Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu

  • Oslo, Oslo, Norwegia
  • Bergen, Vestland, Norwegia
  • Jessheim, Akershus, Norwegia
  • Stavanger, Rogaland, Norwegia
  • Kristiansand, Agder, Norwegia
  • Ålesund, Møre og Romsdal, Norwegia
  • Trondheim, Trøndelag, Norwegia
  • Brønnøysund, Nordland, Norwegia
  • Mo i Rana, Nordland, Norwegia
  • Bodø, Nordland, Norwegia
  • Sandnes, Rogaland, Norwegia
  • Fredrikstad, Østfold, Norwegia
  • Drammen, Buskerud, Norwegia

1 NOK

1
75 % dwujęzycznych dzieci w przedszkolu Nordskag

 
 fot: froya.kommune.no
Gminy Hitra i Frøya w regionie Sør-Trøndelag wyróżniają się na tle całej Norwegii bardzo dużym odsetkiem imigrantów, w tym także Polaków. Aż 75 procent dzieci w przedszkolu Nordskag jest dwujęzycznych. Jedną z przedszkolanek jest Polka, Ewa Bloniarz.


Trzyletnia Julia pochodzi z Polski i nie zna jeszcze zbyt dobrze Norweskiego. Kiedy Ewa Bloniarz rozmawia z podopieczną, używa mieszanki polskiego i norweskiego. Dla trzyletniej dziewczynki dużo znaczy fakt, że w przedszkolu pracuje ktoś, kto mówi w jej ojczystym języku. 

Do gmin Hitra i Frøya większość emigrantów przyjechała, by podjąć pracę w sektorze rybołóstwa i przetwórstwa rybnego. W 2007 roku Ewa przyjechała tu z Krakowa razem ze swoim mężem i została zatrudniona w firmie Salmar. Nie myślała w ogóle o tym, żeby zacząć uczyć się norweskiego. 

- Pracowałam fizycznie, dlatego nauka języka nie była aż tak ważna. W wieku 45 lat nie wierzyłam, że mogę opanować całkiem nowy język. - opowiada Bloniarz. 

Jednak po roku Polka uległa wypadkowi, po którym czekała ją długa rehabilitacja. Nie było pewne, czy będzie mogła wrócic do pracy w firmie Salmar. Z nudów zdecydowała, że zacznie się uczyć norweskiego. Poza polskim i norweskim Ewa mówi także dobrze po rosyjsku. Właśnie znajomości tych języków potrzebowało przedszkole Nordhag, do którego chodzi wiele dzieci imigrantów.

- Dostałam pracę jako pomoc przedszkolna właściwie przez przypadek. Chciałam tylko spróbować czegoś nowego, tymczasem pracuję tu już od czterech lat. - mówi Bloniarz. 

Praca w przedszkolu była dla Polki czymś kompletnie nowym. Musiała nauczyć się wszystkiego zupełnie od podstaw. 
- Wszyscy bardzo mi pomagali i byli chętni, żeby nauczyć mnie wszystkiego. Teraz zamierzam zrobić fagbrev. - mówi Bloniarz. 

W zeszłym roku Polka studiowała na Dronning Mauds minnehøgskole w Trondheim, jesienią ma pracować w świetlicy i szkole średniej, żeby otrzymać potwierdzenie praktyki. Nieczęsto zdarza się, że ktoś decyduje się na podjęcie nauki w wieku 50 lat. 

Ewa Bloniarz uważa, że znajomość języka jest dla imigrantów kluczem do stania się częścią społeczeństwa. 

- W ostatich latach w przedszkolu obserwujemy zmiany. Coraz więcej rodziców mówi po norwesku do nas i do dzieci, kiedy do nas przychodzą. Dawniej mówili po angielsku lub w swoim języku ojczystym, teraz to się zmienia. Bloniarz uważa, że dla dzieci bardzo ważne jest, by rodzice znali język norweski. 

Polka zauważa także, że coraz więcej Polaków w jej okolicy zaczyna pracę inną niż praca fizyczna. 

- Jedna z moich przyjaciółek z Polski otworzyła swój własny salon urody. Widzę też, że coraz więcej osób zaczyna pracę jako pielęgniarka, nauczyciel i w innych zawodach. - mówi Bloniarz. 

Źródło: www.hitra-froya.no
Gość
Wyślij


Facebook Messenger YouTube Instagram TikTok