Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Imigranci, którzy pracują w przedszkolach, nie znają norweskiego. Tracą na tym dzieci Edukacja
Konstancja Suchanek 10 lutego 2016
13:41

Imigranci, którzy pracują w przedszkolach, nie znają norweskiego. Tracą na tym dzieci

4
Skomentuj
Duży odsetek pracowników w norweskich przedszkolach to imigranci. wikimedia.org - Uri Tours - Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic
Ministerstwo Edukacji planuje zaostrzyć zasady zatrudnienia imigrantów w przedszkolach. Powód jest prosty: pracownicy obcego pochodzenia źle mówią po norwesku. Tracą na tym dzieci, które nie są przygotowane do nauki w szkole, ponieważ powtarzają błędy językowe zagranicznych wychowawców.
Imigranci pracują w ponad 80 proc. przedszkoli w okręgach Oslo, Finnmark, Buskerud i Akershus oraz w około 35 proc. przedszkoli w Oppland, Nord-Trøndelag i Troms. W Oslo na jedno przedszkole przypada pięciu pracowników, których język ojczysty jest inny niż norweski.

Dyrektorzy co trzeciego przedszkola, w którym zatrudnieni są imigranci, skarżą się na niewystarczającą znajomość języka norweskiego wśród pracowników. Braki językowe utrudniają komunikację z dziećmi, rodzicami oraz współpracownikami.

Dzieci nie nadążają w szkole

Jedna czwarta dzieci, które rozpoczynają naukę w szkole, jest nieprzygotowana do dalszej edukacji. Ich znajomość języka jest tak słaba, że nie nadążają za materiałem i spowalniają resztę grupy. Jeśli nauczyciele źle mówią po norwesku, dzieci ich naśladują, a błędy gramatyczne wchodzą im w nawyk.

– Przedszkole powinno nauczyć dzieci poprawnego mówienia i pisania, a nauczyciele, którzy nie znają norweskiego, nie są w stanie im tego zagwarantować. Rodzice zdają sobie z tego sprawę i często skarżą się na pracowników przedszkola – mówi Minister Edukacji Torbjørn Røe Isaksen z partii Høyre.

– Przedszkola to jedne z niewielu miejsc, w których można znaleźć pracę bez wykształcenia. Imigranci, którzy nie radzą sobie z norweskim nie tylko chcą zarobić, ale także nauczyć się języka. A to przecież miejsce, w którym uczyć powinny się dzieci, a nie dorośli! – komentuje Ola Bertnes Strømme, pracownik jednego z przedszkoli w dzielnicy Oslo, Frogner.
Reklama

Zagraniczni pracownicy są potrzebni

Dyrektorzy niektórych przedszkoli uważają, że zagraniczni pracownicy są niezbędnymi członkami ich kadry. 

– W naszych placówkach pojawia się coraz więcej dzieci imigrantów, a nauczyciele o tym samym pochodzeniu etnicznym dają poczucie bezpieczeństwa zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom. Stworzyliśmy nawet specjalne zajęcia, podczas których nasi podopieczni uczą się swojego języka ojczystego – tłumaczy Marit Heesbråten z przedszkola w dzielnicy Oslo, Skillebekk.

Test sprawdzi znajomość języka

Ministerstwo Edukacji podjęło działania w celu zaostrzenia reguł dotyczących zatrudnienia imigrantów. Nie wiadomo jeszcze, czy zagraniczni kandydaci na pracowników przedszkola będą musieli zdać państwowy egzamin językowy, ukończyć kurs językowy, czy też sami dyrektorzy placówek zweryfikują ich znajomość norweskiego. Decyzja ma zapaść wiosną.

– Najbardziej efektywna, według mnie, metoda to organizacja kursu językowego, którego program dostosowany będzie do pracy w przedszkolu. Większość imigrantów angażuje się w to, co robi i ma dobre podejście do dzieci, wykluczanie ich z kadry przedszkolnej nie ma więc sensu – komentuje  Margareth Sandvik, profesor Wyższej Szkoły w Oslo i Akershus, specjalizująca się w metodyce nauczania języka norweskiego.

Kurs miałby obejmować lekcje wymowy i fleksji, poszerzanie słownictwa, a także naukę opowiadania oraz wyrażania emocji w języku norweskim. Test końcowy decydowałby o gotowości poszczególnych osób do wykonywania pracy w przedszkolu.


Źródło: osloby.no
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
krzysztof ignaszak
krzysztof ignaszak 11-02-2016 20:33

oj polaczki biedaczki ...

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Magda Sz
Magda Sz 10-02-2016 23:25

Z tym się zgadzam " Przedszkola to jedne z niewielu miejsc, w których można znaleźć pracę bez wykształcenia. Imigranci, którzy nie radzą sobie z norweskim nie tylko chcą zarobić, ale także nauczyć się języka. A to przecież miejsce, w którym uczyć powinny się dzieci, a nie dorośli!"

Ale jest też druga strona medalu. Czy na miejsce niewykwalifikowanej kadry zagranicznej znajdą wykwalifikowaną kadrę norweską? Wątpię.
Po drugie nie wydaje mi się żeby to, że dzieci nie są przygotowane do nauki w szkole było głównie winą pracowników-imigrantów. Mam do czynienia z dzieckiem, które chodziło do przedszkola norweskiego. Pobytu w przedszkolu nie nazwałabym nauką, co najwyżej aktywnym spędzaniem czasu, a bardziej dosadnie przechowaniem na czas kiedy rodzice są w pracy. Naukę pisania i czytania chłopiec zaczął dopiero w 1. klasie podstawówki. Kiedy więc pracownicy - imigranci mieli go źle nauczyć?
Po trzecie dziecko powinno spędzać w tym wieku czas również z rodzicami i to oni powinni dawać wzór poprawnej komunikacji. Nie chcę usprawiedliwiać ludzi z migracji zarobkowej, którym się nie chce uczyć języka, ale pracownicy przedszkola to nie jedyni rozmówcy z jakimi dziecko się styka.
Obligatoryjne kursy językowe dla kadry wydają mi się być dobrym pomysłem, tylko pewnie żadna kommune nie będzie chciała za nie płacić.

11
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Dariusz Chojnowski
Dariusz Chojnowski 10-02-2016 22:09

Te kursy powinny być oferowane tez Norwegom pracującym w przedszkolach. Dla wielu by sie przydalo

4
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
hei!sandokan
hei!sandokan 10-02-2016 21:37

kaliszanin napisał:
Pierw radzilbym zwolnic wszystkich pederastow z przedszkoli tzn lesby i pedalow bo to oni najbardziej przez swoje zboczenstwa wprawiaja dzieci w blad a potem brudasy ciapate i na koncu polaczkow dopiero

A potem Ciebie z tego forum

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas