Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Naloty na branżę budowlaną: władze coraz skuteczniej walczą z nieprawidłowościami Praca w Norwegii
joanna@mojanorwegia.pl 10 listopada 2015
14:04

Naloty na branżę budowlaną: władze coraz skuteczniej walczą z nieprawidłowościami

Skomentuj
fotolia.pl - royalty free
Skoordynowane akcje norweskiej Inspekcji Pracy, Urzędu Skarbowego, NAV-u i policji doprowadziły w 2015 roku do zatrzymania prac na wielu placach budowy. Takie akcje będą kontynuowane i są coraz bardziej skuteczne.
Inspekcja Pracy (Arbeidstilsynet), norweski Zakład Ubezpieczeń Społecznych (NAV), Urząd Skarbowy (Skatteetaten, SFU), Wydziały Finansów Gmin (Kemner) oraz policja przeprowadzają wspólne akcje przeciw przestępczości gospodarczej w różnych regionach Norwegii. Kontrole obejmują głównie place budowy. 

W ostatnim czasie przeprowadzono na przykład kontrole na 154 placach budowy w Rogaland, gdzie skontrolowano 2000 pracowników. 324 osoby pracowały tu bez identyfikatorów używanych w branży budowlanej (id-kort), 10 osób otrzymało zakaz wstępu na plac budowy, a pięć placów zamknięto. Z kolei w Oslo i Bergen połączone siły norweskich instytucji skontrolowały 55 placów budowy i 547 pracowników. Aż 111 z nich nie miało identyfikatorów, na siedmiu budowach prace zatrzymano z powodu zagrożenia zdrowia i życia, a jedna została zgłoszona za zatrudnianie pracowników na czarno. Urząd Skarbowy stwierdził także zaległości podatkowe w wysokości ponad 40 mln koron, a NAV bada 10 spraw, w których podejrzewa oszustwa związane ze świadczeniami socjalnymi.
Reklama

Coraz bardziej skuteczni

Ostatnie niezapowiedziane "naloty" są częścią szerokiej kampanii prowadzonej na terenie całej Norwegii. Władze norweskie bardzo konsekwentnie walczą z nieprawidłowościami na placach budowy, a ich działania są coraz bardziej skuteczne.

– Zaobserwowaliśmy znaczne zainteresowanie kursami norweskiego BHP dla pracodawców i przedstawicieli załogi – mówi Anna Korpalska z firmy doradczej Novum Consulting z Drammen – Ten trend wynika częściowo z nakazów pokontrolnych Inspekcji Pracy, a częściowo z przekonania samych przedsiębiorców, że warto być uczciwym i postępować zgodnie z prawem.

Norweskie organy kontrolne nie dyskryminują nikogo: w równym stopniu sprawdzane są oddziały firm zagranicznych, jak i spółki norweskie, gdzie udziałowcami lub pracownikami są Polacy. – Jeśli pracownicy na placu budowy są wyposażeni w identyfikatory, jeśli można łatwo udowodnić, że wypłacane są im wszystkie świadczenia, jeśli firma przestrzega przepisów BHP, wtedy kontrola to tylko formalność – mówi Korpalska – Niestety wiele firm uznaje, że można działać na granicy legalności, a jak przyjdzie inspekcja „to jakoś to będzie”.

Na świeczniku

Konsekwencje wykrycia nieprawidłowości na placu budowy mogą być różne: od nakazu dostarczenia dokumentacji, poprzez nakaz wprowadzenia zmian, aż do wstrzymania prac oraz kary finansowe. – Znamy przypadki, gdzie zaniedbania wykryte w czasie inspekcji doprowadziły do zerwania kontraktu – ostrzega Korpalska – Utrata prestiżu po kontroli może również zadziałać długofalowo i spowodować brak nowych zleceń.

Wiele firm zagranicznych w Norwegii stara się działać zgodnie z przepisami, jest jednak wciąż duży odsetek tych uprawiających tzw. dumping społeczny (sosial dumping), co jest bardzo źle odbierane. Firmy zagraniczne muszą liczyć się z tym, że będą w Norwegii „na świeczniku” – obserwowane przez kontrahentów, konkurencję i urzędy.

Źródło: Arbeidstilsynet.no, Maleren.no, NRK
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas