Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Kolorowe społeczeństwo, biały Storting: W urzędach zatrudnia się zbyt mało niepełnosprawnych i osób różnych ras? Polityka
klaudia@mojanorwegia.pl 15 sierpnia 2016
08:00

Kolorowe społeczeństwo, biały Storting: W urzędach zatrudnia się zbyt mało niepełnosprawnych i osób różnych ras?

10
Skomentuj
Czy politycy na najwyższych szczeblach powinni bardziej reprezentować zróżnicowanie obywateli w kraju? fotolia.com - royalty free
Rząd chce, by w ministerstwach i urzędach pracowało więcej osób niepełnosprawnych i imigrantów. Społeczeństwo jest coraz bardziej zróżnicowane, a w większości urzędów i w Stortingu pracują przede wszystkim rdzenni Norwegowie.
Według rządowego poradnika z 2016 „osoby [...] pochodzenia imigranckiego nie są wystarczająco reprezentowane na rynku pracy. [...] Zróżnicowanie i ograniczenie dyskryminacji są korzystne dla prywatnej działalności. Równie ważne jest to, aby działalność państwowa podjęła inicjatywę w przestrzeganiu praw anty-dyskryminacyjnych‟.

Rządowy poradnik jest zbiorem wskazówek, które wyznaczają sposób, w jaki powinny działać instytucje państwowe. Jednak nie wszystkie urzędy postępują zgodnie z instrukcjami. Poradnik naciska na wprowadzenie różnorodności, jednak im bliżej rządu i Stortingu, tym niższa reprezentacja imigrantów i niepełnosprawnych.

Pusto w biurze premier

W 139 państwowych urzędach pracują przede wszystkim rodowici Norwegowie.

Jak podaje Centralne Biuro Statystyczne (SSB) ponad 16 proc. norweskiego społeczeństwa to imigranci. Oznacza to, że niemal co 6 mieszkaniec Norwegii pochodzi z zagranicy. Jak podaje NRK, w instytucjach państwowych około 10 proc. pracowników to imigranci i dzieci imigrantów, ale już w ministerstwach tylko 5 proc. pracowników pochodzi zza granicy. W gabinecie Erny Solberg pracuje tylko 2,7 proc. osób zagranicznego pochodzenia.
Reklama

Jacy niepełnosprawni?

Nie tylko imigranci mają poważny problem z dostaniem się na wyższe szczeble władzy państwowej. Według SSB, w Norwegii żyje 585 tys. niepełnosprawnych osób w wieku od 15 do 66 lat, czyli stanowią około 17 proc. całego społeczeństwa w kraju. Nie ma oficjalnych statystyk, które by wskazywał, ilu niepełnosprawnych pracuje w instytucjach państwowych, ale można z pewnością założyć, że jest ich jeszcze mniej niż imigrantów.

W 2012 roku, ówczesna minister pracy i polityki socjalnej Hanne Bjurstrøm, nie była w stanie stwierdzić, czy w jej ministerstwie pracuje więcej niż jedna niepełnosprawna osoba na 200 zatrudnionych. Nie świadczyło to najlepiej o Bjurstrøm, ponieważ w tamtym czasie ministerstwo pracy starało się zaktywizować zawodowo osoby niepełnosprawne.

Rząd powinien być zróżnicowany

Minister gmin i modernizacji Tore Sanner uważa, że 10 proc. imigrantów pracujących w urzędach państwowych dobrze odzwierciedla norweskie społeczeństwo. Jednak nawet on przyznaje, że najwyższy szczebel władzy jest dość jednolity pod względem rasowym.

– Jako całość sytuacja nie wygląda źle, ale w samych ministerstwach nie jest najlepiej. Najwyżej postawione osoby w kraju powinny bardziej reprezentować różnorodność naszego Norwegii, ale z drugiej strony tradycyjnie na najwyższych stanowiskach pracują osoby, które mają najdłuższe doświadczenie w służbie publicznej – mówi Sanner.

Minister dodaje, że sytuacja i tak jest lepsza niż w poprzednim rządzie. Wówczas 7 proc. ubiegających się o pracę w ministerstwach stanowili imigranci, zaś teraz ich liczba wzrosła do 12 proc. Sanner twierdzi, że w obecnym rządzie zatrudnia się więcej osób z różnych środowisk.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Jan Kowalski
Jan Kowalski 13-01-2017 19:22

Zależny o jakich kolorowych chodzi. Jeśli o tych urodzonych w NO to rak samo jak z dziećmi i Polaków mówią po norwesku. Jeśli chodzi o tych co przyjechali jako dorośli to trzeba pamiętać ze to azylanci, po przyjeździe do NO mieszkali w hotelu dla azylantów rok, dwa i nic innego nie robili, jedli, spali, kieszonkowe za darmo i kurs języka za darmo to choćby z nudów na niego chodzili. Jest wielu muslimów co ciężko w norweskim im idzie bo po co na 30 jeden zna i wystarczy.

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
X Y
X Y 13-01-2017 16:11

Hahahahahahaha, dobre. Nie ma to jak filozofowanie za czyjes pieniadze i wymyslanie glupot. Kolorowi w NAV pomagaja swoim, trafic na takiego to jak wdepnac w gowno.

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Eliza K
Eliza K 17-08-2016 07:14

Niedawno czytalam artykuł o Norwegach w Hiszpanii pod tytulem:
"Mieszkamy 30 lat w Hiszpanii - nie znamy hiszpanskiego i nie mamy hiszpanskich przyjacioł"

Ciekawe jest to, ze to co Norwedzy potepiaja u innych obcokrajowcow, czyli brak integracji, brak zainteresowania krajem w ktorym sie mieszka oraz przede wszystkim brak znajomosci jezyka, jest OK u nich samych

A tu dla zainteresowanych:
www.tb.no/avkleddavjakob/reiseliv/utenri...spansk/f/5-76-339647

6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
M N
M N 16-08-2016 22:43

Pieprzysz głupoty . Kolorowi może gadają lepiej po norwesku , ale tylko dlatego że nie pracują , wszystko mają za darmo i jedynym obowiązkiem jest nauka ( żyć nie umierać ) . Polacy gadają gorzej , bo nie mają tyle czasu , bo muszą pracować i płacić za szkołę .

6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Hilton Kowalska
Hilton Kowalska 16-08-2016 21:36

Annette napisał:
niby wszystko sie zgadza tyle ze na 100 kolorowych 99 mowi swietnie po norwesku a na 100 Polakow moze z 10 troche mowi reszta wcale, 5 duka po angielsku- solidarnosc narodowa do nauki jezyka nie jest potrzebna tylko checi- kolorowi wiedza ze poprzez dobra znajomosc jezyka kraju w ktorym sie mieszka da sie wszystko zalatwic (bywaja tez zlosliwi) a polacy twierdza \"po co mam sie uczyc\".
Sama bylam swiadkiem jakis czas temu w Skatt jak ktos probowal sie lamana angielszczyzna dogadac a slicznie \"opalona\" pani w okienku powiedziala glosno i wyraznie: jestes w Norwegii - mow po norwesku- ja sie musialam nauczyc, a po angielsku z Toba nie bede rozmawiac - wniosek? nauka jezyka norweskiego a nie narzekanie na brak solidarnosci narodowej


Nie zmyslaj. Żadnej pani, czy opalonej czy nie, nie wolno powiedzieć, ze interesant ma mowić po norwesku. Angielski jest językiem urzędowym i ta pani powinna mowić w obu.
Poza tym powinna zaproponować tłumacza.
Gdyby na prawdę zachowała sie tak, jak w twojej historyjce, to straciłaby prace.

4
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas