Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
#PolakPotrafi: ,,Chopin w spódnicy Wywiad
Anna Moczydłowska 08 czerwca 2017
08:00

#PolakPotrafi: ,,Chopin w spódnicy". Od ruchów jej palców można dostać oczopląsu! [FILM]

2
Skomentuj
Za sprawą swoich korzeni, Olga gra muzykę zarówno polską, jak i norweską. fot. archiwum prywatne
Niemal każdego dnia zasiada przed fortepianem. Gdy zbliża się ważny koncert, ćwiczy nawet osiem godzin dziennie. Studiując w prestiżowej Royal Acedemy od Music w Londynie cały czas przekraczała własne granice. – Chwile zwątpienia? Miewam je, jak wszyscy artyści. Dążymy do perfekcji, a ta przecież w sztuce nie istnieje – mówi Olga Jørgensen, polsko-norweska pianistka.
Urodziła się w Koszalinie, ale do Norwegii z rodziną przeprowadziła sie już w wieku trzech lat. W Przygodę z fortepianem rozpoczęła już w wieku sześciu lat, gdy rodzice zapisali ją na zajęcia muzyczne.

– Chcieli, bym miała co robić po szkole. Uczyła mnie wtedy prywatna nauczycielka. Z każdym miesiącem stawało się to dla mnie coraz ważniejsze i ważniejsze. W końcu przerodziło się to w pasję i jest nią do dziś – mówi 24-letnia Olga.

Spirala sukcesów

Mając 13 lat wyjechała do internatu i szkoły muzycznej w Anglii. Pięć lat później dostała się do elitarnej Royal Acedemy od Music w Londynie, gdzie spędziła kolejne lata, skrupulatnie doskonaląc technikę gry.

– Dla muzyki wszystko – uśmiecha się Olga. – Poziom był bardzo wysoki, a konkurencja ogromna. To jedna z najlepszych szkół muzycznych w Europie. Łatwo było wpaść w pułapkę porównywania się do innych, a to bywa zgubne. Trzeba zachować dystans – dodaje.

Wygrane w konkursach ciągnęły za sobą zaproszenia na kolejne i tak spirala sukcesów Olgi nakręcała się. Podróżowała, grała, poznawała nowe kultury. Występowała dotąd między innymi w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Polsce, Hiszpanii, Szwecji, Francji, Holandii i na Malcie – zarówno jako solistka, jak i w grupach kameralnych. Swoje osiągniecia opisuje na własnej stronie internetowej, gdzie można też znaleźć między innymi nagrania z jej występów. 

Mimo licznych podóży i zachwytu obcymi kulturami, za każdym razem powraca jednak do Norwegii. – Tu mnie ciągnie, tu chcę wracać. Lubię norweskich spokój, a swoją przyszłość wiążę z tym krajem. Nie zapominam jednak o polskich korzeniach – deklaruje artystka.

Polskość pod norweskim dachem

Z Polską Olga jest silnie związana, bo odwiedza ją niemal co roku. Do Oslo regularnie przylatuje też babcia z Koszalina. Zarówno ona, jak i rodzice dbają o element polskości pod norweskim dachem.

– Na święta zawsze mamy pierogi, rybę, barszcz. Obchodzimy też np. śmigus dyngus. Obie kultury nieustannie się u nas przeplatają, bo mama jest Polką, mówiącą po norwesku, a tata Norwegiem, mówiącym po polsku. Cieszę się też, że zadbali, bym znała oba języki – mówi 24-latka. – Mówiąc szczerze, gdy ktoś pyta, gdzie czuje się jak w domu, trudno mi odpowiedzieć. Oba kraje kocham, choć bardzo się różnią.

Olga przyznaje, że zgadza się w pokutującym na świecie stereotypem, iż Norwegowie są chłodni i mocno zdystansowani. – Kiedy jesteśmy w Polsce i trwa dyskusja, każdy chce dojść do słowa za wszelką cenę, niecierpliwi się, emocjonuje. W Norwegii wszystko jest wyważone, spokojne. Widać ogromną róznicę. Polacy są o wiele bardziej impulsywni. Czy to zaleta czy wada? Nie wiem, chyba po prostu cecha – komentuje ze śmiechem Olga.

Za sprawą swoich korzeni, pianistka gra muzykę zarówno polską, jak i norweską, bo identyfikuje się z obiema narodowościami. Jej ulubionym kompozytorem jest Fryderyk
Chopin.

– Uwielbiam grać jego utwory! W tych klimatach czuję się najlepiej. To po prostu piękna muzyka, której mogę słuchać bez końca – mówi Olga.

Olga ma już za sobą koncert egzaminacyjny. By obronić tytuł magistra sztuki, zagrała utwory Chopina, Szymanowskiego oraz norweskich kompozytorów: Geirr Tveitt i Klaus Egge. Na publiczności zasiadło około 150 osób.
Olga ma za sobą już tzw. koncert magisterski.
Olga ma za sobą już tzw. koncert magisterski. fot. archiwum prywatne
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Paweł G.
Paweł G. 08-06-2017 14:26

Proszę sprawdzić najpierw czy istnieje taki wyraz potem komentować. Przestarzały, co nie oznacza, że niepoprawny ! sjp.pwn.pl/doroszewski/fortepianistka;5428454.html.
Co więcej w czym problem z spolszczaniem pewnych wyrazów?
sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Chopin-czy-Szopen;8413.html, www.poradnia-jezykowa.uz.zgora.pl/wordpress/?p=345

3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jan Kowalski
Jan Kowalski 08-06-2017 09:00

"Fortepianistka"??? Chyba PIANISTKA!!!
Kompozytor nie nazywal sie Szopen tylko CHOPIN!!!

3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas