim najczęściej dotyczy spraw związanych z rasizmem, co podpada pod paragraf 183. Jeśli wypowiedzi udostępnia się do wiadomości publicznej, hejterom grozi do trzech lat więzienia. A do „charakteru wiadomości publicznej” wystarczy około 30 osób, które zapoznają się z obraźliwą opinią – tłumaczy Dye. 

W wypowiedzi dla NRK moderator grupy „Mannegruppa Ottar” mówi, że czuje się „jedną z bardziej znienawidzonych osób w Norwegii”. Czy w związku z niedawnymi zajściami myśli o zamknięciu grupy? – Na pewno nie – odpowiada bez zastanowienia.

Źródła: NRK, tv2, hatecrime.osce.org
Jak oceniasz ten artykuł?
0
0
0
0
0
Reklama
Gość
Wyślij
Facebook Messenger YouTube Instagram TikTok