Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu

kr

Kredyt gotówkowy w Norwegii

Eff. rente 15,82%, 100 000 kr. over 5 år, etablering 950 kr., Tot. 142 730 kr.

Eff. rente 15,82%, 100 000 kr. over 5 år, etablering 950 kr., Tot. 142 730 kr.

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

Wywiad
|
Anna Moczydłowska
|

19 lutego 2017 08:00

#PolakPotrafi: Polscy wędkarze podbijają norweskie fiordy. „To pasja, która łączy" [ZDJĘCIA]

Kiedy tylko przychodzi sezon, każdą wolną chwilę spędza na wodzie. Jego największa duma to złowiony diabeł morski. Ważył 45 kilogramów, a wciągnięcie go na łódź zajęło ponad godzinę. Z miłości do wędkarstwa Przemysław Mokwiński zaczął organizować na terenie Norwegii wyprawy dla takich samych pasjonatów jak on.
Komentarze (4)
Kopiuj link
#PolakPotrafi: Polscy wędkarze podbijają norweskie fiordy. „To pasja, która łączy
Przemek wraz ze złowionym przez siebie diabłem morskim fot. archiwum prywatne
Przygoda pochodzącego z Oświęcimia Przemysława Mokwińskiego z ukochanym wędkarstwem rozpoczęła się, kiedy miał 12 lat. Jego ojciec wędkował także niemal całe życie, dziadek podobnie.

– To rodzinna pasja z dziada pradziada, przenoszona z pokolenia na pokolenie. Tata organizował różne zawody wędkarskie i szkółkę. Razem z bratem uczestniczyliśmy w tym od małego, aż w końcu zapragnęliśmy kontynuować tradycję. Kiedy obaj wyjechaliśmy do Norwegii, miłość do wędkarstwa wybuchła na nowo – opowiada ze śmiechem Przemysław.

Pasja przenoszona pocztą pantoflową

Na początku zainwestowali w Łodzie. Kiedy już je kupili, pojawił się jednak problem – nie było z kim wędkować. Wraz z bratem wpadli wtedy na pomysł, żeby utworzyć na Facebooku grupę zrzeszającą polskich wędkarzy w Norwegii. Wieść o grupie pasjonatów szybko rozeszła się pocztą pantoflową. Wzięli z nich także przykład wędkarze z innych regionów kraju fiordów, z którymi pozostają w wirtualnym kontakcie.

Główną ideą Przemka jest organizacja i bliższych, i dalszych wypraw na ryby. On wówczas odpowiada za przygotowanie łodzi, znalezienie noclegu (w przypadku dalszych wyjazdów) i zebranie od uczestników pieniędzy.

Norweskie serce bije na Lofotach

W Bjørkelangen Przemek mieszka z rodziną już 7 lat, pracuje jako lakiernik samochodowy w  60 km dalej – w Oslo
. – Żyje nam się spokojnie. Do uprawiania mojego hobby mam tu idealne warunki, wśród jezior, mórz i malowniczych fiordów. Wtedy jestem w swoim żywiole. Kiedy przychodzi wiosna i lato praktycznie każdy weekend spędzamy na wodzie. Najdłużej przy wędce spędziłem 14 godzin. Po powrocie do domu kiwało mną niczym na łodzi – śmieje się.

– Całą rodziną dzielimy tę pasję, choć 17-letnia córka zaczyna się wyłamywać – śmieje się wędkarz i zaznacza, że prawdopodobnie złapał już każdy gatunek ryby żyjący w Norwegii. 

– Najsmaczniejsza ryba to rdzawiec i diabeł morski. Węgorza morskiego trudno złapać, bo żyje na większych głebokościach i jest bardzo silny. Dorsze łapaliśmy 20-30 kilowe. Dwa razy mieliśmy już na wędce rybę, która ciągnęła całą łódkę, niestety nie udało się jej wyciągnąć. Poniszczyła wędki i kołowrotki – wylicza z dumą Przemek. 

Jego ulubione miejsce na ,,łowy" to Lofoty. – Prawdziwe serce Norwegii. Klimat jest tam sprzyjający, ryby biorą, przez co jest to raj na ziemi dla chyba każdego wędkarza. Chciałbym tam kiedyś zamieszkać i prowadzić wędkarską agroturystykę – marzy.

Piknik dla fanów makreli

Najbardziej obfita wyprawa? Ta, na której wraz z kolegami jednego dnia wyłowili 800 makreli! Zrobili z tej okazji wędkarską imprezę – Rybomanię – czyli rodzaj pikniku, na który zaprosili ludzi, ogłosili, że będą smażyć, wędzić i grillować.

– Rozdaliśmy wtedy mniej więcej 150 kilogramów ryb, a jeszcze poznaliśmy przy okazji innych zapaleńców wędkarstwa. Były też atrakcje dla dzieci, więc ta impreza zyskała miano familijnej. Norwegowie, którzy nas mijali, nie dowierzali, co się dzieje.  W końcu się przyłączali – wspomina Przemek Mokwiński.

Wędkarstwo, które łączy

Przed Przemkiem i jego ekipą wyprawa na Lofoty. Każda tego rodzaju wyprawa to koszt 7-10 tysięcy koron od osoby. Każdy zabiera swój sprzęt, ale to Przemek organizuje łódź i nocleg. Póki co, na dwutygodniowy wypad płynie ich ośmiu, ale grupa cały czas otwarta jest na przyjęcie nowych członków – czy to na wyprawy, czy do wspólnej internetowej dyskusji na temat ich hobby. 

By dołączyć do grupy Przemka na Facebooku kliknij >>> TUTAJ

W sierpniu planują wraz z zaprzyjaźnionymi grupami zorganizować festiwal w Arendal, znowu nie zabraknie atrakcji dla całej rodziny: będzie grillowanie, mecz piłki nożnej, konkursy i konkurencje dla dzieci. Z tej okazji zaprosili na występ zespół Beniamin, który występował w 9. edycji show ,,Must be the music". Reszta zespołów to niespodzianka. Przybyłych będą chcieli zarazić pasją do wędkowania, tak jak obecna ekipa zaraża się od siebie wzajemnie.

– Wędkarstwo łączy. Są wśród nas i dzieci, i kobiety. To pasja dla całych rodzin. Prywatnie wielu z nas się przyjaźni, w ubiegłym roku spędziliśmy razem święta i Sylwestra. Na stole oczywiście królowały ryby – zdradza Przemek.

– Kocham wędkarstwo i za adrenalinę, i za relaks, który gwarantuje – podsumowuje Polak. – Czasami jest wymagające, ale bardzo odpręża i wycisza po tygodniu pracy. Uwielbiam też podziwiać naturę. Często mijamy łosie z młodymi, raz nawet wskoczyły do wody i płynęły za naszą łodzią. Poza tym lubię też tę niepewność: nigdy nie wiem, co złapię, czy będzie to rybka ważąca 20 kilogramów, czy może gigant ważący 200. No i oczywiście ta dyscyplina pozwala nawiązywać świetne przyjaźnie, które trwają latami.
Masz ciekawą pasję? Prowadzisz swój biznes w Norwegii? Odnosisz sukcesy i chcesz nam o tym opowiedzieć? Czekamy na maile pod adresem redakcja@mojanorwegia.pl!
Jak oceniasz ten artykuł?
0
0
0
0
0
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Przemysław xxx

22-02-2017 07:56

Zapraszamy wszystkich do naszej szalonej grupy.Nie tylko wędkujemy ale i spotykamy się z innymi grupami.Chcemy integrować się i aktywnie spędzać wolny czas,bardzo fajnie nam to ostatnio wychodzi.Znamy miejsca.hytty, sale by zorganizować różnego typu spotkania.Zapraszam wszystkich..

M. Chili

21-02-2017 18:38

„Zawsze podążaj za swoją pasją. Nigdy nie pytaj, czy jest ona realistyczna, czy nie.” Deepak Chopra

km896450

19-02-2017 22:53

Szacun ! Dobrze, że są ludzie aktywni i jak się chcę to można coś fajnego opisać na portalu. ! Oby tak dalej !

km896450

19-02-2017 22:52

ttt kowalski szczyt twoich możliwości to telefon do przemyta? eeee przywieź browary do baraku ? pijemy z chłopakami w barakach ?

Facebook Messenger YouTube Instagram TikTok