Związkowcy twierdzą, że korzystne rozliczenie płac będzie w tym roku możliwe. Zwracają uwagę, że Norwegii nie nęka już pandemia oraz kryzys naftowy. Przemysł miał stać się bardziej rentowny przez wzrost konkurencyjności. – W tym roku liczą się pieniądze. Ludzie przeżyli trudne czasy. Nastąpił wzrost stóp procentowych, a pensje wystarczają na krócej. W tym roku musimy mieć podwyżkę płac wyższą od wzrostu cen – skomentował przed początkiem negocjacji Jørn Eggum, który przewodniczy rozmowom po stronie związkowców.
Na etapie ogólnokrajowym, ustalającym szerokie ramy podwyżek i zmian, LO domaga się:
1. Dodatku do wynagrodzenia, który przekroczy wzrost cen, zapewniając tym samym realną podwyżkę płac.
2. Dodatku dla osób o najniższym wynagrodzeniu, czyli wszystkich zatrudnionynych zarabiających poniżej kwoty 90 proc. średniej pensji.
3. Zmian w systemie edukacji, które umożliwią pracownikom doszkalanie się wraz z postępującym rozwojem technologicznym.
4. Płatne zwolnienie umożliwiające wyjście z dzieckiem do 12. roku życia do dentysty, lekarza lub ośrodka zdrowia.
Ile powinien wynieść wzrost wynagrodzeń?
Według przewidywań Norges Bank, inflacja w 2024 roku wyniesie 4,4 proc. Najmniej optymistyczne wskazania przedstawili analitycy Centralnego Biura Statystycznego (SSB) – 4,5 proc. Techniczna Komisja Obliczeniowa ds. Rozliczeń Dochodów zaprezentowała inną stawkę – 4,1 proc. Realny wzrost płac zostanie zapewniony tylko wtedy, gdy podwyżka zarobków przekroczy wskazane wartości. Część organizacji zawodowych zapowiedziała już, że będzie domagała się poprawy pensji zatrudnionych o ponad 5,0 proc.
Związkowcy twierdzą, że przedsiębiorcy nie dzielili się w ostatnich latach wypracowanym dużym zyskiem.Fot. stock.adobe.com/licencja standardowa
Pierwotny termin negocjacji z LO mija 21 marca. Mediacje zaplanowano na okres po Wielkanocy (2 kwietnia). Do strajku generalnego może dojść najwcześniej sześć dni później. Do rozmów stanął także Parat. Pracodawców reprezentuje Norsk Industri.