Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Norwegowie w obozie jenieckim w Polsce. Wśród nich dziadek byłego premiera Historia
Jacek Zduńczyk 06 października 2016
08:00

Norwegowie w obozie jenieckim w Polsce. Wśród nich dziadek byłego premiera

7
Skomentuj
Dyrektor Mirosława Rzepecka w jednej z sal wystawowych. Jacek Zduńczyk
Ponad tysiąc oficerów norweskich podczas drugiej wojny światowej spędziło półtora roku w obozie jenieckim w Ostrzeszowie, miasteczku w południowej Wielkopolsce. Był wśród nich kapitan Emil Stoltenberg, dziadek byłego premiera Norwegii Jensa Stoltenberga. Miejscowe muzeum prezentuje wystawę upamiętniającą Norwegów, a jego dyrektor opowiada o tej niezwykłej historii.
Przez niewielki Ostrzeszów, w którym mieszkało w czasie drugiej wojny światowej pięć tysięcy mieszkańców, ,,przewinęło'' się ponad sto tysięcy jeńców wojennych. Byli wśród nich Polacy, Francuzi, Anglicy, Rosjanie, Włosi, a także Norwegowie. Zdarzali się też jeńcy z kolonialnych armii francuskich i angielskich. Na ulicach ,,miasta za drutami'' jak nazywano wtedy Ostrzeszów, można było nawet zobaczyć hindusów w turbanach, muzułmanów i czarnoskórych. Egzotyczni żołnierze wzbudzali sensację wśród mieszkańców miasteczka. Z ogromnej masy tysięcy żołnierzy, którzy byli więzieni w ostrzeszowskich obozach, tylko Norwegów upamiętniono muzealną wystawą. Ogromny udział w powstaniu ekspozycji miał Eyvind Grundt, syn jednego z norweskich jeńców.
Reklama

Z Norwegii do Polski, by znaleźć ojca

Pierwsza wizyta Eyvinda Grundta w Ostrzeszowie przypominała sceny z filmu sensacyjnego. Eyvind był pracownikiem Norweskiego Czerwonego Krzyża. W 1981 roku Norwegia przekazała do Polski w ramach pomocy tysiąc krów. Połowę z nich rozdysponowano w rejonie Warszawy, a drugą w rejonie Krakowa. – Obdarowany rolnik miał obowiązek dzielić się  mlekiem od krowy z sąsiadami, pobliskim przedszkolem lub szkołą – mówi Mirosława Rzepecka, dyrektor Muzeum Regionalnego w Ostrzeszowie. – Pierwszy cielak miał być też przekazywany innemu gospodarzowi. W maju 1982 roku Eyvind Grundt przyjechał do Polski z ramienia Czerwonego Krzyża, by sprawdzić, czy warunki umowy są dotrzymywane. Po wykonaniu obowiązków służbowych, udał się do Ostrzeszowa, by szukać śladów swojego ojca.           

Był stan wojenny, a Norweg przechadzał się ulicami Ostrzeszowa z aparatem fotograficznym zawieszonym na szyi, w ręce trzymał mapę miasta, którą sporządził  Hansa Landstad – jeden z jeńców ostrzeszowskiego obozu. Na mapie naniesiono niemieckie nazwy. – Szedł ulicą Zamkową, próbując odnaleźć budynki, w których przetrzymywani byli jeńcy wojenni – dodaje Mirosława Rzepecka. – Milicjanci patrolujący miasto zatrzymali podejrzanie wyglądającego mężczyznę.  Eywind Grundt tłumaczył im po niemiecku, że jest Norwegiem, próbował wyjaśnić, czego szuka w Ostrzeszowie. Niestety, nikt z funkcjonariuszy nie potrafił go zrozumieć. Milicjanci doprowadzili ,,agenta''  na komisariat pod zarzutem szpiegostwa. Dzięki pomocy germanisty z ostrzeszowskiego liceum, Lechosława Nowakowskiego, udało się wyjaśnić całą sprawę i uwolniono zatrzymanego. Norweg otrzymał oficjalne zezwolenie na zrobienie zdjęć wszystkich obiektów, w których przetrzymywano więźniów, z bezwzględnym zakazem fotografowania uzbrojonych funkcjonariuszy. 

W tym czasie ostrzeszowskie muzeum posiadało tylko kilka pamiątek po norweskich jeńcach m.in. akwarele przekazane przez jednego z oficerów pięknej polskiej sanitariuszce. Eyvind Grundt zaproponował, by stworzyć wystawę o Norwegach. Przekazał spinki do koszuli, których używał jego ojciec w Ostrzeszowie, kilka fotografii, i zaoferował pomoc w zdobywaniu kolejnych pamiątek. Założył w Norwegii Towarzystwo Przyjaciół Muzeum w Ostrzeszowie. Dzięki jego działaniom muzeum przez kolejne lata otrzymało setki eksponatów. W czerwcu 1996 roku można było uruchomić wystawę stałą ,,Oficerowie norwescy w Oflagu XXI C''.

Odnalezienie dziadka, ojca czy wujka zawsze budzi ogromne emocje wśród norweskich gości. Jedna z pań zemdlała z wrażenia, trzeba było wzywać pogotowie.''

~Mirosława Rzepecka

Zaproszeni do internowania

Większość norweskich jeńców trafiła do Ostrzeszowa w sierpniu 1943 roku.  Niemieckie władze okupacyjne Norwegii wystosowały zaproszenie do internowania skierowane do oficerów norweskich, głównie lotników i marynarzy. Większość z nich posłusznie stawiła się na wezwanie do punktu zbiorczego w Grini nad Oslofjordem. Stamtąd statkami przetransportowano ich do Szczecina, a dalej pociągami do oflagów na terenie okupowanej Polski, w tym do Ostrzeszowa. W Ostrzeszowie zakwaterowano ich na terenie kilku obiektów: internatu księży salezjanów, gimnazjum księży salezjanów, gimnazjum sióstr nazaretanek, szpitala miejskiego i szpitala zakaźnego. 

W sumie przebywało tam 1130 oficerów, włącznie z generałem Otto Ruge, naczelnym dowódcą Norweskich Sił Zbrojnych, Emilem Stoltenbergiem –dziadkiem byłego premiera Jensa Stoltenberga – i kapitanem Vagnem Engerem , który brał udział w zatopieniu niemieckiego krążownika Blucher. Wśród oficerów był też jeden żołnierz –  marynarz Erling Jacobsen. Dobrowolnie do obozu zgłosili się lekarze Arne Klem i Carl Otto Bergwitz-Larsen oraz pastor Asle Enger, który sprawował obrządek religijny i był również sanitariuszem.

Szkoła, orkiestra, biblioteka i … bimbrownia

Oficerowie mieli dobre, jak na okres zawieruchy wojennej, warunki. Działały tam: orkiestra i big-band, grupy teatralne i rewiowe, biblioteka. W obozie funkcjonowała Norweska Szkoła Oficerska, której dyplomy były honorowane po wojnie. Jeńcy organizowali zawody sportowe, turnieje szachowe, loterie. Otrzymywali żołd od władz okupacyjnych w wysokości żołdu niemieckiego żołnierza. Książki, dodatkowe produkty żywnościowe, kosmetyczne i inne otrzymywali z paczek, które dostarczał  Czerwony Krzyż. 

Sprytni Norwegowie zorganizowali sobie nielegalną bimbrownię na terenie szpitala zakaźnego. – Produkcją alkoholu zajmował się profesjonalista, chemik z zawodu, pan Hans Thorsten  Landstadt – dodaje Rzepecka. – Mamy w naszych zbiorach dyplom, który zrobili dla niego inni jeńcy, tytułując go mistrzem samogonu. Umiejscowienie aparatury na terenie szpitala zakaźnego dawało trochę więcej swobody. Niemcy niezbyt chętnie wchodzili do tego budynku. 

Na terenie obozu nie można było posiadać ani słuchać radia. Norwegowie łamali ten zakaz. Jeden z oficerów wykonał miniaturowe kryształkowe radio, które wmontował w sztuczną szczękę. Inny umiejscowił urządzenie w fajce. Jeniec Ludvig Hartmark przemycił na teren obozu aparat fotograficzny. To dzięki jego działaniom obozowe życie Norwegów zostało tak dobrze udokumentowane. Jeńcy norwescy przebywali w Ostrzeszowie do 19 stycznia 1945 roku. Pociągami przetransportowano ich do Luckenwalde koło Berlina, skąd po wyzwoleniu powrócili do ojczyzny.

Premier w Ostrzeszowie

Dyrekcja Muzeum w Ostrzeszowie ponad dwa lata zabiegała o przyjazd premiera  Królestwa Norwegii Jensa Stoltenberga do Ostrzeszowa. W końcu się udało. Odwiedził miasto, by wziąć udział w cyklu imprez, które od 29 czerwca do 1 lipca 2007 roku odbywały się pod hasłem ,,Norwesko-ostrzeszowskie jubileusze''. Wraz z nim przyjechali też dwaj wicepremierzy, doradcy premiera, ambasador, attache obrony, weterani, potomkowie więźniów. W sumie kilkadziesiąt osób. Premier zabrał też ze sobą ojca, syna i siostrzeńca. Strona norweska zabrała ze  sobą tylko dwóch ochroniarzy. BOR-owców i policjantów było około dwudziestu. – To było wielkie wydarzenie dla Ostrzeszowa – mówi Mirosława Rzepecka. – Powiew wielkiego świata. Biuro Ochrony Rządu sprawdzało wszystkie obiekty odwiedzane przez premiera. Na sali, gdzie odbyło się spotkanie z prelegentami, stałam wraz z panią z BOR-u. Moim zadaniem było ewentualne wskazywanie wszelkich podejrzanych osób.  Podczas wizyty pan premier podziękował mieszkańcom Ostrzeszowa za pamięć o więźniach oflagu, a także za pomoc, którą udzielili im w czasie wojny. Złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą żołnierzy więzionych w oflagu. Co ciekawe, premier mógł podczas wizyty zjeść obiad w dwóch miejscach –w ekskluzywnej restauracji z innymi VIP-ami, a także na szkolnej stołówce wspólnie z uczestnikami spotkania. Pan premier wybrał tę drugą propozycję. Witał się ze wszystkimi. Jedna z kucharek poprosiła o zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia z premierem, nie odmówił. Jens Stoltenberg to człowiek niezwykle sympatyczny, otwarty i uprzejmy. 

Premier wprawił naszych ochroniarzy w spore zakłopotanie, ponieważ postanowił odwiedzić budynek, w którym więziony był jego dziadek. Obiekt ten był wówczas remontowany i nie ujęto go w oficjalnym programie zwiedzania. Jednak premier nalegał. Ostatecznie spełniono jego prośbę. Wizytę dokumentują liczne zdjęcia, a sam Jens Stoltenberg wpisał się też do muzealnej księgi pamiątkowej.
Eyvind Grundt, ekonomista, nauczyciel, dziennikarz, pracownik Norweskiego Czerwonego Krzyża i założyciel Norweskiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Regionalnego w Ostrzeszowie.
Eyvind Grundt, ekonomista, nauczyciel, dziennikarz, pracownik Norweskiego Czerwonego Krzyża i założyciel Norweskiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Regionalnego w Ostrzeszowie.
archiwum muzeum w Ostrzeszowie
Premier Królestwa Norwegii Jens Stoltenberg wraz z dyrektorem Muzeum Regionalnego w Ostrzeszowie Mirosławą Rzepecką i innymi uczestnikami jubileuszowego spotkania.
Premier Królestwa Norwegii Jens Stoltenberg wraz z dyrektorem Muzeum Regionalnego w Ostrzeszowie Mirosławą Rzepecką i innymi uczestnikami jubileuszowego spotkania.
archiwum muzealne
W muzeum zgromadzono wiele pamiątek po norweskich oficerach.
W muzeum zgromadzono wiele pamiątek po norweskich oficerach.
Jacek Zduńczyk

Norwegowie mdleją z wrażenia

Dzieło zapoczątkowane przez Eyvinda Grundta trwa nadal. Ostrzeszów co jakiś czas odwiedzają  wycieczki Norwegów. Najczęściej są to krewni oficerów więzionych w obozie. Zdarza się, że przyjeżdżają tam nawet taksówką z Krakowa . Zwiedzają wystawę, wędrują po mieście, odnajdując obiekty, w których więziono oficerów. Dostarczają do muzeum kolejne eksponaty. – Niektórzy Norwegowie wycofują swoje darowizny z muzeów norweskich i przywożą je do nas,tłumaczą swoje decyzje w następujący sposób: „w Norwegii te eksponaty są przechowywane w magazynach, a wy je eksponujecie” – opowiada Rzepecka. – W jednej z gablot prezentujemy podziękowanie oficerów dla lekarza Karla Otto Bergwitz-Larsena za opiekę medyczną. Podpisało je kilkaset osób. Odnalezienie dziadka, ojca czy wujka na tej liście zawsze budzi ogromne emocje wśród norweskich gości. Jedna z pań zemdlała z wrażenia, trzeba było wzywać pogotowie''.

W muzeum są przedmioty z niezwykłą historią. Jeden z więźniów, wątłej postury, tuż przed ewakuacją obozu ukradł wachmanowi materiał obiciowy, którym owinął się wielokrotnie, by przetrwać transport w mroźnych, zimowych warunkach . – Zapakował się jak mumia egipska – dodaje Mirosława Rzepecka. – Materiał przydał się w Norwegii. Obił nim tapczan i krzesła. Część tego materiału obiciowego wróciła do Ostrzeszowa jako pamiątka z oflagu. Nasze muzeum posiada też kawałek stali wyciętej z zatopionego za kołem podbiegunowym pancernika. Jeden mały fragment  wielkości 15cm  na 15 cm i grubości 7 cm waży około 5 kilogramów. Z tego samego pancernika mamy też trochę paliwa okrętowego oraz bagnet. Muzeum ma również pierścionki wykonane z końskiego włosia i plastiku ze szczoteczki do zębów, które jeden z oficerów podarował polskiej sanitariuszce. Niektóre eksponaty m.in. mundury wojskowe nasze muzeum otrzymało w darze od Muzeum Wojskowości w Horten. Podczas prac remontowych przeprowadzanych w budynkach w Ostrzeszowie ekipy budowlane natrafiają też na ukryte ,,skarby'' po więźniach (m.in. skrzynię, w której transportowano dary z Czerwonego Krzyża, paczkę z produktami żywnościowymi itp.) Eksponatów jest już tak dużo, że można co jakiś czas zmieniać wygląd ekspozycji. 

Pomysłodawca stałej wystawy o norweskich jeńcach Eyvind Grundt jako pierwszy uhonorowany został medalem za Zasługi dla Miasta i Gminy Ostrzeszów. Zmarł w 2012 roku. Rodzina zmarłego poprosiła uczestników ceremonii pogrzebowej, by nie przynosili kwiatów na jego grób, lecz żeby wpłacali pieniądze do specjalnie wystawionej puszki. Zebraną kwotę przekazano na działalność  ostrzeszowskiego muzeum.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Yandex
Yandex 07-10-2016 12:38

Norweskie SS - Pacyfikacja Powstania Warszawskiego.
Polacy mdleją z wrażenia...
wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artyku...ali-w-powstaniu.html

11
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
K MN
K MN 07-10-2016 10:04

Redakcja MN napisał:
W tym temacie znajdują się komentarze do artykułu Norwegowie w polskim obozie jenieckim. Wśród nich dziadek byłego premiera


Przepraszamy za pomyłkę i popełniony błąd. Tytuł został poprawiony, niestety nie zmienia się on na forum. Oczywiście chodziło w artykule o niemiecki obóz jeniecki w Polsce. Jeszcze raz przepraszamy za błąd, prosimy jednak o wyrozumiałość.

Pozdrawiamy,
Zespół MojaNorwegia

-3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Ewa Adam
Ewa Adam 06-10-2016 23:21

mała maggy napisał:
Autor napisał - w obozie jenieckim w Polsce, a nie w polskim obozie jenieckim. Jest to znacząca różnica. To samo można napisać o innych obozach zagłady, które leżą w Polsce. Czy Oświęcim leży w Polsce, czy w Niemczech?



Redakcja MN napisał:
W tym temacie znajdują się komentarze do artykułu Norwegowie w polskim obozie jenieckim. Wśród nich dziadek byłego premiera


Tytuł artykulu czytałeś, czy przeczytałeś? Bo się okazuje, ze to różnica dla co poniektórych...

4
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
mała maggy
mała maggy 06-10-2016 22:25

Autor napisał - w obozie jenieckim w Polsce, a nie w polskim obozie jenieckim. Jest to znacząca różnica. To samo można napisać o innych obozach zagłady, które leżą w Polsce. Czy Oświęcim leży w Polsce, czy w Niemczech?

-4
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
andrzej32
andrzej32 06-10-2016 19:35

za trakjie stwierdzenie groz 3 lata wieziernia

Ostrzeszow nie byl nawet na terenie Generalnego gubernatorstwa tylko znajdowal sie na terenie Rzeszy
swoja drogo ciekawe jak Norwedzy dobrowolnie zglaszali sie do internowania ,jaki potulny narod

6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Ewa Adam
Ewa Adam 06-10-2016 14:39

W POLSKIM obozie jenieckim????

3
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Jan Kowalski
Jan Kowalski 06-10-2016 14:06

POLSKI oboz jeniecki???? Pomyslcie chwile nim cos napiszecie? Cyba Niemcy go zorganizowali, a nie Polacy. To , ze byl na terenie Polski, to nie znaczy, ze byl POLSKI:

14
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas