Kolego Alex, przytoczę tu coś, do czego ja jestem przekonany:
"...Pod względem znajomości etapów rozwoju płodu ludzkiego lekarze tybetańscy około 1100 lat temu posiedli już taką widzę, do jakiej zachodnia medycyna doszła dopiero sto lat temu. Tydzień po tygodniu opisali i zilustrowali na specjalnych thankach medycznych [przypis: Thanki (czyli "zwijane obrazy") te są szczegółowymi ilustracjami do opisów zawartych w Czterech Tantrach Medycznych powstałych w VIII wieku.] kolejne zmiany, wzrost, a nawet przechodzenie płodu w czasie ontogenezy przez wszystkie stadia rozwoju życia na ziemi.
(...)
Najbardziej niezwykłe są jednak informacje dotyczące pierwszych dni i tygodni po zapłodnieniu. Najpierw pokazane są zmiany wyglądu i stanu komórki jajowej przed zapłodnieniem, w czasie cyklu miesięcznego kobiety. Potem przedstawiony jest moment połączenia komórek:
wyraźnie narysowane są plemniki dostające się do macicy. Godnym zastanowienia jest skąd wiedziano przed jedenastoma wiekami jak wyglądają plemniki, skoro nie widać ich gołym okiem, a szkło powiększające i mikroskop były wtedy nieznane; wynaleziono je wiele wieków później. Równie zastanawiająca jest dokładna znajomość pierwszych podziałów zapłodnionego jaja oraz stopniowe kształtowanie się embrionu. Jedyną możliwą odpowiedzią (bo oszustwo czasowe jest tu wykluczone) jest fakt mentalnego dogłębnego badania rzeczywistości przez wybitnych mistrzów medytacji
(...)
Tu trochę o samej medycynie tybetańskiej:
"W medycynie tybetańskiej zwykle stosuje się łagodne metody leczenia. Przepisując lekarstwo traktuje się chorobę w wielu aspektach. Technika uzdrawiania uwzględnia nie tylko konkretną chorobę i całą konstytucję pacjenta. Bierze się także pod uwagę równoczesne eliminowanie efektów ubocznych.
W tybetańskiej nauce medycznej rzadko stosowane są drastyczne metody takie jak np. operacja - tu zresztą medycyna tybetańska nie ma specjalnie ciekawych osiągnięć. To ciekawe, zważywszy na fakt, że Tybetańczycy bardzo wcześnie posiedli dobrą znajomość budowy wewnętrznej ciała ludzkiego i jego narządów - związane to było ze szczególnymi obrzędami pogrzebowymi, podczas których zwłoki były rozcinane i ćwiartowane na drobne kawałki, a następnie rzucane sępom.
Podstawą terapii są leki wytwarzane z wielu ziół, minerałów, czasem i innych składników. Farmakopea tybetańska jest skomplikowanym systemem o ciekawej systematyce wypracowanej już przed wielu wiekami i dobrze służącej do dzisiaj. Lekarstwa są niezwykle skuteczne, co w połączeniu ze znakomitymi sposobami diagnozowania stanowi przyczynę rosnącej popularności medycyny tybetańskiej na świecie. Wielokrotnie korzystałem z porad lekarzy tybetańskich i przekonałem się do stosowanych przez nich metod. Zawdzięczam im m.in. szybkie wyleczenie ciężkiej malarii - bez szkodliwych efektów ubocznych, które zawsze w tym przypadku niesie zażywanie leków zachodnich. Również ostre zapalenie płuc wyleczono mi w parę dni bez antybiotyków."