Norweski rząd chce przyjąć więcej uchodźców. Gminy już teraz nie dają rady
Minister zaznaczyła, że Norwegia nie może przyjmować większej liczby uchodźców, niż jest w stanie zintegrować. Wiele gmin sygnalizuje presję na lokalne usługi. Sytuacja ma być traktowana poważnie. Rząd wskazuje na konieczność dostosowania skali przyjęć do realnych możliwości.
Gminy poniżej założeń
Wiele gmin wskazuje na trudną sytuację finansową. Część zapowiada, że nie przyjmie żadnych uchodźców. Na początku 2025 roku w Norwegii było osiedlonych 71 313 uchodźców z Ukrainy.
Niektóre gminy deklarują brak zgody na osiedlenia.Fot. Thomas Bjørnflaten/Nyebilder (materiały prasowe OBOS)

Usuwać i blokować komentarze niezwiązane z artykułem
Uciekli z ZSRR.
Szukałi ratunku.
I*R*A*N otworzył granice. Tysiące dzieci znalazło tam schronienie!!! dziękujemy Persowie!!! Pamiętamy!!
Ale Ty wiesz że Rzesza niemiecka tam wtedy rządziła i to oni to postanowili. Polska nie miał nic do gadania.
a jednak Polacy uratowali setki tysiecy zydow
poczytaj sobie Dzieci Isfahanu
Łączy ich wiele! Nie tylko wyznawana religia!
- Ten po prawej napadł kilka dni temu na suwerenne państwo tylko dlatego, że chciał -atak był 100% nielegalny! Nie chciało mu się nawet wymyślić pretekstu.
Ten po lewej to PUBLICZNIE POPARŁ!
- Ten po prawe często mówi לָתֵת )co znaczy daj po hebrajsku). Zwykle chodzi mu o pieniądze na prowadzenie wojny oraz narzędzia prowadzenia wojny (broń).
- Ten po lewej często mówi DEJ (co znaczy daj po ukraińsku). Zwykle chodzi mu o pieniądze na prowadzenie wojny oraz narzędzia prowadzenia wojny (broń).
- Za krytykę obu zostaniesz publicznie zlinczowany!
Na miejscu pozostaje wielu Polaków, którzy nie mają możliwości powrotu do kraju. Ministerstwo spraw zagranicznych w formie "pomocy" zaoferowało drugą infolinię, która działa w wyznaczonych godzinach. Nie przewidziano jednak wysłania samolotów wojskowych, którymi polscy obywatele mogliby bezpiecznie wrócić do Polski. Zrobiły tak na przykład Czechy, które postanowiły wysłać cztery samoloty do Omanu - trzy do Maskatu, a jeden do miejscowości Salala.
Wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Bosacki uważa, że największe problemy wynikają z tego, że... "nagle tysiące osób próbują się skontaktować z konsulami, których oczywiście łącznie w krajach Zatoki jest kilkunastu".