wybory

Polski elektorat traktujemy priorytetowo

Joanna Irzabek

07 września 2015 14:53

Udostępnij
na Facebooku


Czy nowa fala polskich imigrantów zmieni norweską politykę? Kto z polskim nazwiskiem startuje z list norweskiej prawicy? Rozmawiamy z Sekretarzem Generalnym Høyre, Larsem Arne Ryssdalem. Czytajcie, bo to przekaz ze szczytów władzy.


Moja Norwegia: Czy nowa fala polskich imigrantów zmieni norweską politykę? 

Lars Arne Ryssdal: Wiele z praktycznej integracji ma miejsce lokalnie, poprzez decyzje lokalnych polityków, w przedszkolach i szkołach, poprzez politykę społeczną, planowanie przestrzenne, zarządzanie nieruchomościami. Udział w wyborach lokalnych daje wpływ na to, w którą stronę będzie się rozwijała nasza społeczność, dlatego ważne jest, żeby więcej imigrantów angażowało się w te sprawy.

Czy Høyre interesuje się tą grupą nowych wyborców?

- Polscy pracownicy stanowią dużą część populacji imigrantów, ale jest to też grupa, którą cechuje najniższa frekwencja. Wiemy, że ludzie z polskich środowisk często zgadzają się z naszymi konserwatywnymi wartościami. Oczywiście chcemy, żeby wszyscy, którzy mają prawo głosu, wzięli udział w tych wyborach.

Zapytam teraz z drugiej strony: dlaczego imigranci powinni głosować na norweską prawicę?

- Polityka Høyre jest oparta na wartościach konserwatywnych. Chcemy społeczeństwa, które daje szansę wszystkim, niezależnie od tego, czy są pochodzenia norweskiego czy polskiego, czy mają wykształcenie akademickie czy fachowe. Jednostka i rodzina są fundamentem społeczeństwa, nie państwo. Każdy z nas powinien mieć możliwość rozwijania się w taki sposób, jaki sam sobie wybierze, a państwo nie powinno stać mu na przeszkodzie, ale pomagać, kiedy tego potrzebuje.

Nasze główne postulaty w tych wyborach to bezpieczne miejsca pracy, wiedza w szkole, jakość opieki oraz szybszy rozwój dróg i transportu publicznego. Sprawy te mają podstawowe znaczenie dla dobrego poziomu życia w Norwegii. Jako partia mamy też silną tradycję europejską i międzynarodową. Jesteśmy zdecydowanymi zwolennikami NATO, UE i współpracy europejskiej. Być może jest to nawet ważniejsze teraz, niż w latach po zimnej wojnie.

Czy mógłby Pan wymienić konkretne działania? Co takiego oferujecie imigrantom zarobkowym? 

- Rozszerzyliśmy system centrów obsługi zagranicznych pracowników w dużych miastach i otworzyliśmy nowe biuro w Bergen. Tutaj, w jednym okienku", można uzyskać pomoc we wszystkich formalnościach związanych z imigracją, podatkami i dowodami tożsamości. W 2016 roku rząd pod wodzą Høyre stworzy także organ zatwierdzający dyplomy uzyskane poza granicami Norwegii. Uznanie kwalifikacji może ułatwić pracownikom znalezienia nowej pracy w Norwegii. Mamy również polską działalność w partii. Polska grupa w Høyre Bergen podjęła się kilku kwestii, które wpływają na ich społeczność w mieście, co umożliwia nam dalsze działanie w tych sprawach.

Czy robicie coś ekstra, żeby zmobilizować ten elektorat?

- Polski elektorat traktujemy priorytetowo w tegorocznych wyborach samorządowych. Jedna z naszych broszur została przetłumaczona na język polski i jest dostępna w całym kraju. W niektórych gminach powstały także osobne polskie inicjatywy.

Norweska gospodarka nie ma się ostatnio najlepiej. Wielu imigrantów traci pracę. Co się z nimi stanie? Mają wrócić do domu? Otrzymają większe wsparcie od państwa? Jaka jest odpowiedź konserwatystów?

- Uznanie wykształcenia za granicą może ułatwić znalezienie nowej pracy w Norwegii, dlatego właśnie w 2016 roku tworzymy organ zatwierdzający kwalifikacje. Jako społeczeństwo musimy pomóc tym, którzy są bezrobotni teraz, ale także planować przyszłość. Høyre chce zmierzyć się z gospodarczą transformacją, proponując niższe podatki - odwrotnie niż Pata Pracy, która chce je podwyższyć.

W jaki sposób zamierzacie rozwiązać makroproblemy związane z masową migracją zarobkową? Praca na czarno, dumping społeczny, eksport świadczeń, niskie wpływy z podatków od nisko opłacanych imigrantów, wreszcie nowe różnice klasowe?

- Przestępstwa na rynku pracy są niekorzystne dla pracownika, pracodawcy i społeczeństwa. Nasz partia w rządzie ma dobre kontakty z największym związkiem zawodowym Norwegii, LO, i największą organizacją pracodawców NHO. Współpracują na rzecz zwalczania przestępczości w miejscu pracy. To, w czym się wszyscy zgadzamy, to między innymi stworzenie ośrodka analiz i wywiadu, skuteczniejsze sankcje, łatwiejsze audyty firm i poprawa systemu ewidencji tożsamości. A dzięki szkołom na dobrym poziomie chcemy dać wszystkim dzieciom możliwość samorealizacji. Skupiając się na dokształcaniu nauczycieli, uzyskamy też lepszy poziom wiedzy w szkołach, który z kolei zmniejszy nierówności społeczne.

Rozróżniacie między migrantami zarobkowymi a uchodźcami spoza Europy? Wiemy, że na rynku świadczeń socjalnych jest sporo konkurencji. Niektórzy Polacy czują się niesprawiedliwie potraktowani, bo podczas gdy oni muszą wypracować sobie prawo do świadczeń, inni dostaję te pieniądze za nic". Jak tłumaczycie wyborcom tę różnicę? 

- Migracja zarobkowa jest ważna dla norweskiej gospodarki, jest dobrem dla norweskiego społeczeństwa. Polscy pracownicy są znani z wysokiej etyki pracy i doceniamy ich wkład. Imigracja zarobkowa oznacza chęć do pracy w Norwegii. Z kolei w naszej polityce wobec azylantów i uchodźców chodzi o coś innego. Chodzi o pomoc osobom uciekającym od wojny i ucisku. Konserwatyści chcą surowej lecz sprawiedliwej polityki dla azylantów i uchodźców. Integracja jest ważna, żeby odnieść sukces w Norwegii, a ogólnym wymogiem jest nauka norweskiego i uczestnictwo w rynku pracy.

Ilu polskich kandydatów weszło na wasze listy? Czy mają realne szanse, żeby dostać się do samorządów, czy jednak będą musieli jeszcze poczekać na poparcie norweskich partii i polityczne wpływy?

- Mamy kandydatów polskiego pochodzenia na naszych listach wyborczych w całej Norwegii, ale w nie rejestrujemy ani narodowość, ani pochodzenia etnicznego. W Oslo można głosować m.in. na Ewę Gawecką, Alexandra Haugestad, Konrada Værnes i Agę Sadłowską. W Drammen do wyborów stanęła Krystyna Wiśniewska. 

Od lat 80. wielu polskich imigrantów angażowało się w Høyre. Mają takie same szanse jak inni członkowie na to, żeby wpływać na naszą politykę na szczeblu lokalnym i krajowym. Na karcie do głosowania każdy może oddać dodatkowe głosy na kandydatów, którzy najbardziej przypadli mu do gustu. Mają duże szanse na to, że zostaną wybrani. Ale to zależy od wyborców.

Dziękuję za rozmowę. 


Zdjęcie frontowe: wikimedia.org - Jarle Vines - Creative Commons Attribution 3.0


Reklama
Gość
Wyślij
Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram