Aktualności
|
Emil Bogumił
|
25 lutego 2022 09:54
Panika na stacjach benzynowych w Polsce. Mieszkańcy boją się wstrzymania dostaw
Godzinne korki przed dystrybutorami, limity tankowania i szalejące ceny – tak w czwartek wyglądał krajobraz przed stacjami benzynowymi w Polsce. Mieszkańcy, na wieść o rosyjskiej inwazji na Ukrainę, rozpoczęli tworzenie zapasów paliwa. Dostawcy uspokajają i informują, że benzyny i oleju napędowego nie zabraknie.
W wielu miastach Polski kierowcy czekali w kilkudziesięciominutowych korkach, by zatankować zbiornik do pełna.
Fot. archiwum prywatne
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:8:"arts_all";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
24 lutego w sieci pojawiły się tysiące zdjęć i nagrań przedstawiających długie kolejki przed stacjami benzynowymi w całym kraju. Polacy przestraszyli się ewentualnych braków paliwa, wywołanych przerwami w dostawach surowców. Niepokój podsycany jest kampanią dezinformacyjną w mediach społecznościowych. Popyt na benzynę i olej napędowy wykorzystali mniejsi przedsiębiorcy, którzy sprzedają paliwo ze 100-procentową marżą. Sytuację skrytykowała grupa Orlen.
Zwiększony popyt na paliwa początkowo zauważalny był we wschodniej oraz południowej Polsce. W ciągu dnia objął cały kraj. Kierowcy tankowali nie tylko zbiorników samochodów, ale również kanistry i kilkudziesięciolitrowe beczki. Zwiększony popyt doprowadził w wielu miejscach do podwyżek cen oraz wprowadzenia limitów na ilość kupowanej benzyny i oleju napędowego.
„Paliwa nie zabraknie”
PERN, polskie przedsiębiorstwo zajmujące się logistyką naftową oraz PKN Orlen i Lotos wydały wspólny komunikat informujący, że Polska jest zabezpieczona przed nieprzewidzianymi sytuacjami w obszarze ropy i paliw. – PKN Orlen, Grupa Lotos i PERN monitorują sytuację na bieżąco i są przygotowane na każdy scenariusz. Polska dysponuje odpowiednimi zapasami surowca i zdywersyfikowanymi, różnorodnymi, źródłami dostaw ropy naftowej – podkreśliły spółki.
Kto odpowiada za wprowadzenie Polaków w błąd?
Jak poinformował Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, akcję dezinformacyjną dotyczącą możliwych braków paliwa przeprowadzają osoby prowadzące konta zniechęcające do wspierania Ukrainy oraz udostępniające treści prorosyjskie. Część z nich zaliczano wcześniej do grup atakujących program szczepień na COVID-19.
Szalejące ceny ropy naftowej oraz osłabienie złotego po inwazji Rosji na Ukrainę sprawią, że ceny paliw na stacjach rzeczywiście zdrożeją. 25 lutego Orlen podniósł hurtową wartość benzyny 95-oktanowej o 32 grosze, a oleju napędowego o 35 groszy. Zmiany w najbliższych dniach odczują kierowcy. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zapowiada jednak, że koszt paliw nie sięgnie 10 złotych. Przedsiębiorcy wykorzystujący sytuację do wprowadzenia nadmiernych podwyżek muszą liczyć się z kontrolami i sankcjami przewidzianymi prawem.
Jak oceniasz ten artykuł?