Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Norwegia oczami Serbki i Anglika Czytelnia
Joanna Dudek 07 października 2015
09:56

Norwegia oczami Serbki i Anglika

Skomentuj


Angielska mgła i południowe słońce w krainie fjordów, czyli Anglik i Serbka z wizytą w Norwegii.
 

Pierwsze chwile w krainie fiordów widziane oczami Duncana i Natasy. Wspólny mianownik: piękna przyroda, wysokie ceny, bardzo mili, choć skryci ludzie, liberalny kraj.

Na samym początku zaskoczyło nas, że na lotnisku w Sola w Stavanger nikt nie sprawdzał nam paszportów. Po prostu wysiedliśmy z samolotu, wzięlismy walizki i wyszliśmy. – opowiada Natasa, która razem z mężem przyleciała odwiedzić rodzinę w Norwegii.


Ceny zaskakują


– Za taksówkę z lotniska na dworzec zapłaciliśmy równowartość 50 EUR, a jechaliśmy tylko 10 minut. Wszystko jest tu bardzo drogie, jedzenie również – opowiada Natasa.

– Porównując do standardów w UK, stołowanie się na mieście jest tu niewyobrażalnie drogie. Ale jeśli kupujesz rozważnie w sklepach dla imigrantów i masz możliwość gotowania u siebie, to możesz w miarę tanio się wyżywić – mówi Duncan, zdradzając swój sposób na finansowy survival.


gotowy bidos
fot. fotolia.com


Norweska ulica


– Właściwie na ulicy nie rozmawia się z ludźmi, których się nie zna. Nie podoba mi się, że ludzie nie mówią „przepraszam”, jeśli chcą cię minąć na ulicy, ani wtedy gdy niechcący na ciebie wpadną – opowiada Duncan, porównując norweskie obyczaje do zwyczajów w Anglii, gdzie niemal na każdym kroku słyszy się „Excuse me”, „I’m sorry”- Podobnie z wsiadaniem do autobusu. Niezłe wyzwanie: nie ma przecież powodu, żeby stać w kolejce, jeśli to niepotrzebne.

– Wszystko działa na czas, wedle określonych procedur, jak w zegarku – Jest jakaś społeczna presja do działania wedle określonych schematów - zauważa Duncan.

Masz wrażenie, że jest to bardzo liberalny naród. – podsumowuje Natasa, która ma bardziej przyjazne wspomnienie dotyczące Norwegów. - Raz poznaliśmy rodzine norweską. Byli bardzo mili i zaprosili nas do siebie do domu. Otwarci i nastawieni prorodzinnie.


Język norweski


Mimo pewnych zastrzeżeń do Norwegów, Duncan docenia jednak ich serdeczność i wyrozumiałość, kiedy próbuje się mówić w ich języku. Sam uczył się norweskiego na prywatnych kursach w Birmingham i w Oslo. Później już tylko w pracy, rozmawiając z kolegami.

– Są nieprawdopodobnie grzeczni, gdy przychodzi im słuchać twoich skromych prób mówienia w ich języku. Rzadko będą cię poprawiać. – opowiada Duncan - Mimo to ciężko się z nimi zaprzyjaźnić, trzymają lekki dystans. Pracujesz raczej z kolegami niż z przyjaciółmi.
–Na szczęście bez problemu możesz porozumieć się po angielsku – dodaje Natasa.



I ta przyroda...


Pierwszy kontakt z przyrodą norweską Natasa z mężem mieli na trasie z lotniska Stavanger do Haugesund.
– Piękne, małe domki nad morzem, wszędzie owce, kozy i krowy, ale całą drogę padało. Pogoda była dla nas zaskoczeniem. W lipcu myśleliśmy, że będzie bardziej słonecznie i bez deszczu – wspominają.

Kocham naturę, i to, że mogę pływać we fjordzie, jeździć na nartach i spacerować po wzgórzach. Mam to tutaj niemal na wyciągnięcie ręki.- zachwala Duncan- I tutaj robi to każdy.

Rodziny z dziećmi spędzają mnóstwo czasu razem na wyprawach rowerowych i wycieczkach. – opowiada Natasa.

Do zwiedzenia obowiązkowo Svalbard i wyspy Lofoty na północy - poleca Duncan.

I jeszcze drobna rada na koniec od Natsy i Duncana: wybierając się do Norwegii na urlop warto wziąć ze sobą dużo pieniędzy i kurtkę przeciwdeszczową.


Na wycieczkę warto zabrać ze sobą kurtkę przeciwdeszczową.
fot. fotolia.com



Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas