Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Norwescy szefowie w oczach obcokrajowców Praca w Norwegii

Norwescy szefowie w oczach obcokrajowców

12
Skomentuj

„Nie dzwoń do szefa z prośbą o pomoc" powiedział Brazylijczyk, który pracował u Norwega. Co jeszcze obcokrajowcy mają do powiedzenia na temat swoich norweskich pracodawców?


Instytut strategii i logistyki z Wyższej Szkoły Handlowej BI przeprowadził badania dotyczące postrzegania norweskich szefów przez ich zagranicznych pracowników z branży przemysłu morskiego. Badania trwały trzy lata i zaowocowały raportem. Okazało się, że Norwegowie są niezdecydowani, a ich myśli zajmują głównie urlopy i czas wolny. Czego jeszcze dowiedzieli się badacze?

Otwarci, ale kompetentni


Norwescy szefowie nie rozumieją osób z innych kręgów kulturowych i myślą, że są najlepsi na świecie. Wśród narodowości, które przepytano pod kątem współpracy z norweskimi szefami znaleźli się Litwini, Brazylijczycy, Chińczycy i Singapurczycy. Wszystkie te osoby pracowały w norweskich przedsiębiorstwach lub ściśle z nimi współpracowały.

- Norweska kultura pracy charakteryzuje się płaską strukturą, równością  i współpracą - powiedział profesor Rolv Petter Amdam, który nadzorował projekt.

Porozumienie droga do sukcesu
Czy kompromis to najszybsza droga do sukcesu?

Zagraniczni obcokrajowcy nie do końca rozumieją taki styl pracy. Otwartość i dążenie do osiągnięcia kompromisu mogą być postrzegane jako słabość.

- Norwescy szefowie mają problemy z ustaleniem granic we współpracy międzynarodowej. Myślą, że dają z siebie wszystko. Ale to, co działa w Norwegii, niekoniecznie musi się sprawdzić w środowisku mieszanym - dodaje Amdam.

Co norweskim szefom zarzucają pracownicy? Zobaczcie!

1. Brak zrozumienia dla innych kultur


Norwescy szefowie nie zawsze mają dostateczna wiedzę na temat innych kultur. Są etnocentryczni, uważają, że Norwegia jest najlepszym państwem świata. Takie podejście nie jest dobrze odbierane w międzynarodowym towarzystwie:

- Norwegowie myślą, że rozumieją Chińczyków i Chiny, a wcale tak nie jest - powiedział jeden z pracowników z Szanghaju.

- My składamy raporty, ale oni wcale tego nie czytają - powiedział pracownik z Brazylii.

2. Zatroskani szefowie


Norwegowie troszczą się i martwią o swoich pracowników, często znacznie bardziej niż pracodawcy z innych państw.

3. W poszukiwaniu konsensusu


Litwini oczekują od szefa konkretnych poleceń, a Norwegowie wolą z pracownikiem porozmawiać i osiągnąć porozumienie. Takie zachowanie zaskakują pracowników.

Rozmowa
Czy niezdecydowanie norweskich szefów może być przyczyną nieporozumień?

4. Niezdecydowanie


Zagraniczni pracownicy są zdania, że Norwegowie są niezdecydowani, co sprawia, że są postrzegani jako osoby słabe.

- Jeśli jako szef sam nie potrafisz podjąć konkretnej decyzji, to tracisz nasz szacunek - powiedział uczestniczący w badaniu Litwin.

5. Urlop jest święty


Zagraniczni pracownicy często odnoszą wrażenie, że dla norweskich pracodawców najważniejszą częścią życia zawodowego są... urlopy.

- Kiedy zapytaliśmy co zrobić z zepsutym sprzętem to nikt nie potrafił udzielić nam odpowiedzi, bo wszyscy byli na urlopie! - wspomina Brazylijczyk pracujący w norweskiej firmie.

6. Norwegowie kochają projekty grupowe


Pytani dostrzegli zaletę płaskiej struktury pracy - Norwegowie dobrze sobie radzą z projektami grupowymi, omijają zbędną biurokrację i mają lekki styl zarządzania.

Projekt grupowy
Mocną stroną norweskich szefów są projekty grupowe.

7. Norwegowie są niecierpliwi i nie potrafią prowadzić kurtuazyjnych pogawędek


Norwegowie nie radzą sobie dobrze z luźnymi rozmowami przed i po spotkaniach (czyli z tzw. small-talkiem). Do tego norwescy szefowie są niecierpliwi. Chcą, aby wszystkie ich polecenia były wypełniane jak najszybciej, a to nie zawsze jest możliwe, zwłaszcza przy współpracy z innymi kulturami.

Chińczycy krytykują Norwegów za ich krótkowzroczność i nieumiejętność wykorzystania znajomości.

8. Norwegowie są kompetentni


Norwescy szefowie są postrzegani przez pracowników jako kompetentni w swoich dziedzinach. W przypadku powyższych badań może to mieć związek z tym, że Norwegowie mają wieloletnie doświadczenie w przemyśle morskim. Co powiedzieliby pracownicy innych branż?

Jakie Wy macie doświadczenia z norweskimi szefami? W Skandynawii dystans władzy jest niewielki, dlatego może się wydawać, że szefowie stoją na równi z pracownikami. Do norweskiego stylu pracy należy się z pewnością przyzwyczaić.


Źródło: bisbuzz.no, zdjęcie frontowe: fotolia - royalty free

 
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Dariusz Makowski
Dariusz Makowski 22-01-2015 12:59

Podoba mi się Twój tok myślenia i zgadzam się z tym DorHan

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jon Doe
Jon Doe 22-01-2015 09:22

DorHan napisał:
Ja bedac mlodym zagranicznym obcokrajowco-przybyszem, przeszlam wieloletnie pranie mozgu. Oczywiscie dobrowolnie i tylko dla wlasnego dobra.
Teraz juz mnie nic nie dziwi, co pozwala mi na bezstressowe zycie. A to lubie.

Podchodze do zycia ( wlaczywszy mojego gornego szefa, ktorego czesto nie widuje ) ze stoickim spokojem i doza sexu.

Jak szefowi zrobie aluzje w tym temacie ( jak go spotkam ), to sie ploszy. To tez lubie.

Chlopcy, ja wam radze wiecej sexu i milego nastawienia do znekanego zyciem i problemami szefa.

Wszak wszyscy jestesmy zagranicznymi obcokrajowcami i powinnismy laczyc sie w bolu zycia!


To ze cos jest dziwne i nie potrafie pojac jak tak mozna(wiem w Norwegii to standard) wcale nie oznacza ze mnie to stresuje, smieszy bardziej i zdążyłem sie przyzwyczaic, ja mam wiecej pracy , a placa na godzine, wiec to nie moja brosza. W wojsku bylem, a tam duzo bardziej absurdalne rzeczy sie dzieja.

Twoj szef sie ploszy bo?:
-jest "cipowaty"
- boi sie byc posadzomy o seksizm
- wazysz 150kg i jestes piekna jak noc listopadowa w Uzbekistanie


coz, zabieram sie do pracy bo terminy gonia i transfer prawie caly na ten miesiac wykorzstalem juz, taki zapier....

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
pawel piotr
pawel piotr 22-01-2015 08:24

juz dawno temu sie nauczylem ze jak norweg mowi teraz to znaczy za tydzien albo pozniej

-3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Dorota Hansen
Dorota Hansen 22-01-2015 07:53

Ja bedac mlodym zagranicznym obcokrajowco-przybyszem, przeszlam wieloletnie pranie mozgu. Oczywiscie dobrowolnie i tylko dla wlasnego dobra.
Teraz juz mnie nic nie dziwi, co pozwala mi na bezstressowe zycie. A to lubie.

Podchodze do zycia ( wlaczywszy mojego gornego szefa, ktorego czesto nie widuje ) ze stoickim spokojem i doza sexu.

Jak szefowi zrobie aluzje w tym temacie ( jak go spotkam ), to sie ploszy. To tez lubie.

Chlopcy, ja wam radze wiecej sexu i milego nastawienia do znekanego zyciem i problemami szefa.

Wszak wszyscy jestesmy zagranicznymi obcokrajowcami i powinnismy laczyc sie w bolu zycia!

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jon Doe
Jon Doe 22-01-2015 00:36

WujekJanek napisał:
Joseph,
Ja całkowicie się z Tobą nie zgadzam.

1. Jako podwykonawcy otrzymaliśmy polecenie z biura głównego wykonawcy:
Na całej powierzchni biura montować sufit z gipsplate. OK, Zamontowaliśmy.
W tym czasie ekipa robiąca biura po drugiej stronie korytarza (świeżaki, od paru dopiero miesięcy w Norwegii, więc zasad nie znają) zgłosiła iż po pierwsze nie są rozprowadzone instalacje, a po drugie proszą o dokładne plany.
2. NESTE RUNDE. Przyszli elektrycy. Zrobili z naszego sufitu ser szwajcarski.
3.NESTE RUNDE. Otrzymaliśmy polecenie: poprawić po elektrykach, zaszpachlować, malować na gotowo. Zrobiliśmy. Świeżaki siedzą i czekają na rysunki techniczne.
4. Przyszli monterzy od wentylacji. Musimy zdemontować cały sufit. Gdy skończyli otrzymujemy polecenie ponownego montażu.
5.NESTE RUNDE. Zanim wzięliśmy się do roboty, przyszli goście od instalacji p-poż. Założyli. Dwustrefową. Dostaliśmy dyspozycję montażu sufitu pomiędzy strefami. Z pojedynczego rygipsa. Trochę nas cholera wzięła. spytaliśmy o akryl firestop, ktoś się obudził i kazano między strefami dać sufit p-poż. Świeżaki patrzą na nas i umierają ze śmiechu.
6.Przychodzi mądry z biura, każe nam instalować sufit podwieszany. Ołówkiem rysuje na ścianie gdzie dokładnie. 5cm poniżej dolnych tryskaczy. Zaczynamy montaż. Następnego dnia przychodzi architekt, nieomal dostaje zawału. Dzwoni do biura. Dzwonią do nas z biura i mówią, że potrzebują pomysłu na wybrnięcie z tematu. Świeżaki w tym czasie wyzywają nas od najgorszych tumanów i debili.
7.NESTE RUNDE. Dostajemy telefon z biura. Oni nie wiedza co mają zrobić. My mamy coś zrobić, nie ważne co, tak, żeby było dobrze. Robimy.
8. Świeżaki dostają informację z biura: planów nie ma, idźcie do biur na przeciwko, obejżyjcie jak to jest zrobione, zróbcie tak samo. Dostają ostrą zjebę, że my już skończyliśmy, a oni jeszce nawet nie zaczęli. Oczywiście za cały ten czas godzin sobie pisać nie mogli bo przecież NIC NIE ROBILI.
9.KONIEC. My mamy 30 dniówek do zapłaty, świeżaki 4. I zjebę za 4-dniowe opóźnienie. Od poniedziałku idziemy na nowy projekt. Świeżaki szukają pracy. Norwegowie nie chcą współpracować z polskim podwykonawcą który jest niesolidny, nie pracuje, nie respektuje poleceń, ma opóźnienia, krytykuje, poucza...

KONKLUZJA: ja, jako zagraniczny obcokrajowiec całkowicie zgadzam się z tym, iż "Zagraniczni obcokrajowcy nie do końca rozumieją taki styl pracy." Ja go nie rozumiem. W zamian za to znam najważniejsza na norweskim placu budowy zasadę: forbudt bruken av hodet.

A skoro tak, to nawet zagraniczni obcokrajowcy nie robią na mnie wrażenia. Norwegia to kraj specyficzny. A skąd wiesz, może mają też jakichś własnych, krajowych obcokrajowców...

Chcesz mieć dobre układy z szefem Norwegiem, to pamiętaj:

FORBUDT BRUKEN AV HODET !!!



No to u mnie tak z tego miesiąca, a jeszcze się nie skończył(nie potrafię tak kwieciście pisać):

Trzy produkty na styczeń:
Pierwszy na koniec stycznia, jakieś drobne poprawki w dokumentacji po moich obiekcja(od trzech lat to samo kilkanaście razy już im wytykałem) no i gra robimy..
Drugi na drugą połowę stycznia: mega wał w rysunku, ok poprawa i jedziemy, ale jak klient dostał rysunki z poprawką to się zastanawia jak można było takie coś przeoczyć, więc czekamy aż sam wszystko przeliczy...
Trzeci na wczoraj, materiał jest, przygotowujemy, siedzę po godzinach, cóż poradzić.
wszystko poskładane, ale coś mnie podkusiło sprawdzić nie moją robotę bo na oko coś nie tak... no tak rysunki ok, tylko tabelki z materiałem zapomniał pan inż. zmienić z poprzedniego projektu , przeszło przez dwa działy i nikt nawet nie spojrzał że materiał inny niż na rysunkach... no ale to Norwegia, wiec inni też zayebali sprawę i nasz produkt może być tydzień później.....
hura możemy dalej się opierdalać....
kolejny dzień spokojnie leci, a tu magazynier czegoś nerwowo szuka i nie może znaleźć, okazuje się że produkt zamówiony w lipcu, miał być na dziś do wysyłki, (nawet klient dzwonił na początku roku i pytał czy już się robi, oczywiście że się robi!), a tu go nie ma, co tam pierdoła za 300k można zapomnieć, chÓj że projekt za kilka baniek nie ruszy przez naszą obsuwę, ale znów się okazało że bracia Norwedzy z innej firmy przyszli nam z pomocą i też mają opóźnienia..

Rozmowa z majstrem((Norweg) na temat kolejnych zleceń i twierdzi że wsio ma dopięte na ostatni guzik, jak materiał dojdzie na czas i nikt nie będzie chory to się wyrobimy...
Ja rzucam że jeszcze dokumentacja musi być ok, żeby się wyrobić...
Majster- to to nigdy nie będzie dobre od razu, w Norwegii przecież jesteśmy..

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jon Doe
Jon Doe 22-01-2015 00:00

bodys napisał:
Joseph napisał:
Redakcja MN napisał:
W tym temacie znajdują się komentarze do artykułu Norwescy szefowie w oczach obcokrajowców


"Zagraniczni obcokrajowcy nie do końca rozumieją taki styl pracy."


skomentowałbym to jakoś, ale nie potrafię, witki mi opadły i chuj.


No cóż...Są tacy ludzie,których pierwej liczyć uczono,zamiast pisać...


co mi edytujesz posta peni....

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jan .
Jan . 21-01-2015 23:52

Joseph,
Ja całkowicie się z Tobą nie zgadzam.

1. Jako podwykonawcy otrzymaliśmy polecenie z biura głównego wykonawcy:
Na całej powierzchni biura montować sufit z gipsplate. OK, Zamontowaliśmy.
W tym czasie ekipa robiąca biura po drugiej stronie korytarza (świeżaki, od paru dopiero miesięcy w Norwegii, więc zasad nie znają) zgłosiła iż po pierwsze nie są rozprowadzone instalacje, a po drugie proszą o dokładne plany.
2. NESTE RUNDE. Przyszli elektrycy. Zrobili z naszego sufitu ser szwajcarski.
3.NESTE RUNDE. Otrzymaliśmy polecenie: poprawić po elektrykach, zaszpachlować, malować na gotowo. Zrobiliśmy. Świeżaki siedzą i czekają na rysunki techniczne.
4. Przyszli monterzy od wentylacji. Musimy zdemontować cały sufit. Gdy skończyli otrzymujemy polecenie ponownego montażu.
5.NESTE RUNDE. Zanim wzięliśmy się do roboty, przyszli goście od instalacji p-poż. Założyli. Dwustrefową. Dostaliśmy dyspozycję montażu sufitu pomiędzy strefami. Z pojedynczego rygipsa. Trochę nas cholera wzięła. spytaliśmy o akryl firestop, ktoś się obudził i kazano między strefami dać sufit p-poż. Świeżaki patrzą na nas i umierają ze śmiechu.
6.Przychodzi mądry z biura, każe nam instalować sufit podwieszany. Ołówkiem rysuje na ścianie gdzie dokładnie. 5cm poniżej dolnych tryskaczy. Zaczynamy montaż. Następnego dnia przychodzi architekt, nieomal dostaje zawału. Dzwoni do biura. Dzwonią do nas z biura i mówią, że potrzebują pomysłu na wybrnięcie z tematu. Świeżaki w tym czasie wyzywają nas od najgorszych tumanów i debili.
7.NESTE RUNDE. Dostajemy telefon z biura. Oni nie wiedza co mają zrobić. My mamy coś zrobić, nie ważne co, tak, żeby było dobrze. Robimy.
8. Świeżaki dostają informację z biura: planów nie ma, idźcie do biur na przeciwko, obejżyjcie jak to jest zrobione, zróbcie tak samo. Dostają ostrą zjebę, że my już skończyliśmy, a oni jeszce nawet nie zaczęli. Oczywiście za cały ten czas godzin sobie pisać nie mogli bo przecież NIC NIE ROBILI.
9.KONIEC. My mamy 30 dniówek do zapłaty, świeżaki 4. I zjebę za 4-dniowe opóźnienie. Od poniedziałku idziemy na nowy projekt. Świeżaki szukają pracy. Norwegowie nie chcą współpracować z polskim podwykonawcą który jest niesolidny, nie pracuje, nie respektuje poleceń, ma opóźnienia, krytykuje, poucza...

KONKLUZJA: ja, jako zagraniczny obcokrajowiec całkowicie zgadzam się z tym, iż "Zagraniczni obcokrajowcy nie do końca rozumieją taki styl pracy." Ja go nie rozumiem. W zamian za to znam najważniejsza na norweskim placu budowy zasadę: forbudt bruken av hodet.

A skoro tak, to nawet zagraniczni obcokrajowcy nie robią na mnie wrażenia. Norwegia to kraj specyficzny. A skąd wiesz, może mają też jakichś własnych, krajowych obcokrajowców...

Chcesz mieć dobre układy z szefem Norwegiem, to pamiętaj:

FORBUDT BRUKEN AV HODET !!!

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Anna Bak
Anna Bak 21-01-2015 23:43

bodys napisał:


No cóż...Są tacy ludzie,których pierwej liczyć uczono,zamiast pisać...


Obawiam sie, ze niektorych ni liczyc nie uczono, ni pisac...

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
mart enty
mart enty 21-01-2015 23:38

Joseph napisał:
Redakcja MN napisał:
W tym temacie znajdują się komentarze do artykułu Norwescy szefowie w oczach obcokrajowców


"Zagraniczni obcokrajowcy nie do końca rozumieją taki styl pracy."


skomentowałbym to jakoś, ale nie potrafię, witki mi opadły i chuj.


No cóż...Są tacy ludzie,których pierwej liczyć uczono,zamiast pisać...

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas