Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zaskarżył NAV i wygrał Ubezpieczenia i odszkodowania
marta.filaber@mojanorwegia.pl 08 lutego 2015
08:00

Zaskarżył NAV i wygrał

9
Skomentuj

Przykład Pana Krzysztofa pokazuje, że możliwe jest udowodnienie swoich racji w walce z NAV, choć należy przygotować się na długą walkę.

 

Pan Krzysztof (imię zmienione na prośbę bohatera artykułu) był zatrudniony w firmie Adecco i miał status tzw. pendlera, czyli pracował w Norwegii, ale z odpowiednią częstotliwością wracał do kraju. Jego problemy z NAV rozpoczęły się, po tym, jak wydarzył się wypadek w pracy . Pan Krzysztof decydując się na  leczenie w Polsce nie przewidział, że uruchomi to lawinę problemów z NAV oraz pracodawcą. Poprosiliśmy bohatera artykułu, aby opowiedział nam o swoich doświadczeniach po wypadku.

 


Moja Norwegia: Dlaczego po wypadku zdecydował się Pan na wyjazd z Norwegii i leczenie w Polsce?
- Zdecydowałem się na powrót, ponieważ przez niemal 3 miesiące nie otrzymałem żadnej pomocy od norweskich lekarzy. Otrzymywałem zwolnienia lekarskie i środki przeciwbólowe, a nawet nie wysłano mnie na rezonans magnetyczny.

MN: Jakie największe trudności spotkały Pana po wypadku?
- Mnóstwo trudności właściwie to jest temat na 2 strony A4.  Pracodawca zupełnie wypiął się na mnie. Na moje pytanie czy mogą mi pomóc, powiedziano mi, żebym sobie sam radził. Co więcej mieszkałem cały czas w mieszkaniu należącym do pracodawcy. Nie mając pieniędzy z NAV zadłużyłem się w Adecco na ok. 40 tys. koron. Skandaliczne było to, że w czasie mojej choroby wymówiono mi mieszkanie oraz z moich wypłat zabierano mi niemal 75% potrącając sobie długi mieszkaniowe. W pewnym momencie pracowałem tylko na długi w Adecco. Pracodawca po wypadku nie zgłosił zdarzenia w NAV. Po 3 miesiącach na wyraźną interwencję adwokata Hansa Unnelanda łaskawie wypisno dokumenty wypadkowe i przesłano do NAV. Na początku jedynie straszono mnie i tłumaczono, że nie wiedzieli, że mój wypadek był tak groźny. W końcu próbowano przekupić. Kolejne trudności to oczywiście piramidalne kłopoty z NAV.


 

Pieniądze z NAV
Zdjęcie: Colourbox.com


MN: Jak ocenia Pan działanie NAV w swojej sprawie?

- Jako tragiczne i na granicy łamania prawa bądź też owo prawo przekraczające. NAV otrzymywał ode mnie wszelkie dokumenty chorobowe i rehabilitacyjne. Przezornie potwierdzałem odbiór dokumentów przed NAV pieczątkami i mimo że miałem kopie potwierdzone NAV i tak "gubił" dokumenty. W końcu jak sprawa nabrała rozgłosu góra z NAV zablokowała dostęp do mojego konta wszystkim pracownikom.


MN: Jak NAV uzasadnił odmowę wypłacenia Panu zasiłku chorobowego (sykepenger) za okres pobytu w Polsce?
 - Przyczyn było wiele. NAV twierdził, że nie mieszkam w Norwegii, choć miałem umowę najmu mieszkania. Uznano, że nie mam stałej pracy, choć miałem stałą umowę o pracę oraz gwarancje pensji. Twierdzono, że nie złożyłem dokumentów do NAV o możliwości leczenia w Polsce, choć taki dokumenty złożyłem. Problemem dla NAV było też to, że miałem operację w Polsce, choć jako obywatel Unii mam prawo leczyć się tam gdzie chcę. W końcu stwierdzono, że nie mam norweskiego konta, które założyłem i wciąż nie otrzymywałem sykepenger. Było wiele innych powodów, z których żaden nie był prawdziwy. W końcu szef NAV, pan Rasmusen, powiedział, że wszystko jest w porządku, a on nie wie dlaczego nie otrzymuję zasiłku chorobowego.

 

MN: Jak długo był Pan na zwolnieniu lekarskim po wypadku i po jakim czasie wrócił Pan do pracy?


- Na zwolnieniu byłem od września 2012 do marca 2013. Niestety musiałem wracać do pracy, mimo iż byłem w trakcie rehabilitacji, ponieważ nie miałem już kompletnie za co żyć. Skończyło się to druga operacją, tym razem w Norwegii. Starsza Pani Norweżka po przeczytaniu artykułu w Bergens Tidende wspomogła mnie finansowo. Po prostu dała mi pieniądze na kupienie żywności. 


MN: Co może Pan poradzić osobom, które podobnie jak Pan, uległy wypadkowi przy pracy w Norwegii i utraciły dochód?

- Tylko i wyłącznie zgłoszenie się do adwokata. To jest absolutnie jedyne wyjście. Kompletowanie wszelkich dokumentów wypadkowych, chorobowych, raportów po wypadku, raportów od pracodawców. Oczywiście nie chcę reklamować konkretnej kancelarii, ale gdyby nie adwokat właściwie już bym nie był w Norwegii i nie dostał bym nawet korony.


O komentarz poprosiliśmy byłego pracodawcę Pana Krzysztofa, firmę Adecco Norge. Od ich rzecznika prasowego otrzymaliśmy odpowiedź, że trudno jest im komentować pojedyncze przypadki w mediach. Niestety z bezpośrednią przełożoną Pana Krzystofa nie udało nam się skontaktować.

W sprawie wypowiedział się też adwokat i właściciel Kancelarii Unneland AS, która specjalizuje się w odzyskiwaniu odszkodowań za wypadki przy pracy.

- Ta sprawa dobrze obrazuje problemy, z jakimi przychodzi się zmierzyć wielu Polakom, którzy po wypadku w Norwegii przebywają na zwolnieniu lekarskim. Choć sprawa była wcześniej poruszana w norweskich mediach, nie udało nam się osiągnąć rezultatów, nad czym ubolewam, mówi adwokat Hans Unneland.

 

Każda osoba, która na skutek wypadku przy pracy w Norwegii utraciła dochód (np. wypłacane sykepenger były niższe od zarobków przed wypadkiem) może mieć prawo do odszkodowania. Porady adwokata możesz zasięgnąc ze pośrednictwem tego formularza.

 


Przeczytaj też:

11 wskazówek jak postępować w razie wypadku przy pracy w Norwegii


Sykepenger podczas pobytu w Polsce

 

zdjęcie: fotolia - royalty free

Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
cyc cyc
cyc cyc 08-02-2015 19:28

ja nie wiem jak mozna czeka tyle na sykepenger ,juz po 3 tygodniach powinnien wystapic o socjal bo nie dostaje pieniedzy z nav na oplate mieszkania i zycie ,bo nie dostaje pieniedzy z nav

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
cyc cyc
cyc cyc 08-02-2015 18:47

a gdziew arbeittilsynet i politi i gdzie mandaty dla adecco
co norweskich firm sie nie karze

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
piotr z
piotr z 08-02-2015 11:44

z tego co czytam w gazetach to takie problemy z NAV to nic nowego i może się zdarzyć każdemu bez względu na to czy jest "tubylcem" czy "zamiejscowym" - ale znam w też w drugą stronę wiele osób które nie miały najmniejszych problemów z czymkolwiek

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas