Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Norwegia wprowadza stawki minimalne dla kierowców Praca i pieniądze
agata.gross@mojanorwegia.pl 13 sierpnia 2015
07:41

Norwegia wprowadza stawki minimalne dla kierowców

22
Skomentuj

Norwegia podłapała pomysł wprowadzenia minimalnych stawek dla zagranicznych kierowców. Od 1 lipca tego roku weszły zmiany. Jakie?

Stawka minimalna za godzinę pracy to 158,32 korony (73,33 zł). Kierowcy muszą również otrzymać diety w wysokości 307 koron na dobę (142,2 zł). Pierwsi na ten pomysł wpadli Niemcy, za nimi podążyła Francja, a teraz przyszła kolej na Norwegię.

Zgapione od Niemców


Komitet ds. Upowszechnionych Umów Zbiorowych (Tariffnemnda) wprowadził zmianę, która mówi o tym, że kierowcy prowadzący na terenie Norwegii pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony (w tym autobusy) muszą otrzymać stawkę minimalną wynagrodzenia 158,32 korony. Przysługują im również diety dzienne w wysokości 307 koron.

Zgodne z prawem UE?


Już w momencie wejścia ustawy MiLoG (Mindestlohngesetz - ustawa o stawce minimalnej) w Niemczech słychać było wiele głosów sprzeciwu. Dokument skierowany został do Komisji Europejskiej, która potwierdziła, że niektóre fragmenty nie były zgodne z unijną zasadą swobody świadczenia usług. Jednak rozstrzygnięcie całej sprawy może potrwać nawet kilkanaście miesięcy. 

W tej chwili wiadomo jest, że MiLoG obowiązuje tylko wtedy, gdy mowa jest o transportach kabotażowych, czyli przewozach wykonywanych przez firmę zarejestrowaną w innym państwie, przy czym załadowywane i rozładowywane ma miejsce na terenie Niemiec. Jak będzie z Norwegią? Jeszcze nie wiadomo. Ale ustawa już budzi kontrowersje.

Klasyczny protekcjonizm?


"Ostatnie decyzje Norwegii w zakresie płacy minimalnej w transporcie stoją w oczywistej sprzeczności z zasadami swobodnego przepływu towarów i usług, i jako takie powinny być zdecydowanie potępione i odrzucone" - wskazuje w liście do Minister Infrastruktury i Rozwoju Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.  "Działania te są klasycznym protekcjonizmem krajowym i mają na celu pogorszenie konkurencyjności firm przewozowych z innych państw i ostatecznie wyeliminowanie ich z rynku norweskiego. Nie bez znaczenia jest także negatywny wpływ tych przepisów na handel międzynarodowy i polsko-norweską wymianę handlową".

Źródło: praca.interia.pl
Zdjęcie frontowe: MN



Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
GRZEGORZ SOBÓR
GRZEGORZ SOBÓR 14-08-2015 15:02

polak czy norweg ma zarabiać za wykonaną prace a nie za pochodzenie i to jest właściwe podejście do tematu.Boli tylko tych którzy mają firmy w polsce a wykonują usługi na terenie norwegi zatrudniając polaka na stawkach polskich i nabijają kasę a my mieszkając tu na miejscu nie znajdziemy pracy gdyż większość zleceń nie trafia do naszego szefa tylko do utenlandzkiej firmy.Jestem za tym by każdy pracował u siebi i tam zarabiał bo tam płaci podatki które są lub powinny nam kiedyś pomagać jeśli się mylę to przykro ale taki mam stanowisko

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Dorota Hansen
Dorota Hansen 14-08-2015 13:56

WujekJanek napisał:
Moze by sie tak wszyscy zdecydowali... Jak Polacy pracuja za zanizone stawki (np.przy truskawkach) i wkraczaja z interwencja norweskie organa panstwowe, to norweski rzad jest dobry ze wzial za dupe norweskiego prywaciaza.

Ale jak sprawa dotyczy calej branzy (a nie 1 konkretnego prywaciarza) i rzad norweski probuje sprawe unormowac, to od razu okazuje sie, ze jest to atak na Polakow...

Odnosze wrazenie (byc moze mylne), ze wiekszosc osob wyjechala fizycznie z kraju i przebywa obecnie (niekiedy od wielu lat) w Norwegii, ale jedynie fizycznie. Mentalnie nadal osoby te siedza w popegeerowskich wioskach typu Pokuc czy Bebniki, wszystko co robi rzad to zlodziejstwo i atak na prawdziwego uczciwego Polaka a najwazniejsza rzecz na swiecie to zeby ktos dobral sie do dupy prywaciarzowi.


To jest zamach na mozliwosc pracy za 120 kr na godz.
Nic dziwnego, ze masy sa sceptyczne.

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jan .
Jan . 14-08-2015 12:18

Moze by sie tak wszyscy zdecydowali... Jak Polacy pracuja za zanizone stawki (np.przy truskawkach) i wkraczaja z interwencja norweskie organa panstwowe, to norweski rzad jest dobry ze wzial za dupe norweskiego prywaciaza.

Ale jak sprawa dotyczy calej branzy (a nie 1 konkretnego prywaciarza) i rzad norweski probuje sprawe unormowac, to od razu okazuje sie, ze jest to atak na Polakow...

Odnosze wrazenie (byc moze mylne), ze wiekszosc osob wyjechala fizycznie z kraju i przebywa obecnie (niekiedy od wielu lat) w Norwegii, ale jedynie fizycznie. Mentalnie nadal osoby te siedza w popegeerowskich wioskach typu Pokuc czy Bebniki, wszystko co robi rzad to zlodziejstwo i atak na prawdziwego uczciwego Polaka a najwazniejsza rzecz na swiecie to zeby ktos dobral sie do dupy prywaciarzowi.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
sand vinik
sand vinik 14-08-2015 08:13

nie dziwne ze do gazety podal jak Arbeittilsynet nic nie robi ,za kierowcow busow by sie wzieli jeszcze

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jon Doe
Jon Doe 14-08-2015 07:48

jasta102 napisał:
Jak tu pisał ogonowski z Eidsvoll
O czym wie już od dawna Polonia amerykańska
Zatrudnienie Polacka to ostateczna ostateczność jak już nie ma kogo
Zarazie się robić nie chce tylko wymyślać różne przywileje


Kierowcom miejskich autobusów w oslo to powinni płacić tak jak żołnierzom na misjach w Afganistanie czy Iraku bo przecież tym transportem głównie te nacjie się poruszają i duże prawdopodobieństwo że jakiś nielubiący boczku rezerwie się w autobusie.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jon Doe
Jon Doe 14-08-2015 06:25

Zabek57 napisał:
Jak walczę o to aby polacy mniej zarabiali? Tym, że chcę aby kierowca jeżdżący w polskiej firmie przwozacy towary z Polski do Norwegii miał prawo do stawek norweskich? W artykule pisze 153 korony na godzinę plus 307 koron diety na dzień. Dzień roboczy u mnie w pracy to średnio 6,48h, 148 godzin miesięcznie. Ta dieta to 47 korony na godzinę jak podzielić 307kr na 6,48h. Razam daje to 200 koron ma godzinę. Kto tyle miał ma poczatku w norwegii, w transporcie? Mam za staż pracy, znajomość norweskiego, bo musze się porozumieć w pracy tutaj i fagbrev niewiele więcej. Ale jeszcze niedawno tyle nie mialem. Komuś cos sie pomyliło, albo liczyć nie umie. Ja zadnych diet mieszkając w oslo nie mam. Dwa domy do utrzymania, tu i w Polsce. Gdybym miał takie warunki 200 koron na godzinę przy 148 godzinach pracy miesiecznie co daje brutto 29600 koron na miesiąc, jeździł Polska Oslo, często w polsce w domu był. To olewam norwegie i wracam do kraju.

To że ty masz dwa domy do utrzymania to twój wybór, więc dlaczego masz ból dupy o to ze nie masz z tego powodu diety jako kierowca autobusu miejskiego?
(możesz się rozliczać jako pendler, mało?)

Dieta kierowcy ciężarówki jest za cały dzień, czyli 24h, a ty porównujemy to pracy stacjonarnej.....jeszcze Ci rozłąkowe w pracy powinni płacić za te 6.5h.

Minimalna stawka (brutto jak byś nie zauważył) i dieta, tylko i wyłącznie wtedy jak kierowca załadunek i rozładunek ma w Norwegii... A tobie się wydaje że jak kierowca z Polski dojechał do Oslo i wrócił do kraju to za cały miesiąc powinni mu liczyć według norweskich stawek......

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jacek Zabek
Jacek Zabek 14-08-2015 01:02

Ulven82. Norgesbuss sie chyba klania. Jeśli tak, to masz sam okolo 220 koron na godzinę. Bez nadgodzin bida z nedzą. Ja dorabiam gdzie indziej. 30000 kpron do kieszeni po podatku to taka suma aby dobrze tu żyć. Tak Somalijczyk, Pakistanczyk mowi. Ja tez tak mysle. Mam duzo ,niej z Norgesbussa. Gdyby w norwegii jak w polsce rodzic placil za studia dzieci, wynajmowal mieszkanie jak 76% polaków, to z golej pensji 23 000 koron zdychal by z głodu. Studia za darmo, każdy kto robił wiele lat ma swoje mieszkanie. Czasem kilka i wynajmuje. To ich ratuje, gdyby nie to....?

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jacek Zabek
Jacek Zabek 14-08-2015 00:41

Jak walczę o to aby polacy mniej zarabiali? Tym, że chcę aby kierowca jeżdżący w polskiej firmie przwozacy towary z Polski do Norwegii miał prawo do stawek norweskich? W artykule pisze 153 korony na godzinę plus 307 koron diety na dzień. Dzień roboczy u mnie w pracy to średnio 6,48h, 148 godzin miesięcznie. Ta dieta to 47 korony na godzinę jak podzielić 307kr na 6,48h. Razam daje to 200 koron ma godzinę. Kto tyle miał ma poczatku w norwegii, w transporcie? Mam za staż pracy, znajomość norweskiego, bo musze się porozumieć w pracy tutaj i fagbrev niewiele więcej. Ale jeszcze niedawno tyle nie mialem. Komuś cos sie pomyliło, albo liczyć nie umie. Ja zadnych diet mieszkając w oslo nie mam. Dwa domy do utrzymania, tu i w Polsce. Gdybym miał takie warunki 200 koron na godzinę przy 148 godzinach pracy miesiecznie co daje brutto 29600 koron na miesiąc, jeździł Polska Oslo, często w polsce w domu był. To olewam norwegie i wracam do kraju.

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Mocarny Knur
Mocarny Knur 13-08-2015 17:09

Czyli prezes Jan Buczek (chyba Polak) walczy o to, aby móc płacić Polakom mniej...To się chyba działanie na szkodę narodu nazywa.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas