Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Śpiewała o prawach mniejszości, została gwiazdą w Norwegii: Mari Boine – upaść, by dojść na szczyt Rozrywka
Marta Tomczyk-Maryon 01 października 2016
07:00

Śpiewała o prawach mniejszości, została gwiazdą w Norwegii: Mari Boine – upaść, by dojść na szczyt

Skomentuj
Mari Boine: w Norwegii jest wielką gwiazdą, znają ją także na świecie. commons.wikimedia.org - Henryk Kotowski - Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported
W Norwegii jest wielką gwiazdą, znają ją także na świecie. Śpiewa o Samach, inspiruje się folkiem, jej płyty sprzedają się na całym świecie. Poznajcie Mari Boine, artystkę, która, by znaleźć się na szczycie, musiała najpierw upaść.
Mari Boine od wielu lat ma status międzynarodowej gwiazdy. Jej muzyka, wywodząca się z folkowych inspiracji, jest znana na całym świecie. Płyty sprzedają się znakomicie, a bilety na koncerty trudno zdobyć. Na jej konto wpływają pokaźne sumy, dodatkowo rząd norweski zapewnił jej minimalne gwarantowane dochody w wysokości 416 000 koron rocznie do czasu, kiedy przejdzie na emeryturę. Artystka została również uhonorowana ogromną ilością nagród, m.in. trzykrotnie Spellemannprisen, najważniejszą nagrodą przemysłu muzycznego w Norwegii. Otrzymała także Order Świętego Olafa, najstarsze i najwyższe odznaczenie norweskie. Jej wizerunek znalazł się również na norweskich znaczkach pocztowych. Czy Mari Boine nie jest dzieckiem szczęścia?

Trudne początki

Choć dzisiaj mogłaby się nazwać osobą szczęśliwą i spełnioną, w przeszłości jej życie było trudne i obfitowało w dramatyczne wydarzenia.

Mari Boine urodziła się w roku 1956 w Finnmarku na dalekiej północy Norwegii, w miejscowości Karasjok. Jej rodzice mieli małe gospodarstwo rolne, które zapewniało niewielki dochód. Jednak to nie skromne warunki życia okazały się najtrudniejsze. Jej ojciec cierpiał na chorobę psychiczną, która w połączeniu z konserwatywną religijnością prowadziła do destrukcyjnych zachowań. Niszczyły one rodzinę. Choć Mari była ukochaną córką swojego ojca, w okresie dorastania nie wahała występować przeciw niemu. Rodziło to wiele konfliktów.

Przyszła gwiazda studiowała w Wyższej Szkole w Alcie, gdzie zdobyła wykształcenie nauczycielskie. Przez jakiś czas pracowała jako nauczycielka w szkole w Porsanger na północy Norwegii.
Reklama

Śpiew przeciw prześladowaniom

Muzyka pociągała ją jednak znacznie bardziej niż w praca w szkole. W 1985 roku zadebiutowała albumem Jaskatvuođa Maŋŋá. W tekstach piosenek artystka wyrażała swój krytyczny stosunek do laestadianizmu, konserwatywnego ruchu religijnego, w którym się wychowała, oraz dyskryminacji i prześladowania Samów przez norweskie społeczeństwo.

Laestadianie są bezwarunkowymi abstynentami, potępiają „nowoczesne idee”, takie jak równouprawnienie. Współczesną technikę uważają za „bezużyteczną”. Zakazują wszelkich rozrywek (telewizji, kina, teatru, a nawet… sportu). Starają kontrolować się wzajemnie. Ci, którzy nie przestrzegają zaleceń grupy, są wykluczani ze społeczności.

Walczyć o prawa Samów

Zaangażowanie artystki w propagowanie samskiej kultury, a także sprzeciw wobec polityki rządu norweskiego wobec Samów, w znaczący sposób naznaczył zarówno twórczość, jak i życie Boine.

W swoich utworach początkowo bazowała na psalmach laestadianizu i joiku. Z czasem zaczęły się pojawiać inne, nowocześniejsze inspiracje, które czerpała z rocka i jazzu. Wielu krytyków muzycznych uważa za przełomowy jej album Gula Gula z roku 1989, w którym pojawiły się instrumenty elektroniczne i nowoczesne sposoby aranżacji. Płytę wydano najpierw w Norwegii, a potem na świecie – dzięki międzynarodowej wytwórni muzycznej Real World Records. Za projektem stał sam Peter Gabriel. Zaprosił on Mari Boine i jej grupę do Anglii na międzynarodowe warsztaty i festiwal „A Week in the Real World”, który zaowocował współpracą i improwizacją z muzykami z różnych części świata.

Kiedy przechodzisz przez bolesne sprawy, musisz je zostawić za sobą, bo jeśli je zabierzesz ze sobą, one znowu otworzą te same drzwi

Mari Boine wraz ze współpracującymi z nią artystami w oryginalny i własny sposób interpretuje ludową muzykę samską, nadając jej niepowtarzalny styl, który mimo to trafia do szerokiej publiczności.

Wśród płyt Mari Boine, poza wspomnianymi już wcześniej, warto wymienić np. Goaskinviellja (1993), Iddjagieđas (2006), Sterna Paradisea (2009), Áiggi Askkis (2011) i Gilvve Gollàt (2013). Każda z nich jest wyjątkowa.

Sukcesy, ale i dramaty

W czasie, kiedy Mari Boine osiągała wielkie sukcesy muzyczne, musiała zmierzyć się z wieloma problemami w życiu prywatnym, m.in. fobią społeczną, która objawiała się lękiem przed kontaktami z innymi ludźmi. Do tego doszedł rozwód i załamanie psychiczne. Kto wie, czy nie najtrudniejszym przeżyciem było jednak opuszczenie dwóch synów – siedmio- i czternastoletniego – którzy po rozwodzie zamieszkali z byłym mężem artystki. Mari Boine wpadła wtedy w alkoholizm. Udało się jej jednak wyjść „na prostą”.

W jednym z wywiadów powiedziała mądre słowa: „Kiedy przechodzisz przez bolesne sprawy, musisz je zostawić za sobą, bo jeśli je zabierzesz ze sobą, one znowu otworzą te same drzwi”.

Być może dlatego, że Boine tak wiele przeszła, jej muzyka jest tak wyjątkowa.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas