Skandynawski przewoźnik posądzony o dyskryminację. Nie każdy kupi u niego bilet
Linie lotnicze SAS mają czas do końca miesiąca na wprowadzenie poprawek na swojej stronie internetowej, zapowiedziała 16 sierpnia Difi, Norweska Agencja Zarządzania Publicznego i e-administracji (Direktoratet for forvaltning og IKT). Jeśli nie zastosują się do ultimatum, będą płacić karę 150 tys. koron dziennie.
W stworzonym jesienią zeszłego roku raporcie większość zastrzeżeń co do funkcjonowania portalu SAS dotyczyły zakupu biletów lotniczych.
pixabay.com/ CC0 Creative Commons
Wszystko w związku z opieszałością przewoźnika, który od jesieni 2017 roku nie ułatwił kupna biletów niektórym grupom konsumentów. Przeprowadzony wówczas audyt wykazał szereg błędów i złamanie kilku punktów Ustawy o równości i dyskryminacji.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:4:"loty";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Tor przeszkód dla części pasażerów?
Przedstawiciele Difi dążą do tego, aby z usług skandynawskich linii mogli korzystać bez przeszkód wszyscy zainteresowani. Tymczasem w stworzonym jesienią zeszłego roku raporcie większość zastrzeżeń co do funkcjonowania portalu SAS Norge AS dotyczyło zakupu biletów lotniczych.
Poszkodowanymi okazały się m.in. osoby zmuszone do korzystania z narzędzi typu czytniki ekranowe, syntezatory mowy etc. w związku z ograniczoną zdolnością czytania bądź pisania. Z powodu niedopracowanych ułatwień i niezrozumiałej treści komunikatów na stronie przykładowo niedowidzący lub niezdolni do wpisania swoich danych w odpowiednie rubryki formularza wymaganego do zakupu biletu muszą korzystać z pomocy innych osób. Audytorzy uznali takie usterki za pogwałcenie niektórych zapisów Ustawy o równości i dyskryminacji.
Chociaż według planu wdrożenia poprawek przedłożonego agencji rządowej w styczniu przez same linie wszelkie błędy miały zostać naprawione do czerwca 2018, SAS nie wywiązał się z obietnicy. Kiedy po przedłużeniu terminu na zastosowanie się do wymogów z audytu 6 sierpnia strona internetowa wciąż wymagała ulepszeń, Difi straciła cierpliwość. Jeśli norweski przewoźnik nie zastosuje się do ultimatum w ciągu 10 dni roboczych od jego ogłoszenia 16 sierpnia, za karę będzie płacić 150 tys. koron dziennie. Gdyby to nie poskutkowało, z miesiąca na miesiąc grzywna ma wzrastać odpowiednio o 10 proc.
Jak oceniasz ten artykuł?