Minister Finansów Sigbjørn Johnsen, nie chce już
publikacji list podatkowych w internecie
Foto: Archiwum / iLogic Media

NORWEGIA - Norweskie Ministerstwo Finansów w tym tygodniu złożyło wniosek, o wprowadzenie bardziej rygorystycznych zasad dotyczących ujawniania słynnych list podatkowych w Internecie.

W komunikacie prasowym, ministerstwo finansów stwierdza, iż głównym założeniem jest nie tylko zmniejszyć ryzyko nadużyć, ale także uniknąć niepożądanej komercjalizacji informacji.

"Zasady dostępu opinii publicznej nie mogą iść tak daleko. To może źle wpływać na indywidualne bezpieczeństwo, lub prowadzić do nieszczęśliwych komercjalizacji na listach podatkowych", zaznacza minister finansów, Sigbjørn Johnsen.

Według ministerstwa, prasa i media powinna nadal mieć dostęp do elektronicznej kopii list podatkowych, ale redaktorzy czy wydawcy musza wejść w porozumienie z organem podatkowym, by nie publikować w pełni zawartych danych.

"Prasa nie będzie w stanie publikować pełnych list w Internecie, ale nadal będzie miała dostęp do użytku wewnętrznego, na własne potrzeby ", zapewnia minister finansów Sigbjørn Johnsen.

Informacje na temat osób zmarłych i osób poniżej 18 lat zostaną zostanie usunięte z listy. Termin składania prac upływa 28 marca 2011 roku.

Publikować, czy nie?


Publikowanie danych o zarobkach wciąż budzi w Norwegii kontrowersje. Co roku, pod koniec października na stronach gazet - portali internetowych można sprawdzić, jakimi pieniędzmi obracał w zeszłym roku nasz znajomy, szef albo sąsiad.

W wyszukiwarkę wystarczy wpisać nazwisko oraz okręg, w którym dana osoba mieszka, by zobaczyć listę podatników o takich personaliach.

Można też przejrzeć listę 50 osób, które w danym roku zarobiły w Norwegii najwięcej lub tych, które musiały zapłacić największy podatek, a także porównać siebie i innych do średniej krajowej.

Wielu Norwegów traktuje sprawdzanie danych o zarobkach jak dobrą zabawę (można się przekonać, kto w miasteczku zarabia najwięcej), nie myśląc o tym, iż dla niektórych ta publikacja staje się źródłem cierpienia.

Przeciwnicy jawności danych o zarobkach przekonują, iż szczególnie dla ludzi o niskich dochodach publikacja bywa krępująca. Jeśli miałeś gorszy rok, to na pewno ostatnią rzeczą, jakiej pragniesz, jest opowiadanie o tym całemu miastu.

Ci, którym jawność danych o dochodach się podoba, argumentują, iż tylko ludzie nieuczciwi mają w tej sprawie coś do ukrycia. Zdaniem zwolenników publikacji danych o zarobkach, głośne komentowanie wysokości czyichś dochodów nie jest rozrywką narodową. Jawność danych ma w zamierzeniu służyć przejrzystości i gwarantować uczciwość podatkową obywateli.

MN/iLogic Media


Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram