To część planu lotniska w Stavanger, które stopniowo chce wprowadzać bardziej zrównoważone i ekologiczne rozwiązania. Do 2025 roku zapowiadają też osiągnięcie pełnej samowystarczalności energetycznej.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Stawiają na ekologię
Zagospodarowanie powierzchni nowej hali przylotów o wielkości niemal 3000 metrów kwadratowych z pewnością zaskoczy wielu pasażerów odwiedzających lotnisko w Stavanger – już od piątku czeka na nich m.in. szklarnia pełna pomidorów, które mają trafiać do restauracji na tym samym piętrze. W ten sposób firma Avinor, obsługująca większość portów lotniczych w Norwegii, chce połączyć działalność transportową z dbaniem o ekologię.
– Przez wiele lat robiliśmy swój własny miód, dopiero co posadziliśmy pierwsze jabłonie i czarny bez, więc będzie powstawał syrop z czarnego bzu. Dodatkowo będziemy też testować, jak można uprawiać jedzenie w gęsto zaludnionych obszarach, zaczynając uprawę pomidorów na terminalu […] – mówi Ingvald Erga z lotniska w Stavanger.
Na terenie lotniska zostały też wydzielone specjalne części, które będą służyć do testów i badań w dziedzinie rolnictwa i energetyki.
To nie koniec zmian
Przedstawiciele lotniska zapowiadają też, że to nie koniec zmian, jakie czekają nas w najbliższym czasie. Na kolejne lata zaplanowana jest budowa prawie 20000 metrów kwadratowych paneli słonecznych wokół budynku, a dodatkowo rozważa się także wykorzystanie energii wiatrowej – w ten sposób port chce zapewnić sobie samowystarczalność energetyczną już do 2025 roku.