Norwegowie zatapiają co roku prawie 2 tysiące łodzi – wolą zaoszczędzić niż dbać o środowisko
W 2050 roku w norweskich wodach będzie tyle samo plastiku co ryb. Dlaczego? Utylizacja łodzi jest skomplikowana i dużo kosztuje, dlatego wielu Norwegów postanawia pozbyć się jej w inny sposób. Najczęściej… podpalają je lub zatapiają na głębokich wodach. To duże zagrożenie dla środowiska.
Utylizacja łodzi jest skomplikowana i dużo kosztuje, dlatego wielu Norwegów postanawia pozbyć się jej w inny sposób
fotolia.com - royalty free
Norwegowie co roku palą, topią lub w inny, nielegalny sposób pozbywają się 1800 łodzi. Dlaczego? Ponieważ nie są im już potrzebne, a oddanie takiego sprzętu do utylizacji wiąże się z dużymi kosztami. Legalne pozbycie się łodzi może kosztować więcej niż jej kupno. Jest to na tyle uciążliwe, że wielu Norwegów decyduje się spalić lub zatopić swój problem.
Dno Oslofjordu jest dosłownie cmentarzyskiem wraków.
1800 łodzi idzie na dno
W 2012 roku po norweskich wodach pływało ponad 750 tys. różnych łodzi. Wiele z nich nie nadawało się do użytku. Według danych raportu Mepex dla urzędu ds. ochrony środowiska (Miljødirektoratet), w 2015 roku 17 tys. łódek, które nadawało się już tylko do utylizacji. W 2030 roku takich łodzi będzie już 23 tys.
W tym roku do kasacji powinno trafić 12 tys. łodzi. Twórcy raportu przeprowadzili wywiad z właścicielami wysypisk, klubów zrzeszających miłośników łodzi i nurkowania. Z udzielonych odpowiedzi wynika, że 15 proc. osób pozbywa się niepotrzebnych łodzi nielegalnie, co daje 1800 zatopionych wraków rocznie.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Od niewielkiego do poważnego problemu
Legalną utylizacją łodzi zajmuje się urząd ds. ochrony środowiska. Od prawie dwóch lat urzędnicy pracują nad uproszczeniem procedury kasacji niepotrzebnych łodzi.
– Kiedy my czekamy na uproszczenie przepisów, problem urasta z niewielkiego do dużego zagrożenia dla środowiska – mówi Thomas Mørch z firmy utylizacyjnej Norsk Gjenvinning.
Nie bez powodu Mørch martwi się o środowisko. Części łodzi zawierają wiele szkodliwych substancji np.: ołów, kadm, rtęć, azbest, PCB (polichlorowane bifenyle), olej silnikowy i hydrauliczny oraz smar.
Więcej plastiku niż ryb
Jeżeli sytuacja się nie zmieni, za kilkadziesiąt lat w morzu będzie więcej plastiku niż ryb.
– Łódź będzie rozkładać się przez setki, a nawet tysiące lat. Rozkłada się na coraz mniejsze elementy i część z nich zjadają ryby. Można powiedzieć, że wraz z rybami zjadamy nasze łodzie. Według raportu urzędu ds. ochrony środowiska w 2050 roku w morzu będzie tyle samo plastiku co ryb – ostrzega Mørch.
Jak oceniasz ten artykuł?
13-08-2016 08:57
23
0
Zgłoś