Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu

kr

Kredyt gotówkowy w Norwegii

Eff. rente 15,82%, 100 000 kr. over 5 år, etablering 950 kr., Tot. 142 730 kr.

Eff. rente 15,82%, 100 000 kr. over 5 år, etablering 950 kr., Tot. 142 730 kr.

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

Tylko jedna na trzy nowe firmy utrzymuje się na rynku

 
 
Najświeższe dane Centralnego Urzędu Statystycznego (SSB) pokazują, że zaledwie 30% spośród firm założonych w 2005 roku, w roku 2010 wciąż działała. Innymi słowy - przetrwała jedna na trzy takie firmy. Dane pokazują też, że lepiej radzą sobie większe firmy i spółki
Komentarze
Kopiuj link
Tylko jedna na trzy nowe firmy utrzymuje się na rynku


Duży może więcej

Wśród firm, które przetrwały na rynku było dużo więcej spółek kapitałowych (AS), niż firm jednoosobowych (EPF). Spośród spółek akcyjnych 47% po pięciu latach wciąż działało. Dla porównania z firm jednoosobowych aktywność utrzymało 22%.

Te proporcje powtórzą się nam również, gdy spojrzymy na wielkość przedsiębiorstwa. Prawdopodobieństwo, że firma "przeżyje" rośnie wraz z jej wielkością przy założeniu.

Aż 71% firm, które przy założeniu miały pięciu lub więcej pracowników, przetrwało co najmniej pięć lat, wobec 29% spośród tych, które miały mniej niż pięciu pracowników.

Najlepiej iść z... prądem

Duże różnice występują też pomiędzy branżami. Najlepiej wypadają tu firmy dostarczające elektryczność, gaz i wodę, a także zajmujące się odprowadzaniem ścieków i remontami. Spośród firm z tych branż, po pięciu latach na rynku utrzymała się ponad połowa (50,3%).

Inne branże, które nieźle wypadły w statystykach to branża budowlana i konstrukcyjna, sprzedaż i zarządzanie nieruchomościami (po 37,2%) oraz naprawy pojazdów mechanicznych (30,1%).

W pozostałych branżach mniej niż dwie na dziesięć osób radzi sobie dłużej, niż pięć lat. Spośród tych, którzy założyli firmy świadczące usługi edukacyjne, zaledwie 11,9% było aktywnych po pięciu latach, a 12,7% przetrwało w kategorii działalność kulturalna, rozrywka i czas wolny.

Najlepszą statystykę przeżywalności mają firmy w Sogn- og Fjordane. 39,8% założonych tam firm przetrwało pięć lat. Najgorzej wypadło Oslo, tu tylko 24,8% firm po tym czasie wciąż działało.

Wyzwanie i dobra zabawa

Kreatywnych ludzi z pomysłami liczby jednak nie zrażają:

- Znaliśmy te statystyki, zanim zdecydowaliśmy się na założenie firmy, ale niepewność i ryzyko sprawiają, że prowadzenie własnej firmy staje się jeszcze bardziej fascynujące. Mało kto ma w pracy tak fajnie, jak my - mówi dwudziestodziewięcioletni Øystein Dreyer, który wraz z bratem Andersem, oraz kumplem Tomem Haugeplassem prowadzi spółkę Moero, sprzedającą gotowe rozwiązania dla osób, chcących założyć sklep internetowy.

Cała trójka (na zdjęciu) jest przekonana, że ich obecny projekt - jak dotąd, najbardziej udany - zakończy się powodzeniem, jednak nie ukrywa, że postawienie firmy na nogi i sprawienie, by się trzymała, kosztowało ich wiele czasu, pieniędzy i nerwów:

- Człowiek staje się niezwykle kreatywny, kiedy musi przetrwać przy budżecie okresowo zbliżonym do zera. Na przykład trzeba bardzo tanio mieszkać - mówi Haugeplass. - Mało kto wie, w co się pakuje, zakładając firmę i rozumiem, czemu wiele osób dostaje szału i rezygnuje. Nie każdy nadaje się na przedsiębiorcę.

Poświęcić wszystko

Bracia Dreyer i Tom Haugeplass również są częścią statystyk firm, które sobie nie poradziły. Trójka wymienia różne wcześniejsze projekty, które albo nie wypaliły, albo zostały zarzucone i przyznają, że ciężko jest rozstać się z pomysłami, nad którymi długo się myślało i pracowało.

- Ale cóż, trzeba uczyć się na własnych błędach i iść dalej - podsumowuje Øystein.

Nie wszystko też idzie jak po maśle z firmą, którą chłopcy prowadzą dziś.

- W którymś momencie zeszłego roku wszystko się posypało i musiałem zaciągnąć osobiście tyle pożyczek, że nie miałem z czego zapłacić czynszu i przez trzy miesiące spałem u kumpli - wspomina Haugeplass.

Na sugestię, że wygląda na to, że muszą co nieco poświęcić dla firmy, Haugeplass koryguje szybko:

- Poświęcamy wszystko.

Młodzi przedsiębiorcy mają jedną podstawową radę dla wszystkich, którzy chcą zacząć własną działalność:

- Większość osób bankrutuje, ponieważ za bardzo się spieszy z pewnymi rzeczami. Chcą mieć od razu lokal, sprzęt biurowy, meble, internet i telefon, a to wszystko pożera kapitał. Z takimi inwestycjami trzeba poczekać do czasu, aż będzie widać, że interes się kręci - radzi Anders Dreyer.

Prywatny sektor tworzy miejsca pracy

Optymistyczna wiadomość jest taka, że te firmy, które faktycznie zdołały przetrwać pięć pierwszych lat na rynku z reguły radzą sobie potem dobrze.

W roku 2010, pięć lat po rozpoczęciu działalności, firmy te zatrudniały cztery razy więcej pracowników, niż w momencie założenia firmy w 2005 roku.

Łącznie liczba osób zatrudnionych w nowych firmach wzrosła w ciągu pięciu lat o 29 885 osób.


Źródło: Aftenposten



Jak oceniasz ten artykuł?
0
0
0
0
0
Reklama
Gość
Wyślij
Facebook Messenger YouTube Instagram TikTok