2


 Foto: Visit Norway
Turystyka zimowa związana z zorzą polarną stała się dla gospodarki Tromsø ważniejsza niż turystyka letnia i dzień polarny. Spotkanie z zorzą robi na turystach bardzo silne wrażenie.

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba turystów odwiedzających  Tromsø zimą zwiększyła się pięciokrotnie. Według filmu dokumentalnego „Hunting the light" Joanny Lumleys, dziennikarki BBC od 2007 roku zorza polarna bardziej przyciąga turystów niż dzień polarny,

-   Latem obłożenie w naszym hotelu wynosi 65 procent. Teraz, zimą wynosi ono przeszło 90 procent - opowiada dyrektor hotelu Radisson w  Tromsø Poul-Henrik Remmer. Jego kolega z Rica Ishavshotell potwierdza, że sezon zimowy zaczął odgrywać większą rolę niż sezon letni.

Ze wzrostu popularności zimowej turystyki skorzystali także armatorzy, organizujący rejsy na północy Norwegii. W ubiegły czwartek statek Fred Olsen Lines M/S zabrał na pokład 800 „łowców zórz".

-  Realne doświadczenie zorzy polarnej jest czymś zupełnie innym niż zobaczenie jej w telewizji czy w filmie. Chodzi o doświadczenie przyrody, marznięcie, przedzieranie się przez śnieg. - mówi Ivar Haugen, przewodnik i kierownik Tromsø Safari, firmy pomagającej odwiedzającym północną Norwegię turystom zrealizować ich marzenie o zobaczeniu tego fenomenu natury.

Żaden z przewodników nie może zagwarantować turystom, że zobaczą zorzę. Daje to jednak element napięcia i niepewności.

Niedaleko samskiego obozu przy jeziorze Takvatnet zbierają się turyści podziwiający zorzę polarną.

-  Niesamowite, po prostu niesamowite - mówią zachwycone Dorothy Turner i Elaine Hammond, które po raz pierwszy widzą zorzę.

Także 60-letni dziennikarz Peter Bowden jest pod wrażeniem. Przypłynął on grupą kilkuset turystów z Anglii do Troms specjalnie po to, by zobaczyć „północne światła"

zorza2.jpg 
 foto: Emily Diedrich


-  To jeden z cudów natury - opowiada zachwycony Bowden, usiłując uchwycić światła na niebie swoim aparatem. - Zorza polarna jest jak Mount Everest.

800 turystów, którzy promem przypłynęli do  Tromsø zapłacili 25 tysięcy koron, żeby doświadczyć tego cudu natury, nie mając żadnej gwarancji, że zorza będzie widoczna. Dlatego kiedy po raz pierwszy ujrzeli światła na niebie, zrobiło to na nich ogromne wrażenie.

- Ludzie przyjeżdżają tu i płaczą - opowiada Ivar Haugen, który od ponad dziesięciu lat prowadzi turystów na płaskowyże Troms, by pokazać im zorzę polarną.

 
Źródło: tv2.no

Organizacją wycieczek zajmuje się firma Tromso Safari.

zorza5.jpg 
 Photo: Gaute Bruvik




Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Paweł Sakaus

20-02-2013 17:01

Jak byłem tam w 2011r to też płakałem-ale z innego powodu-była już 23.00 a nam braklo trunków-to był powód mojego płaczu!

mario sosnowski

18-02-2013 12:24

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram