Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Jak zmienia się obraz polskich rodzin w Norwegii? Wypełnij ankietę i odbierz nagrody! Polacy w Norwegii

Jak zmienia się obraz polskich rodzin w Norwegii? Wypełnij ankietę i odbierz nagrody!

17
Skomentuj

Jak żyje się polskim rodzinom w Norwegii? Czy można mówić o typowej polskiej rodzinie imigranckiej? Dr Paula Pustułka odpowiada na pytania.


Dr Paula Pustułka jest badaczką w projekcie Transfam (2013-2016) współfinansowanym ze środków funduszy norweskich w ramach programu Polsko-Norweska Współpraca Badawcza i obecnie realizowany przez polsko-norweskie konsorcjum kierowane przez Uniwersytet Jagielloński Projekt Transfam prowadzony przez Uniwersytet Jagielloński. Badania dotyczą wpływu migracji z Polski do Norwegii.


Najważniejsi w projekcie jesteście Wy - Polacy w Norwegii, mogący opowiedzieć o tym, jak żyje się Wam i Waszym rodzinom na emigracji. Odpowiadając na pytania zawarte w ankiecie przygotowanej przez twórców projektu Transfam przyczynicie się do bezpośrednio do poprawy sytuacji polskich rodzin w Norwegii. O tym, dlaczego ankieta jest tak ważna, jak wygląda życie polskich rodzin w Norwegii zgodziła się opowiedzieć dr Paula Pustułka - zapraszamy  do przeczytania wywiadu!


MN: Co wiedzą już Państwo o „statystycznej" polskiej rodzinie w Norwegii?


Dr Paula Pustułka: Niestety wiemy wciąż za mało! Między innymi dlatego właśnie zależy nam na tym by jak najwięcej osób - zarówno w Polsce, jak i w Norwegii - wypełniło naszą ankietę. Wiemy bowiem, że powody rodzinne, takie jak na przykład dołączenie do partnera, który już przebywa w Norwegii, są coraz częściej podawane jako przyczyna wyjazdu. Polacy bezsprzecznie są najliczniejszą grupą emigrantów w Norwegii - oficjalne statystyki z ubiegłego roku mówią o ponad 86 tysiącach, a nieoficjalne szacunki o liczbie nawet dwukrotnie większej. Dodatkowo, jeśli spojrzymy na młody wiek wyjeżdżających, którymi są przede wszystkim dwudziesto- i trzydziestolatkowie, to z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że to właśnie rodziny i dzieci wychowywane w Norwegii powinny być w centrum zainteresowania polityków, działaczy społecznych, badaczy i twórców polityki społecznej.

MN: W Polsce rodzina jest dla Polaków jedną z najważniejszych wartości w życiu, czy na emigracji jest podobnie? Często wyjeżdżamy przecież, żeby zarobić - wydawać by się więc mogło, że to pieniądze stoją u szczytu hierarchii wartości emigrantów.


Dr Paula Pustułka: Wywiady z migrantami dostarczają raczej potwierdzenia tej pierwszej tezy, to jest olbrzymiej wagi rodziny w życiu polskich migrantów. Owszem migranci mówią o zarobkach, ale te pieniądze mają być dla rodziny, a nie dla samej idei zarabiania.  Powiem więcej: weźmy przykład rodziny rozdzielonej, w której jeden rodzic pracuje za granicą, podczas gdy drugi zostaje z dziećmi w Polsce - przecież tu największe oszczędności - „dorobienie się" jest możliwe wtedy, gdy taka sytuacja trwa jak najdłużej - zarabiane w Norwegii czy innym kraju zachodnim pieniądze przesyłane do Polski mają dużą siłę nabywczą, a migrant przebywający za granicą bez rodziny może żyć oszczędnie w pojedynkę. W tym kontekście sprowadzenie rodziny oznacza de facto pogorszenie się statusu materialnego. Pojawiają się dodatkowe obciążenia: trzeba wynająć większe mieszkanie bądź dom, opłacić opiekę, pomoce szkolne czy zajęcia dodatkowe w Norwegii dzieciom, itp. To, że duża grupa Polaków decyduje się na łączenie rodzin nie jest decyzją finansową, a właśnie emocjonalną, podkreślającą wartość rodziny i czasu spędzanego wspólnie, ilustracją trudów rozłąki i chęci bycia razem.

Ważne jest podkreślenie, że choć współczesne rodziny cechuje różnorodność, niezwykle istotne jest pokazanie rozmaitych wyborów rodzinnych - decyzji tych, którzy zakładają rodziny w Norwegii, sprowadzają rodziny po pewnym czasie, lub też żyją niejako w dwóch krajach równocześnie, przy czym w tym ostatnim przypadku opinie migrantów są równie ciekawe jak historie ich partnerów i partnerek, którzy pozostali w Polsce.

MN: Dlaczego badania są ważne? Czy wyniki będą mogły posłużyć do poprawienia jakości życia polskich rodzin w Norwegii?


Dr Paula Pustułka: Polscy migranci są grupą bardzo widoczną, wielu z nich łączy swoją przyszłość z Norwegią. Dlatego ważne jest żeby ich losy, problemy oraz potrzeby zostały opisane. Pozwoli na to szeroki zasięg naszych badań - ankieta jest tylko jednym z elementów naszych działań. W zeszłym roku, w ramach różnych podprojektów, przeprowadziliśmy ponad 100 wywiadów z rodzicami i dziećmi, jak również z nauczycielami i przedstawicielami różnych instytucji, którzy na co dzień stykają się z Polakami w Norwegii. Chcemy żeby projekt Transfam przekładał się na realne działania, przygotowujemy więc ekspertyzy dotyczące polityki społecznej oraz praktyczne warsztaty (m.in. dla norweskich pracowników socjalnych). Wysuwany też strategie dla polskiego rządu w obliczu tak silnej widoczności i zakorzeniania się Polaków w Norwegii, zwracamy uwagę na budowanie relacji  między krajami na różnych płaszczyznach.

MN: Czy model rodziny na emigracji różni się bardzo od modelu rodziny, w którym wszyscy mieszkają w Polsce?


Dr Paula Pustułka: Przede wszystkim jeszcze raz warto podkreślić, że współcześnie nie możemy mówić o jednym modelu rodziny - czy to w Polsce czy w Norwegii. Rodzice, dzieci czy inni członkowie rodziny w praktyce kształtują swoje życie rodzinne dość pragmatycznie i elastycznie, decydując się na te praktyki, które pomagają im osiągnąć szczęście. Można za to powiedzieć, że migracja czasowo lub stale zmienia obowiązki poszczególnych członków rodzin. Znamienna jest choćby rola babci - powierniczki dzieci, która jest nią niezależnie od tego czy wnuki znajdują się w innym kraju, czy są pod wyłączną jej opieką podczas migracji rodziców, czy też sytuacji, gdy babcia przeprowadza się na emeryturę do Norwegii. Nowy kontekst kraju przyjmującego może też modyfikować praktyki rodzicielskie, takie jak chociażby większe zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi.

MN: Czy Polacy chętnie planują powiększanie rodziny za granicą? A może matki wolą zostawać z dziećmi w Polsce?


Dr Paula Pustułka: Trudno tu generalizować - z naszych obserwacji wynika, że Polacy chętnie decydują się na dzieci w Norwegii, ale nie ma danych, które pozwalałyby jednoznacznie wskazać, że migracja decyduje o liczbie posiadanego potomstwa. Być może będziemy mogli powiedzieć na ten temat coś więcej po przeanalizowaniu odpowiedzi uzyskanych z ankiety.

MN: Czy Polacy na emigracji chętnie wstępują w związki z obcokrajowcami?


Dr Paula Pustułka: Liczba związków międzynarodowych rośnie globalnie, więc Polacy nie są tu jakoś wyjątkowi. Zalecałabym raczej praktyczne przyjrzenie się temu, co dorastanie w wielokulturowej i wielonarodowej rodzinie niesie ze sobą dla kolejnych pokoleń. Innymi słowy stawiajmy sobie szersze pytanie o to jak należałoby promować Polskę wśród dzieci - zarówno tych urodzonych w polsko-polskich, jak i w mieszanych związkach w Europie.

MN: Czy przewiduje Pani jakieś trendy emigracyjne rodzin w nadchodzących latach?


Dr Paula Pustułka: Naszym zdaniem coraz mocniejsza jest tendencja do wyjeżdżania całymi rodzinami. Niekoniecznie na stałe - migracja przestała być decyzją na całe życie, wyjazd nie jest już tak trudny jak przed laty. Ale też nie ma pewności, że migranci powrócą do Polski - statystyki pokazują, że równie dobrze mogą po prostu przenieść się do jeszcze innego kraju. Międzynarodowe migracje Polaków w dobie zjednoczonej Europy sprawiają, że liczba rodzin transnarodowych, czyli związanych z więcej niż jednym krajem w życiu codziennym, rodzinnym czy zawodowym będzie stale rosnąć. Mobilność jest cechą charakterystyczną współczesnego człowieka.

MN: Dziękuję za rozmowę!

Transfam



Do 30 czerwca można wypełniać internetową ankietę projektu TUTAJ i wygrać nagrody.  

- Do udziału w ankiecie internetowej zapraszamy wszystkie osoby w związkach (z dziećmi lub bez, pary polsko-polskie i mieszane), w których cała rodzina, para, albo jedna osoba mieszka i/lub pracuje w Norwegii - mówi dr Pustułka.

Chętni respondenci mogą po udzieleniu odpowiedzi na pytania wziąć udział w konkursie (nagrodami są karty prezentowe do wykorzystania w Polsce lub w Norwegii).

- Nasze badania chcą pokazać różnorodność sytuacji polskich migrantów w Norwegii oraz członków ich rodzin (także tych pozostających w Polsce). Wyniki będą szeroko rozpowszechnione wśród przedstawicieli polskich i norweskich instytucji, dzięki czemu mogą realnie wpływać na formy wsparcia dla migrantów. Każde wypełnienie ankiety jest ważne! - kończy dr Paula Pustułka.

Razem z twórcami ankiety zapraszamy do jej wypełnienia oraz przesłania linku do swoich partnerów, członków rodzin i przyjaciół. Z góry bardzo dziękujemy za poświęcony czas i pomoc w rozpowszechnieniu ankiety!

Zachęcamy też do odwiedzenia strony i polubienia Transfam na Facebooku. Tam znajdą Państwo informacje o projekcie i bieżących działaniach, a pod koniec 2015 roku także wyniki badań.

 zdjęcie: fotolia - royalty free

Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Jan .
Jan . 08-06-2015 22:09

O czumkolwiek dyskusja by nie byla, na kazdym watku juz na drugiej stronie zawsze dziarsko szusuje Cysiek, demaskujac zydow, agentow, sprzedawczykow itp...

Tym razem powoluje sie na naprawde wiarygodne materialy zrodlowe, otoz podobno w Gazecie Gajowego Borucha pisali, ze podobno prawdopodobne jest...

Jestem coraz blizszy decyzji aby pojsc sladami Ronn'a i wielu, wielu innych...

-2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
pawel piotr
pawel piotr 08-06-2015 21:34

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
P. H.
P. H. 08-06-2015 20:43

Jasta , Szewczak nie wyjaśnia powodu dlaczego w 1939 Polska równała się z Bangladeszem. Ale ci wyjaśnię. Bo 1. Polska prowadziła skrajnie deflacyjną politykę i to jeszcze długo po tym jak inne kraje się z tego wycofały. 2. Polska była opanowana przez zagraniczny kapitał. 3. Ale do tego na dodatek dochodziła szlachecka tradycja tzw. intraty, czyli wszędzie było pełno posad państwowych i mniejszego i większego kapitalizmu, rozdawanych po znajomości , gdzie się g***o robiło ,ale brało pensje czasami bardzo wysokie. I np. koszt produkcji samochodu czy armaty , czy nawet roweru w takich firmach z udziałem państwa ( a takich była przeważająca ilość) to koszt produkcji takich wyrobów , i zresztą wszelkich innych był 2 x droższy niż w USA czy Niemczech , mimo że wtedy zarobki robotników w Polsce nie dobijały nawet do poziomu zarobków w Kamerunie. A czy dzisiaj jest inaczej to chyba nie , bo w takiej Zambii płace do 2000zł miesięcznie w przeliczeniu są zwolnione z podatku. O czym w Polsce można pomarzyć.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz
P. H.
P. H. 08-06-2015 16:14

Jasta włącz sobie Janusz Szewczak blog, to się dowiesz dlaczego w Polsce jest nędza. Inna sprawa czy te wyprowadzanie pieniędzy z Polski da się zatrzymać, i czy marnotrawstwo w Polsce da się zatrzymać.

-2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas