Raport Twoich kredytów

Eff.14,9%, 65000kr, 5 år, kost 28730kr, Tot. 93730kr

Pobierz
Polacy w Norwegii

Kiedy Norwegia niezauważalnie staje się domem

Anna Maria Stachera

15 listopada 2015 08:00

Udostępnij
na Facebooku
10

fotolia.pl - royalty free

Przyjeżdżają do Norwegii na kilka miesięcy, rok, maksymalnie dwa. Często są młodzi, bez zobowiązań. Chcą szybko odłożyć pieniądze.
Pieniądze na spłatę kredytu studenckiego, kupno samochodu lub wkład własny pod kredyt hipoteczny. Bywają także starsi. Tacy, którzy mają już rodzinę w Polsce, ale chcą dorobić. W Polsce musieliby odkładać latami - tutaj mogą zdobyć kilkadziesiąt tysięcy w całkiem krótkim czasie.

Imigranci zarobkowi, bo o nich mowa, chwytają się każdej pracy. Często pracują na dwa etaty lub wyrabiają rekordowe nadgodziny. Ich jedynym celem jest życie jak najniższym kosztem i odłożenie jak największej kwoty. Do prostych prac fizycznych, jakich najczęściej się podejmują, norweski nie jest im potrzebny. Wystarczy angielski lub znajomości. Choć coraz częściej zdarzają się magistrzy lub inżynierowie, którzy nie myślą o awansie zawodowym czy wykorzystaniu swojego wykształcenia. Liczą się jedynie łatwe pieniądze. Ciężką pracę wynagradza bliska wizja powrotu do domu. Z tej perspektywy Norwegia jest krajem obcym, niezrozumianym i dziwnym. Ciężko ją lubić. Ale można tu zarobić.

Zostać czy wrócić

Ich myślenie ewoluuje jednak, kiedy planowane dwa lata zamieniają się w cztery i końca emigracji nie widać. Zdążyli założyć rodzinę albo sprowadzić ją z Polski. Im większa Polonia na miejscu, tym mniejsza tęsknota za domem. Wygoda życia w Norwegii coraz mocniej kusi, nie tylko pieniędzmi, ale i spokojem, i poczuciem bezpieczeństwa socjalnego. Wtedy zmienia się podejście do Norwegii i wszystkiego, co norweskie.

Pojawia się potrzeba znalezienia lepszej, zgodnej z kompetencjami pracy, a kluczem do tego jest język. Kurs norweskiego, zbywany dotąd machnięciem ręki, staje się koniecznością. Znajomość norweskiego zwiększa perspektywy imigranta i pozwala mu na lepszą integrację. Jednak nadal można jeszcze myśleć o powrocie do Polski - z zapasem pieniędzy i ciekawym językiem w zanadrzu. Lecz decyzję odkłada się na bliżej nieokreśloną przyszłość. Z czasem imigrantowi dochodzi kredyt hipoteczny, bo po co płacić komuś czynsz, jeśli można inwestować we własny dom? Sprzeda się go przed powrotem do Polski. Kiedyś.

Pojawiają się pierwsze sąsiedzkie relacje i wyjścia integracyjne z kolegami z pracy. Dzięki językowi z tubylcami można się dogadać. Nie trzeba ich już wyśmiewać za plecami i obruszać się za brak gościnności czy dziwny sposób bycia. Można zacząć budować normalne relacje i lepiej poznać ich osobliwą kulturę. Imigrant przestaje także podchodzić z dystansem do norweskich świąt, zaczyna powoli wsiąkać w nową kulturę. Zawsze można połączyć pewne elementy obcych zwyczajów z polską tradycją. Nisse czy jagnięcina nie psują przecież atmosfery polskiego stołu wigilijnego.

Norwegia domem?

Kiedy imigrant tak czeka na dogodny moment powrotu, na świecie pojawiają się dzieci. Gdy dziecko idzie do przedszkola, pojawia się konieczność rozmowy z opiekunami, lekarzami i innymi rodzicami. Kolejną granicą w planowaniu powrotu do Polski staje się moment pójścia dziecka do szkoły. Kiedy się ją przekroczy, zakorzenienie staje się już niemal pełne. Wychowane w Norwegii dziecko wsiąka w kulturę mocniej niż rodzice, a ci nie myślą już tak często o powrocie. Nie chcą zmieniać środowiska, rzucać dobrej pracy, grona nowych znajomych i tego poczucia bezpieczeństwa. Nowym wyzwaniem jest znalezienie miejsca, w którym potomek może uczyć się języka polskiego i poznawać polską kulturę.

Początkowy dystans do Norwegii niezauważalnie przeradza się w przywiązanie. Ale to nadal nie jest Ojczyzna. Jednakże powrót do Polski zaczyna jawić się bardziej jako ryzykowne szaleństwo. Od wyjazdu minęło już przecież kilkanaście lat. Zawsze przecież można wrócić do Polski na spokojną emeryturę albo kiedy dzieci będą już samodzielne i same zdecydują. Kiedyś.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Katarzyna Kica

15-02-2016 20:55

PRAWDA!!!!

Cortez1 N

15-11-2015 18:15

amoll napisał:
Jestem w Norwegii juz 3 lata, w następnym roku wraz z żoną zjezdzamy do Pl na stałe. Norweski znam, mam stabilną, dobra prace, żona to samo. Ale jak mądrze się zainwestuje pieniądze odłożone w Norwegii, to w PL można też dobrze żyć na poziomie. I u siebie co ważne. Każdy Polak powinien kochać Polskę. Tu zawsze obcy będzie traktowany jak obcy, nigdy to nie będzie nasz prawdziwy dom, bo w razie kryzysu każdy wróci ? Do Polski, oczywiście.
-------------
10/10!

Emil Przybył

15-11-2015 18:08

Jestem w Norwegii juz 3 lata, w następnym roku wraz z żoną zjezdzamy do Pl na stałe. Norweski znam, mam stabilną, dobra prace, żona to samo. Ale jak mądrze się zainwestuje pieniądze odłożone w Norwegii, to w PL można też dobrze żyć na poziomie. I u siebie co ważne. Każdy Polak powinien kochać Polskę. Tu zawsze obcy będzie traktowany jak obcy, nigdy to nie będzie nasz prawdziwy dom, bo w razie kryzysu gdzie każdy wróci ? Do Polski, oczywiście.

Emil Przybył

15-11-2015 18:03

Toms--- skoro ty jesteś zero, to i Polska ma zero tobie do zaoferowania. Co sobą reprezentujesz, że tak mówisz ? Prostak z ciebie że aż żal.

toms14

15-11-2015 16:27

srac na PL.cco tam jest..PIS i nowa rozpierducha?? i zero ..nic wiecej

Cortez1 N

15-11-2015 12:49

Kiedyś to ja mialem od samego poczatku. Aktualna technologia komunikacji , przemieszczania zewloku, poziom życia w Polsce, otwartość czerepu na bardziej skomplikowane życie pozwala na komfortowe funkcjonowanie w relacji : zarobek w N, korzystanie z niego w PL. Plus zachwyt widokiem rozdziawionej gęby norweskiego wsiaka odwiedzającego Polskę.

Jan .

15-11-2015 08:58

10/10

Nic dodac, nic ujac.

Reklama
Facebook Messenger YouTube Instagram