"Integracja nie działa". Partia Konserwatywna chce zmian. Przepisy uderzyłyby również w Polaków
Celem ma być skuteczność, a nie surowość, twierdzą konserwatyści. Fot. flickr.com/ Høyre/ Hans Kristian Thorbjørnsen/ https://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/
Pięć punktów nowej polityki
Kolejne propozycje dotyczą miejsca osiedlania uchodźców. Partia chce, by nie trafiali do gmin o wysokim odsetku imigrantów. Zapowiada wprowadzenie tzw. kontraktu obywatelskiego z jasno określonymi obowiązkami. Świadczenia miałyby być wypłacane wyłącznie w pierwszej gminie osiedlenia przez pierwsze dziesięć lat pobytu.
Søreide podkreśla, że wielu imigrantów nie pracuje ani nie uczy się. Wskazuje także na niewystarczającą znajomość języka. Jej zdaniem integracja musi funkcjonować lepiej.
Wprowadzenie obowiązku nauki języka norweskiego oraz aktywnego udziału w rynku pracy lub systemie edukacji jako warunku skutecznej integracji.Fot. Wygenerowano przy pomocy AI
Spór z rządem i kwestia
Partia Konserwatywna akcentuje potrzebę wprowadzenia sankcji za łamanie zasad kontraktu obywatelskiego. Søreide mówi o jasnych oczekiwaniach wobec osób przyjeżdżających do Norwegii. Wiceprzewodniczący Ola Svenneby zwraca uwagę na ryzyko powstawania równoległych społeczeństw. Partia chce ograniczyć przeprowadzki poprzez powiązanie części świadczeń z miejscem zamieszkania.
Henrik Asheim podkreśla znaczenie akceptacji norweskich liberalnych wartości. Wskazuje na obowiązek przestrzegania prawa, w tym wolności wyboru małżonka. Zaznacza, że nie trzeba podzielać tych wartości, ale należy je respektować. Søreide odrzuca zarzuty, że zaostrza kurs, i podkreśla, że celem nie jest surowość, lecz skuteczność działań.
Raport Norwegia
Twoje centrum aktualności i najnowszych wiadomości z Norwegii. Publikujemy dziesiątki informacji dziennie, abyś był zawsze na bieżąco. W jednym miejscu znajdziesz kluczowe informacje: od alertów pogodowych i sytuacji na drogach, przez doniesienia z rynku pracy, po najważniejsze wydarzenia z Oslo, Bergen, Stavanger i wszystkich regionów Norwegii.

W rozmowie na podcaście fundacji Polska z Natury, Wanda Buk, była wiceminister cyfryzacji, była wiceprezes PGE i ekspert zajmująca się zagadnieniami dot. energetyki, ostrzega przed nadchodzącymi radykalnymi regulacjami unijnymi, które bardzo silnie uderzą w portfele Polaków i mogą doprowadzić do paraliżu polskiego systemu energetycznego.
Wanda Buk przypomina: OZE to nie jest żadna tania energia
Wanda Buk po raz kolejny tłumaczyła, jak olbrzymie są koszty narzucanej państwom członkowskim przez Unię Europejską transformacji energetycznej. Ekspert przypomniała, że narracja o taniej energii płynącej z tzw. odnawialnych źródeł energii (OZE), to mit. W rzeczywistości ukryte koszty stabilizacji systemu, o których decydenci rzadko wspominają, są bardzo wysokie.