Refinansiering w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Zasiłki na dzieci w Norwegii
Sprawdź
Zasiłki dla bezrobotnych w Norwegii
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Skomentuj
Rozrywka

„Vaggi, varri. W tundrze Samów” – wywiad z autorami książki.

 
 
„Vaggi, varri. W tundrze Samów" to tytuł książki autorstwa Anny Nacher oraz Marka Styczyńskiego, wydanej w grudniu zeszłego roku przez wydawnictwo Alter. Książka jest swoistą relacją z podróży do Laponii. Autorzy opowiadają o życiu codziennym Samów i przybliżają ich kulturę. W wywiadzie opowiadają również, o swojej działalności naukowej, muzycznej i podróżniczej, a także wielu innych ciekawych pasjach.




Anna Nacher
- kulturoznawczyni, dr nauk o sztuce, wykładowczyni UJ (Instytut Sztuk Audiowizualnych UJ), autorka kilku książek i muzyczka projektu The Magic Carpathians, współautorka akcji fotograficznych i eksperymentalnych form edukacji. Zajmuje się nowymi mediami, muzyką improwizowaną i archaicznymi kulturami Europy i Azji.

Więcej na stronach: www.magiccarpathians.com oraz:  nytuan.wordpress.com

Marek Styczyński - muzyk i etnobotanik, od początku lat 80. XX wieku uczestnik alternatywnych formacji muzycznych, a obecnie muzyk The Magic Carpathians, multiinstrumentalista, eksperymentator i wydawca, autor kilku książek (m.innymi pierwszej w Polsce etnobotanicznej analizy Karpat i Bałkanów), ekspert w dziedzinie ekologii terenów górskich. Pracuje w rządowej agencji ochrony środowiska. Zajmuje się etnobotanicznymi aspektami tradycyjnego instrumentarium, nowym ogrodnictwem i etnobotaniką gór, a także muzyką improwizowaną.

Więcej na stronach:   www.etnobotanicznie.pl
oraz www.magiccarpathians.com

Mieszkają w Krakowie.


Moja Norwegia:  Przyglądając się Państwa działalności, zarówno na gruncie naukowym jak i artystycznym, z całą pewnością można stwierdzić, iż są Państwo ludźmi wielu talentów i zainteresowań. Niemniej jednak, wszelkie te osiągnięcia wydają się prowadzić bądź też wywodzić się z kontemplacji i obserwacji natury, a także środowiska, w którym żyjemy. Jaką rolę odgrywa natura w Państwa życiu i dlaczego tak silnie wpływa na wszystko to, czym się Państwo zajmują?

Marek Styczyński i Anna Nacher: Nasz bardzo silny związek z Naturą jest fundamentem wielu różnych aktywności. Z jednej strony wiąże się to z zawodowym aspektem działań Marka (jest absolwentem Wydziału Leśnego UR w Krakowie i ekspertem ekologii terenów górskich), ale także z bliskości przyrody jakiej zaznaliśmy w dzieciństwie spędzonym w Karpatach. Oboje urodziliśmy i wychowaliśmy się w południowej Małopolsce i góry są naszą domeną w każdym aspekcie. Muzyka oparta o swobodę komponowania i naturalne, ludzkie możliwości (często zapominane, bo zepchnięte na margines) jest jedną z takich prób pracy ze sobą, jest rodzajem praktyki duchowej i wynika z bardzo silnej potrzeby. Obrona Natury przed zachłannością, bezmyślnością i brakiem wiedzy jest dzisiaj jednym z najważniejszych nurtów kontrkultury i przybiera wiele interesujących form. Na planie kulturowym nie przestaje nas dziwić, że Karpaty, łańcuch górski o powierzchni odpowiadającej Alpom, nie jest w Europie postrzegany jako odrębna przestrzeń kulturowa jak wspomniane już Alpy czy Bałkany.

 

Moja Norwegia:  Panie Marku, ponieważ to Pana dziełem jest książka pt. „Zielnik Podróżny", proszę nam wyjaśnić, czym zajmuje się etnobotanika? Dlaczego Pana zainteresowała? Dlaczego w ogóle warto się w nią zagłębiać?

MS: Etnobotanika jest dyscypliną naukową o stuletniej historii, ale panuje na jej temat wiele obiegowych opinii stwarzających szereg nieporozumień. Istotą etnobotaniki jest zauważenie wzajemnych relacji pomiędzy ludźmi, a roślinami. Są to relacje bardzo złożone i sięgające bardzo głębokich poziomów życia. Sprowadzanie etnobotaniki do żywieniowych czy też leczniczych aspektów naszych kontaktów z roślinami jest wielkim uproszczeniem. Innym popularnym uproszczeniem jest łączenie etnobotaniki wyłącznie ze studiami nad roślinami psychoaktywnymi. Wszystkie te aspekty związków pomiędzy kulturą ludzką, ludźmi i roślinami są jedynie częścią dynamicznych, zmieniających się i głębokich powiązań jakie zmieniały (i zmieniają) świat i nas samych. Żyjemy dzięki roślinom i zazwyczaj nie uświadamiamy sobie, że ciągle zależymy od roślin i nigdy się to nie zmieni. Moja książka zrobiła pewne zamieszanie w środowisku botaników, badaczy i kulturoznawców. Jak to w Polsce bywa przy takich nowatorskich opracowaniach Zielnik... nie stał się pieszczoszkiem mediów, ale mam wiele sygnałów, że znany jest bardzo szeroko i w bardzo różnych środowiskach. Dobrym sprawdzianem tej opinii stał się mój blog www.etnobotanicznie.pl który traktuję jako miejsce publikowania „suplementów" do książki. Badanie roślin w tak szerokim aspekcie (bo interesuje mnie miejsce roślin w sztuce współczesnej i popkulturze wielkich miast) nigdy nie ma końca. W  środowisku akademickim i zawodowym nie specjalnie podobało się pokazanie, że botanicy podlegają takim samym wpływom ideologii i mód kulturowych jak wszyscy inni. Boleje nad tym, że mimo starań wiele osób w dalszym ciągu nie rozumie istoty etnobotaniki zawężając ją do opracowań w rodzaju książek kucharskich, albo wyników obserwacji terenowych okraszonych zasłyszanymi historiami o użytkowym aspekcie konkretnych gatunków. Przygotowuję następne publikacje z zakresu etnobotaniki, tym razem na podstawie etnobotanicznych aspektów muzyki tradycyjnej spróbuję jeszcze jaśniej wyłożyć mój obraz etnobotaniki. Wiele zawdzięczam w tej materii Samom i kulturze tundry jaką studiujemy z Anną od kilku lat dość intensywnie i często na miejscu... za kręgiem polarnym w Skandynawii. Samski instrument dęty fadno wykonywany z łodygi arcydzięgla (nazywanego w Skandynawi kvanne) jest doskonałym przykładem, że poza kuchnią i apteką, jest jeszcze cała rozległa i ważna sfera ludzkiej kultury, w której uczestniczą rośliny. Odwiedzając topowe, europejskie imprezy sztuki współczesnej jak Biennalle w Wenecji czy Festiwal Ars Electronica w Linzu możemy doświadczyć, że wielu artystów zajmujących się bioartem i pokrewnymi nurtami jest czasem dalej w wiedzy o roślinach niż niejeden akademicki botanik. Annę interesują zawodowo zagadnienia mediów lokacyjnych oraz nowy design i obydwu przypadkach nasze zainteresowanie światem Natury i kultury realizowanej w zgodzie z przyrodą okazuje się być kluczowe.

 

Moja Norwegia : Muzyka, to również słowo-klucz w Państwa działalności. Chcielibyśmy przede wszystkim dowiedzieć się więcej o projekcie „Magiczne Karpaty". Dlaczego powstał? Jaki przyświeca mu cel?

AN i MS: Karpaty Magiczne powstały w 1998 roku i obchodzimy w tym roku 15 lecie działalności! To jest nasz główny projekt muzyczny, chociaż równolegle mieliśmy mniejsze projekty muzyczne, z których najważniejszym było zrealizowanie szeregu sesji nagraniowych i nagrań terenowych związanych z Bałtykiem. Góry i morze się nie wykluczają, bo w obydwu wypadkach chodzi o wielką, naturalną przestrzeń, gdzie nie panuje człowiek. Kulminacją naszego -morskiego- projektu było nagranie albumu na zamówienie ASCOBANS, agendy UNEP (z siedzibą w Bonn) zajmującej się ochroną ssaków morskich zamieszkujących Bałtyk i Morze Północne. Album pt. Project C ( C od łacińskiej nazwy Cetacean na ssaki morskie) został nagrany i wydany (2003) w Polsce, a muzykę komponowaliśmy w ścisłym powiązaniu z nagraniami głosów fok, delfinów, morświna i orki oraz wielu brzmieniowych krajobrazów nagranych nad Bałtykiem w Polsce, ale też w Szwecji. Wspomniany album zamknął cykl składający się z trzech „morskich" płyt: Bałtyckie szepty (głosy foki szarej i morświna jako inspiracja dla muzyki na zaproszenie Stacji Morskiej UG w Helu), Denega (tytuł po kaszubsku oznacza falę) wydana w Polsce i uznawana za jedną z naszych najlepszych płyt... oraz wspomniany Project C.  Projekt Karpaty Magiczne jest zatem raczej wskazaniem na naszą tożsamość i szacunek dla Natury oraz na pewny warsztat muzyczny jaki wypracowaliśmy i stosujemy w stosunku do wielu innych naturalnych źródeł inspiracji. Naszemu warsztatowi i nagraniom zawsze bliżej było do estetyki norweskiego Biosphere niż do folkowych kapel. Karpaty Magiczne pod koniec XX wieku nie miały w Polsce powodzenia, ale szybko zyskaliśmy fanów w USA, Szwajcarii, Niemczech, we Włoszech i Szwecji... graliśmy dwie duże trasy koncertowe w USA w 2001 i 2006 roku odwiedzając najważniejsze miejsca ówczesnej kontrkultury muzycznej (m. innymi kluby: Knitting Factory i Tonic w NYC oraz kluby w Los Angeles, San Francisco, Seattle i Chicago... a także Terrastock Fest. i wiele innych) i od tamtych czasów regularnie gramy koncerty w Europie. Aby obronić niezależność w muzyce nie porzuciliśmy naszych zawodów i okazało się to doskonałą decyzją. Nasze pierwsze lata podróży i inspiracji Karpat Magicznych opisaliśmy w książce pt. Ucho jaka. Muzyczne podróże od Katmandu do Santa Fe (Wyd. Bezdroża, Kraków 2003), a jej powodzenie zaowocowało następnymi wydawnictwami. Poza kilkudziesięcioma płytami z nasza muzyką, to także książki są dokumentacją działalności i ewolucji naszego patrzenia na świat.

renife1.jpg


Moja Norwegia: Czy miejsca, do których Państwo wędrują - nie tylko muzycznie - wybierane są przypadkowo, czy też z innych powodów decydujecie się Państwo wyruszyć np. na daleką Północ Europy?

AN: Jest tak wiele interesujących miejsc na świecie, że warto raczej poznać kilka dobrze niż wiele przelotnie. To nasz sposób na podróżowanie i dlatego wracamy często w te same rejony i zgłębiamy je w miarę tego jak wzbogaca się nasza wiedza także pomiędzy wyjazdami. Jakimś motywem głównym naszych wyborów jest zainteresowanie kulturami pasterskimi, które naszym zdaniem ufundowały Europę. To spoiwo łączy pozornie odległe tereny naszych eksploracji: Azję Centralną i Himalaje z Bałkanami, Karpatami, Alpami, północnymi terenami Skandynawii ale też Korsyką, z jej oryginalnymi tradycjami pasterskimi i muzycznymi... Nie interesuje nas Afryka i Ameryka Południowa, ale północ Kanady i Alaska jak najbardziej z wymienionych powodów. Centrum naszej aktywności to Karpaty (głównie Polska i Słowacja), obszar Laponia w Szwecji, uznany przez UNESCO za serce przyrody i kultury europejskiej tundry górskiej, ale także Bałkany z górami Bułgarii na czele. Osobnym żywiołem są dla nas wielkie miasta Europy i kochamy Sztokholm, Londyn, Pragę, Paryż i Berlin, stosując tam praktyki bliskie psychogeografi Sytuacjonistów. Wszystko co robimy odnosi się do tego co nas otacza i nie staramy się być bardzo ortodoksyjni i dzielący, a raczej negocjacyjni i uważni.

 

Moja Norwegia : Zainteresowała nas - pośród wielu innych ciekawych publikacji - napisana ostatnio przez Państwa książka pt. „Vaggi Varri. W tundrze Samów". Wydawać by się mogło, iż o kulturze Samów, znanych bardziej, jako Lapończycy słyszymy wiele, lecz jak się okazuje, na rynku polskim niewiele jest pozycji wydawniczych, które opowiadają o ich życiu z perspektywy bezpośredniego obserwatora. Co zdecydowało o tym, że wybrali się państwo akurat w te rejony? Jacy są Samowie? Co dla nich oznacza tradycja i kultura?

MS: Kultura Samów nie jest wcale tak znana jak się wydaje o ile nie wystarcza nam fotografia z reniferem i namiotem lavvo. Jest to jedna z najstarszych europejskich rdzennych kultur trwająca od kilkunastu tysięcy lat. Jako kultura wytworzona w długim procesie związków z reniferami i surowymi warunkami tundry (przypomina, że tundra to obszar leżący na wiecznej zmarzlinie, który rozmarza powierzchniowo jedynie na 3-5 miesięcy w roku) musiała nas zainteresować i okazało się, że oferuje ona bardzo interesujące techniki muzyczne. Do prawdziwych rarytasów w skali światowej należy technika wokalna joik i cała etnobiologiczna sfera jaką tworzy oryginalny dla Samów bęben naczyniowy zwany goabdes, który wprowadza doskonale do etnobotaniki, a raczej etnobiologii Samów. Ostatnie tak duże połacie dzikiej przyrody zachowane doskonale przez zrównoważoną, pasterską kulturę Samów oraz wyrastanie ich tradycyjnej religii wprost z kontaktu z Naturą nie mogło nas nie zainteresować. Poza tym Góry Skandynawskie i tundra jest dla nas fascynującym terenem forsownych wypraw trekkingowych, podczas których obozujemy we własnym namiocie, gotujemy, joikujemy, budujemy fadno, fotografujemy i nagrywamy dźwięki otoczenia. Nie znamy w Europie innego miejsca gdzie można wędrować przez kilka tygodni w terenie bez dróg, samochodów, telewizji i w tak bliskim kontakcie z roślinami i zwierzętami. Bardzo nam odpowiada styl turystyki uprawianej w Skandynawii i pewien dystans w stosunkach z ludźmi.

Książkę Vaggi Varri. W tundrze Samów napisaliśmy po kilku latach letnich i zimowych odwiedzin terenów wokół Jokkmokk, po spotkaniach z joikiem w sensie naszej własnej nauki pod okiem świetnego joikersa i zdobycia pewnej wiedzy o aktualnej sytuacji Samów. Do książki dodaliśmy CD z naszymi rejestracjami dźwięków otoczenia, przykładami oryginalnego joiku w wykonaniu naszego nauczyciela joiku - Per Niila Stalki oraz utworami jakie zagraliśmy razem w Krakowie i Częstochowie podczas trasy jaką zorganizowaliśmy naszym samskim przyjaciołom w 2012 roku. Mamy wrażenie, że w Polsce bardzo mało wiemy o Skandynawii i jej aktualnych problemach, w tym o współczesnych Samach, ochronie przyrody i mentalności miejscowych. Jesteśmy w kontakcie z kilkoma artystami samskimi, ale także ze Szwedami, którzy bardzo nam pomogli w pierwszych naszych koncertach w Sztokholmie i Umei. Jeden ze szwedzkich dziennikarzy niezależnej prasy muzycznej przyjechał do Polski  w 1999 roku (!) specjalnie po to aby zrobić z nami wywiad. Granie koncertu na dachu Kulturhuset w środku Sztokholmu w czasach gdy Polacy jawili się tam jako zbieracze runa lub bezrobotni zalegający ulice... było ważnym naszym doświadczeniem. Z tamtych lat pozostały nam trwałe kontakty i przyjaźnie. To są także kontakty i przyjaźnie z Polakami, którzy wyemigrowali kiedyś z Polski do Szwecji, a w Sztokholmie mieszka np. młodszy brat Juliana Antonisza (fenomenalnego artysty i twórcy techniki non kamerowej w filmie) i Tomasz Hołuj, malarz i muzyk, współzałożyciel legendarnej grupy Ossian, z którym właśnie nagraliśmy płytę (T.A.K. http://worldflagrecords.blogspot.com)  Książka Vaggi Varri... (Góry Doliny - z samskiego) została wydana przez małe, ale bardzo fachowe  Wydawnictwo Alter w Krakowie i jak wszystkie nasze aktywności nie zyskała wsparcia mediów i oficjalnego nurtu, ale jednocześnie wielu ludzi zainspirowała... nawet do wyjazdu w tundrę... Jednocześnie muszę stwierdzić, że nasza praca nie jest specjalnie znana czy popularna w Polsce, więc raczej trudno przyjąć, że możemy reprezentować jakiś „polski" główny nurt kultury. Uznanie w kulturze jest obecnie dla nas zbyt drogie... a szkoda nam czasu, na wydeptywanie ścieżek wokół mediów głównego nurtu. Przypomina mi to, co zaskakujące, sytuacje w jakiej byliśmy w czasie panowania „komuny" w Polsce i tylko powody niezauważania wielu ciekawych dokonań jakie dzieją się w naszym kraju są inne...

renifer3.jpg


Moja Norwegia: Poznajecie Państwo możliwie jak najlepiej i staracie się zrozumieć tradycje wielu odmiennych od siebie grup etnicznych właściwie z całego świata a także czerpiecie z ich doświadczeń, zwłaszcza tych muzycznych. Czy czujecie w ten sposób, iż przyczyniacie się do ochrony dziedzictwa kulturowego? Przekazujecie i poszerzacie w ten sposób wiedzę o często egzotycznych ludach kolejnym pokoleniom?

MS i AN: Jesteśmy głęboko wdzięczni wszystkim, którzy zechcieli nam pomóc we właściwym zrozumieniu rdzennych kultur, sztuki; tej starej i tej najnowszej. Wielu ludzi rozumie czym się zajmujemy i nie ocenia naszej muzyki w kategoriach medialnego hitu i produktu show businessu i ich pomoc w organizacji koncertów jest trudna do ocenienia. Głęboko nie zgadzamy się z określeniem „egzotyczne ludy", gdyż poza nieaktualnością tego określenia widzimy jak bardzo świadczy ono o niegdysiejszej arogancji Europy. Dobrze, że to słowo przekornie padło, bo w świetle naszych doświadczeń, to zachodnia forma kultury oparta o rabunkową eksploatację środowiska i oderwanie od Natury (także swej własnej, ludzkiej) jest najbardziej „egzotycznym" tworem na Ziemi. Sfera dźwięków jest jednym z najstarszych i najpełniejszych języków żywych stworzeń i muzyka tworzona przez ludzi może mieć z tym językiem wiele wspólnego lub nie. Nas interesuje poznawanie źródeł i technik prowadzących do tworzenia muzyki współbrzmiącej z Naturą. Po książce Vaggi Varri...otrzymaliśmy bardzo interesujące zaproszenie do Finlandii i temat Skandynawii będziemy kontynuowali w kierunku aktualnych zjawisk jak np. nowy design tworzony jako fascynujące zjawisko w kulturze Samów i innych mieszkańców Północy. Wybieramy się do Karelii i nad Morze Białe, ale dotąd nigdy nie byliśmy w Norwegii... Ponadto przystępujemy do porządkowania naszych doświadczeń i materiałów na temat Karpat jako osobnej i ważnej dla Europy przestrzeni i źródeł Kultury.

renifer4.jpg







 


Reklama
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas