Strona korzysta z plików cookies

w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Przejdź do serwisu
Czytelnia

Na tropie Sagi o Ludziach Lodu

agnieszka.kujawa@mojanorwegia.pl

13 września 2015 08:00

Udostępnij
na Facebooku
1
Na tropie Sagi o Ludziach Lodu


Krakowska grupa Mandragora wybrała się w niezwykłą podróż. Zafascynowani twórczością norweskiej pisarki Margit Sandemo, postanowili ruszyć śladem miejsc, które pojawiają się w serii książek „Saga o Ludziach Lodu”.


MojaNorwegia: Jak zaczęła się współpraca w ramach grupy artystycznej Mandragora?

Klaudyna Góralska: Grupę Musicalową Mandragora założyłam w 2008 roku, bo dotarło do mnie, że o ile w Krakowie sporo jest zajęć dla dzieci i młodzieży szkolnej, to ludzie dorośli nie bardzo mają gdzie odkrywać swe talenty muzyczne, taneczne, aktorskie. Dla mnie scena była sposobem terapii – pomogła mi uporać się z chorobliwą nieśmiałością i lękiem przed ludźmi – postanowiłam więc pomóc w ten sposób innym, pokazać im, jak wartościowi, zdolni i wspaniali są. W 2011 roku na warsztatach wokalnych poznałam Krzyśka – muzyka, kompozytora, wokalistę - a że właśnie zaczynałam produkcję nowego musicalu, zapytałam, czy nie chciałby napisać do niego muzyki. Chciał. Potem okazało się też, że zagrał w nim jedną z głównych ról. 

Wojtek nie jest związany z Mandragorą, za to spotkaliśmy się w najpiękniejszym miejscu na Ziemi – na Islandii w 2008 roku. Od tego czasu wiedziałam, że jeśli będę kiedyś planować dużą wyprawę, właśnie On będzie naszym kierowcą i fotografem – tak też się stało. 

To, że dołączyła do nas Ewelina było niezwykłym zrządzeniem losu. Mieliśmy na krakowskim Kazimierzu nasze ostatnie slajdowisko z poprzedniej wyprawy „Legendy i Baśnie Islandii”. Żar lał się z nieba, więc przyszło może pięć osób, którym opowiadaliśmy o elfach i lodowcach. Wśród nich siedziała sympatyczna blondynka, która, jak się okazało – weszła by napić się wody, została na slajdowisku, a gdy usłyszała, że można z nami jechać na kolejną wyprawę – skontaktowała się po tygodniu mówiąc „jadę!”.

ekipa, która zdecydowała się na wyjazd.
fot. Krzysiek Buratyński


MN: Na czym polega projekt „Śladami Sagi o Ludziach Lodu” ? Co takiego ma w sobie ta seria książek, że zdecydowałaś się na wyprawę śladami tej powieści?

KG: „Saga o Ludziach Lodu” to – jak to ostatnio wspólnie określiliśmy – taka „Gra o Tron” pisana przez kobietę. Magia, napięcie, erotyka, legendy – wszystko to przeplata się, tworząc wciągającą serię, do której z radością można wracać. Margit Sandemo opisuje wszystko tak obrazowo, że zapragnęłam nie tylko zobaczyć wszystkie te miejsca, ale także stworzyć film dokumentalny, by jak najwięcej fanów mogło na własne oczy ujrzeć Dolinę Ludzi Lodu i skandynawskie krajobrazy.

MN: Przed wyjazdem grupa przestudiowała 47 tomów powieści. Czy podczas ponownego czytania udało się odnaleźć w tej książce coś nowego, czego wcześniej się nie zauważyło?

KG: Sagę czytałam tym razem po raz czwarty. Pierwszy raz, gdy miałam jakieś siedemnaście lat, później – zamiast uczyć się do matury. Tak, zdałam na pięć. Do sagi wracałam, gdy było mi źle, gdy świat mnie przytłaczał, a ja potrzebowałam ciepła, magii i wiary w prawdziwą miłość. Czytając ją teraz, po ponad piętnastu latach od poznania zauważyłam, że zwracam uwagę na zupełnie inne aspekty, że dostrzegam podobieństwo moich przeżyć już nie jako nastolatki, a kobiety świadomej. Ludzie Lodu i ich losy są jak poznawanie historii swego własnego rodu. Ponadto – poza miejscami, na których skupiałam się ze względu na trasę – bardzo silnie wryły mi się w pamięć wątki autobiograficzne pisarki, o których wcześniej nie wiedziałam. To jeszcze wzmocniło poczucie więzi i wdzięczność za stworzenie Sag. 

MN: Które miejsca zrobiły na Tobie największe wrażenie podczas wyprawy?

KG: Na pierwszym miejscu jest oczywiście mały, błękitny domek, którego drzwi otworzyła nam przepiękna, dziewiędziesięcio-jedno letnia Margit. Jej dom wypełniony jest fantastycznymi obrazami, rzeźbami i drobiazgami, które w pełni oddają charakter tej bystrej kobiety.

Kolejnym niezapomnianym przeżyciem było poszukiwanie Doliny Ludzi Lodu. Czułam się jak jedna z epizodycznych postaci Sagi, gdy dzień po dniu podążaliśmy trasą opisaną w książkach, w których to bohaterowie są ścigani przez wysłanników złego przodka. Sama zaczęłam patrzeć w lusterka i z dreszczykiem emocji obserwować mijające nas samochody – czy nas też ktoś śledzi, by powstrzymać nas przed dotarciem do Doliny?

Długie poszukiwania Doliny Ludzi Lodu wynagradzały takie widoki.
fot. Klaudyna Górska

MN: Które miejsca w Norwegii najbardziej Cię urzekły?

KG: Jeszcze w Szwecji Margit powiedziała nam o kamiennym kręgu Ales Stenar na skale – tam właśnie przenocowaliśmy, spędzając wśród monumentalnych głazów niezwykły zachód słońca. W Norwegii takim miejscem był pierwowzór Doliny Ludzi Lodu – niezwykła, położona wysoko w górach dolina w Valdres. Po przeczytaniu Sagi to było jak powrót do domu... jezioro, surowe szczyty, wodospad spływający spod lodowej czapy... 

Kamienny krąg Ales Stenar
fot. Wojtek Drzyżdżyk


MN: Czy podczas tej dwutygodniowej wyprawy udało Wam się zrealizować wszystkie wyznaczone cele?

KG: Trasę planowaliśmy wcześniej na 3 tygodnie i większy obszar Szwecji, ale ze względów finansowych pozostaliśmy przy dwóch. Nie udało nam się nakręcić kilku istotnych miejsc w okolicach Oslo – zabrakło nam jednego dnia. Dnia, który straciliśmy w Danii – chcieliśmy nadrobić 200km korzystając z przeprawy promowej, ale rozkład rejsów nie zgadzał się z tym, który znaleźliśmy w internecie, przez co utknęliśmy, spóźniając się na prom do Norwegii. Na szczęście udało się przełożyć bilety na dzień następny. 

MN: Udało Wam się spotkać z autorką Margit Sandemo? Jaka była jej reakcja na Wasz projekt?

KG: Spotkanie z Margit Sandemo było niesamowitym przeżyciem. To niezwykle silna, mądra i dowcipna kobieta. Pomysł bardzo jej się spodobał, choć ostrzegła, że możemy mieć problemy, bo wiele miejsc istnieje tylko w jej wyobraźni. Odpowiedzieliśmy, że spróbujemy i tak! Margit doradziła nam, gdzie pojechać, od której strony filmować, by było tak, jak sobie to wyobrażała. Dała nam też kilka wskazówek odnośnie tego, które miejsca istniały naprawdę – o czym – co ciekawe – dowiadywała się często już po publikacji książek, będąc pewna, że dane miejsce po prostu wymyśliła!


czy tu mogły rozgrywać się losy bohaterów Sagi o Ludziach Lodu?
fot. Krzysztof Buratyński


MN: Jakie jest najlepsze wspomnienie związane z tym wyjazdem? 

KG: Cały wyjazd jest jednym, pięknym wspomnieniem, ale spotkanie z autorką, oraz dreszcz emocji towarzyszący poszukiwaniom śladów Ludzi Lodu są chyba najsilniejsze.

MN: Co było największą przygodą jaką Państwa spotkała?

KG: Poza opisanymi powyżej – ogromną radością i zaskoczeniem było spotykanie na drodze... zwierzaków. Najczęściej owce, krowy, konie, a raz nawet piżmowoły, blokowały nam drogę, często obwąchując samochód, sprawdzając, czy mamy dla nich coś dobrego. Niezwykłe były też zachody słońca trwające kilka godzin – piękne, ciepłe światło jest wspaniałe dla fotografów i operatorów – dzięki temu nasz film nabrał głębi.

Trwające kilka godzin zachody słońca zapisały się w pamięci wszystkim członkom wyprawy.
fot. Krzysztof Buratyński


MN: Jakie były reakcje osób, które spotykali Państwo na swojej drodze?

KG: Skandynawowie to niezwykle przyjaźni ludzie. Za każdym razem, gdy mówiliśmy, że jedziemy kręcić film o Sadze o Ludziach Lodu spotykaliśmy się z życzliwym przyjęciem. Często otrzymywaliśmy np. Rabat na nocleg, wskazówki, darmowy wstęp do skansenu, a w muzeum Valdres, gdzie kilka lat temu wystawiano musical „Sol z Ludzi Lodu" jeden z przewodników okazał się być aktorem w tym spektaklu. Otrzymaliśmy od niego soundtrack do musicalu, nagrany przez wybitną Norweską orkiestrę i kapelę folkową!

MN: Jak idą prace nad przygotowaniem filmu? Gdzie będzie go można później obejrzeć?

KG: Praca powoli posuwa się do przodu. Selekcja materiału już prawie za nami. I tu po raz kolejny wspaniali ludzie spieszą nam z pomocą. Operator i montażysta z Lotna.pl zaoferował pomoc przy montażu. Mamy też umówione spotkanie z producentką, zainteresowaną wzięciem dokumentu pod swoje skrzydła, co ogromnie nas cieszy! Podczas wizyty obiecaliśmy Margit Sandemo, że ona będzie pierwszą osobą, która zobaczy film i będzie mogła podjąć decyzję, czy ma zostać tak, czy przemontować lub zmienić któreś elementy. Bardzo zależy nam by była z filmu zadowolona – ma to być w końcu prezent na jej dziewięćdziesiąte drugie urodziny 23 kwietnia 2016 roku! Wcześniej jednak planujemy stworzenie krótszego filmu oraz serii slajdowisk w całej Polsce, podczas których będziemy pokazywać nagrania, zdjęcia i opowiadać o całej przygodzie. 

norweski, sielski krajobraz.
fot. Klaudyna Góralska


Jeśli więc chcielibyście gościć nas w swoim mieście, zapraszamy do kontaktu!

Aktualności na temat naszego projektu można znaleźć na naszym blogu oraz FB Grupa Mandragora. A zachętą niech będzie informacja, że przywiozłam z Doliny Ludzi Lodu wodę z jeziora, która, po przelaniu do maleńkich amfor, stanie się prezentem dla uczestników slajdowisk – a kto czytał Sagę od razu skojarzy ten prezent z... zresztą przeczytajcie sami, to tylko 47 tomów!


MN: Dziękuję za rozmowę.


autor zdjęcia frontowego: Klaudyna Górska




Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych


Drobek

14-09-2015 16:32

Pani redaktor ma najlepsze materialy, inspirujące i ciekawe. Więcej takich na mojej norwegii a najlepiej w ogole dzial literatura

Gjelds Monitor

to narzędzie do monitorowania Twoich pożyczek i kart kredytowych w Norwegii.

Porównanie Twoich rat

na tle innych kredytobiorców. Pomocna ocena warunków Twoich pożyczek i kart kredytowych.

Refinansuj i oszczędzaj

Dowiedz się czy możesz obniżyć wysokość swojej raty za pomocą refinansowania.

Ponad 6 500 razy

użytkownicy włączyli monitorowanie swojego zadłużenia w Norwegii.

ZALOGUJ SIĘ

Bezpieczne logowanie przez

Facebook Messenger YouTube Instagram